piątek, 16 września 2016

Córka Zjadaczki Grzechów - Melinda Salisbury

Córka Zjadaczki Grzechów
Melinda Salisbury
Seria: Córka Zjadaczki Grzechów - tom 1
Oryginalna nazwa: The Sin Eater's Daughter
Tłumaczenie: Michał Kubiak
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Liczba stron: 368

"Nawet brak więźniów nie sprowadza ciszy. Ich krzyki żyją w murach niczym duchy, odzywając się echem pomiędzy odgłosami kroków. Wystarczy zejść do trzewi zamku, poniżej koszary i Komnatę Zwierzeń, by usłyszeć je pośród panującej tam ciszy."

Twaylla była córką Zjadaczki Grzechów. Teraz jest córką bóstw. Jest przeznaczona. Niestety niesie to za sobą pewną cenę. Nikt nie może jej dotykać. W jej skórze znajduje się śmiercionośna trucizna, na którą tylko rodzina królewska jest odporna. Wystarczy delikatne muśnięcie aby zabić zwykłego człowieka. Jej zadaniem jest eliminowanie tych, którzy rozgniewają królową.
Wszyscy boją się Twaylly, tylko Lief, nowo przydzielony strażnik, pochodzący z zagranicy, dostrzega w niej zwykłą dziewczynę, a nie wybrankę bóstw.
Tylko czy powinien choćby próbować odkryć prawdę? Bo narazić się królowej jest bardzo łatwo, a nie stracenie wtedy życia, jest prawie niemożliwe. Czy warto ryzykować tak wiele?


Do sięgnięcia po tą książkę przekonała mnie jej okładka i dość wyjątkowy tytuł. Opis natomiast skojarzył mi się z Dotykiem Juli, chociaż nie czytałam jeszcze tej serii. Spodziewałam się, że Córka Zjadaczki Grzechów okaże się czymś w stylu Malfetto. Mroczne Piętno. Trafiłam :). Powieść ta okazała się kolejną młodzieżówką z tradycyjnie wykreowaną bohaterką, trójkątem miłosnym (bo raczej można to tak nazwać) i wciągającą fabułą z urzekającym klimatem.

"- [...] Ty myślisz o możliwościach i wyborach tak, jak ludzie myślą o lataniu. Widzą jastrzębia i myślą sobie, że przyjemnie byłoby umieć latać. Ale gołębie i wróble też potrafią latać, a jakoś nikt nie wyobraża sobie siebie jako wróbla. Nikt nie chce być wróblem."


Twaylla jest typową główną bohaterką, która niby jest nieśmiała, ale ma jednak swoją dumę, woli siedzieć cicho i łatwo nią manipulować jeśli poda się odpowiedni argument, ale jeśli chcę to odpyskuję i żuci sarkastyczną uwagę, a jak przychodzi co do czego potrafi coś wymyślić i zdziałać. Do trójkąta miłosnego (jak łatwo się domyślić) należą: Lief, który nie zważając na konsekwencje, robi to co mu się podoba, co uważa za słuszne; oraz książę Merek - dystyngowany i mądry z intrygującym sposobem patrzenia na świat.
Niestety to nie oni sprawiają, że ta książka jest warta uwagi, tylko królowa. Jej charakter, spiski i dworskie intrygi napędzają całą tą historię. Dodatkowym plusem jest dobrze wykreowany świat, który ma własne legendy, obrzędy i obyczaje (np. Zjadanie Grzechów), które same w sobie potrafią zainteresować czytelnika.

"W starych legendach bohaterowie o szlachetnym obliczu zawsze zjawiają się z mieczem w ręku, w samą porę, by zabić smoka i uratować księżniczkę. W żadnej ze starych legend nie ma mowy o tym, że księżniczka nie powinna była nigdy zdawać się na łaskę tych, którzy pragną jej krzywdy.
Moje życie nie jest starą legendą."

 

Czyli tak w skrócie, Córka Zjadaczki Grzechów nie jest czymś wybitnym, ale jeśli przeczytacie ją w odpowiednim momencie powinna wam się spodobać. Historia w niej zawarta może być przewidywalna, ale mimo to urzeka swoim klimatem i można się przy niej zrelaksować. Będąc kolejną "typową młodzieżówką" nie przemówi do wszystkich, ale osoby które lubują się w tego typu literaturze powinny po nią sięgnąć i tak jak ja czekać z niecierpliwością na kolejną część ;D.

8+/10
Pozdrawiam
Sisley
Do wyzwania:

PS Książka jest przepięknie wydana i ślicznie wygląda na półce (szkoda, że mam ją z biblioteki).

"[...] Nauczyłam się, że bycie samą bardzo różni się od samotności. Żyłam niegdyś pośród ludzi i byłam bardzo samotna, a teraz jestem sama i nigdy wcześniej nie byłam podobnie zadowolona z życia. [...]"

piątek, 9 września 2016

Niezłomni - C. J. Daugherty

Niezłomni
C. J. Daugherty
Seria: Nocna Szkoła - tom 5
Oryginalna nazwa : Night School. Endgame
Tłumaczenie: Mateusz Borowski
Wydawnictwo: Otwarte (Moondrive)
Liczba stron: 384
Recenzje: tomu 1.tomu 2.tomu 3.tomu 4.

(UWAGA! WYSTĘPUJĄ SPOJLERY ze wszystkich tomów!)

"- [...] Czasem mam wrażenie, że nie da się odczynić zła. Kiedy próbuję się coś naprawić, niszczy się coś innego. Coś, o czym wcześniej się nie pomyślało. [...]"

Nathaniel obejmuje prowadzenie. Trzyma w szachu Oriona i oczekuje już tylko kapitulacji Akademii Cimmerii. Z tego powodu zarówno uczniowie jak i nauczyciele tracą wiarę, że cokolwiek jeszcze zdziałają. Najgorszy jest brak Lucindy i jej twardej ręki. Dodatkowo życie Cartera wisi na włosku. By podnieść wszystkich na duchu Allie przekonuję dyrektorkę, aby ta wznowiła zajęcia w Nocnej Szkole. Poza tym muszą opracować plan odbicia Cartera i obalenia Nathaniela. Kto wygra walkę o władzę? Czy ktoś jeszcze zginie z rąk nieprzyjaciół?

Nijacy bohaterowie, płytka fabuła, brak akcji. Najgorszy tom całej serii. Czy coś jeszcze trzeba dodać? Może gdybym pamiętała lepiej co się działo w poprzednich częściach, miałabym lepsze zdanie o tej książce. Niestety. Niezłomni na tę chwilę zostają uhonorowani przeze mnie tytułem: Najgorsza Przeczytana Książka 2016 Roku (a na pewno tegorocznych wakacji).

"[...] Najprostszy plan udaremniono w najprostszy sposób. Najbardziej misterny projekt na świecie może zostać zniszczony w ciągu kilku sekund zwyczajnym młotkiem."

Chyba ktoś oberwał takim młotkiem, bo wydaje mi się, że poziom pomiędzy 1. a 5. mimo wszystko nie powinien był AŻ tak spaść. Sprawdzałam co pisałam o poprzednich tomach i chociaż wiem, że często zdarza mi się zawyżać oceny, to różnica nie powinna być taka kolosalna.
Jednak moje rozczarowanie może nie wynikać z powodu wyżej wymienionego. Przyczyną może być, to że w ostatnim czasie przeczytałam sporo dużo lepszych pozycji (choćby Plaga Samobójców, która również jest młodzieżówką) i moje wymagania wzrosły, co nie byłoby takie dziwne...

Ale wracając do książki. Mam wrażenie, że autorka nie miała pomysłu jak to wszystko sensownie skończyć, więc poszła po najmniejszej linii oporu. Allie, na siłę, została wepchnięta w polityczne gierki, od których (z jej beznadziejnym charakterem) powinna się trzymać z daleka. Cartera i Sylvaina zdecydowanie zabrakło, a może to oni uratowaliby tę pozycję. O reszcie nie warto wspominać. No chyba, że o małej, odważnej Zoe - jedynej ujmującej postaci w tym tomie.
Nie powiem, że w Niezłomnych zupełnie nic się nie działo, ale było tego stosunkowo nie wiele, a wszystko to widziałam w filmach lub czytałam coś podobnego. Nie dopatrzyłam się tu niczego interesującego.
Możliwe, że trochę przesadzam, ale nie potrafią powiedzieć nic pozytywnego o tej pozycji, oprócz tego, że ma ładną okładkę, ale niestety nie pasującą za bardzo do pozostałych.

"- [...] Musisz myśleć głową, a nie sercem. [...]"

Zdecydowanie nie polecam, a na pewno ostatniego tomu. Ta książka i prawdopodobnie seria jest dla nie wybrednych, albo dla młodszych osób (11-13?). Ciesze się, że w końcu ją skończyłam i jestem pewna, że do niej nie wrócę. Zamiast tego lepiej sięgnąć po jakąkolwiek inną młodzieżówkę.

2/10
Pozdrawiam
Sisley

"- [...] Osoba bez temperamentu nie zajdzie daleko. Wielkie osobowości mają pasję. A pasja często idzie ręka w rękę z gniewem. Można próbować go w sobie zdusić albo go zaakceptować i wykorzystać w walce o słuszną sprawę. [...]"

piątek, 2 września 2016

Złodziejka Książek - Markus Zusak

Złodziejka Książek
Markus Zusak
Oryginalny nazwa: The Book Tief
Tłumaczenie: Hanna Baltyn
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 496

"Pomarańczowe płomienie machały do tłumu, zasilane papierem i farbą drukarską. Palone słowa odrywały się od zdań.
Zza drgającego żaru widać było brunatne koszule i swastyki. Nie ludzi, tylko mundury i emblematy.
Po niebie kołowały ptaki.
Krążyły, przyciągane ogniem, póki nie poczuły gorąca zbyt blisko. A może to byli ludzie? Oni nie zważali na żar."

W czasie podróży do rodziny zastępczej umiera brat Liesel. Zaraz po jego pogrzebie, dziewczynka, na zaśnieżonym cmentarzu, odnajduje, a właściwie - kradnie swoją pierwszą książkę: "Podręcznik Grabarza". To z niego, razem z Hansem  - przybranym ojcem, uczy się czytać i pisać. Później przychodzi czas na kolejne. Niektóre kradzione, inne otrzymane w prezencie czy też napisane przez siebie. Trzeba jednak pamiętać, że mamy wojnę, a niektóre książki, opinie i postępowania, takie jak trzymanie Żyda w piwnicy, są zakazane.

Po raz pierwszy przekonałam się, że książka, której akcja ma miejsce w czasie II wojny światowej wcale nie musi być nudna i wyniosła, że niezwykle dotkliwie i dokładnie może pokazać brutalne realia panujące w tamtych czasach.
Po raz pierwszy tak bardzo urzekł mnie styl autora, wprowadzona przez niego narracja jest powodem, dlaczego Złodziejka Książek odniosła taki sukces i nadal rozkochuje w sobie kolejnych czytelników.
Po raz pierwszy spotkałam tak niezwykłych, a zarazem niczym nie wyróżniających się bohaterów, których nie idzie nie polubić. Bo "przebywając z nimi" można czuć się jak w towarzystwie prawdziwej rodziny, w której każdy ma jakieś wady i zalety, ale miłość widać gołym okiem, ich relacje są prawdziwe i nieprzekolorowane.
Po raz pierwszy naprawdę i szczerze płakałam podczas czytania książki i nadal łzy napływają mi do oczu gdy o niej myślę.

"I...
I jest śmierć.
Przedziera się przez to wszystko.
Na powierzchni: nie poruszona, bez emocji.
W głębi: pełna niepokoju, bez nadziei."

O Złodziejce Książek nie jest ostatnio zbyt głośno, jednak gdy już się o niej słyszy to w samych pozytywach, dlatego jak tylko kontem oka dostrzegłam tą powieść na bibliotecznej półce, musiałam ją wypożyczyć i jak najszybciej przeczytać. Gdy miałam się już za nią zabierać, pojawiły się u mnie wątpliwości: "no bo o wojnie", "bo o dziecku", "bo może za wiele oczekuje". Jednak wystarczył prolog i... przepadłam. Nie pamiętam bym kiedykolwiek czytała tak dobrą książkę.

"[...]
Nie stosuję przemocy. Nie ma we mnie podłości.
Jestem skutkiem."

Nie chcę zdradzać dużo więcej o fabule czy bohaterach tej książki, niż to co do tej pory napisałam. Dlatego, że tej powieści nie czyta się dla "akcji", której stosunkowo jest niewiele czy faktów historycznych, bo tych praktycznie nie ma. W tej lekturze najbardziej liczą się relacje międzyludzkie, realia panujące za czasów Hitlera w Niemczech i  śmierć - dosłownie jak i w przenośni.
Poza tym wszystkim, co wymieniłam do tej pory, najważniejszą role pełni styl autora, a raczej zadanie, którego sam się podjął i oczywiście udało mu się je perfekcyjnie wykonać - prowadzenie narracji z perspektywy śmierci (w książce jest przedstawiona jako mężczyzna). Wszystkie wydarzenia poznajemy z jego niezwykłego punktu widzenia, wysłuchując przy okazji jego opinii na dane tematy. Poznajemy go tak jak Liesel czy innych bohaterów, przez co możemy się poczuć przywiązani nawet do śmierci ;). Właśnie dlatego aż mi smutno, że te postacie są fikcyjne, bo bardzo chciałabym się z nimi spotkać i porozmawiać, mimo, że nie są z naszego wieku...
Natomiast film jeszcze przede mną i już się nie mogę doczekać.

"Zdawał się uważać, że życie to tylko jeden wielki żart, pełen celnych goli, oszustw i czczej gadaniny."

Złodziejkę Książek TRZEBA przeczytać. Towarzyszące temu emocje i przemyślenia są tego warte. Nie jest ważne, kto jaki gatunek literatury lubi, myślę, że ta powieść przypadnie każdemu do gustu. (Zastanawiam się czemu to jeszcze nie jest szkolną lekturą...) Chyba każdy, kto pozna/ł tą książkę, zachowa/ł ją w pamięci na długo, a może i na zawsze, dlatego naprawdę warto. Ja na pewno kiedyś jeszcze do niej wrócę <3.

10/10
Pozdrawiam
Sisley

"Powiadają, że wojna jest najlepszą przyjaciółką śmierci. Ja mam inne zdanie na ten temat. Dla mnie wojna jest jak nowy szef, który oczekuje niemożliwego. Stoi ci nad głową i powtarza do znudzenia: "Zrób to, zrób to". Więc pracujesz coraz ciężej, Robisz co ci każą. Ale szef nigdy nie dziękuje. Żąda coraz większych wysiłków."


PS Przepraszamy za brak aktywności przez wakacje, ale prawie nie było nas w domu. Poza tym nie miałyśmy czasu (i też chęci) pisać. Myślę jednak, że ta przerwa dobrze nam zrobiła i wrócimy do was z nową energią i zapałem ;).
Planujemy żeby posty pojawiały się raz w tygodniu w piątki, ale nic nie obiecujemy.
Tymczasem dziękujemy, że nadal z nami jesteście i chyba jednak chcecie czytać nasze opinie.
S & C

czwartek, 30 czerwca 2016

Wiedźmin. Chrzest Ognia - Andrzej Sapkowski

Chrzest Ognia
Andrzej Sapkowski
Seria: Opowieści o Wiedźminie Geralcie z Rivii - tom 5
Wydawnictwo: Super Nowa
Liczba stron: 336
Recenzje: tomu 1.tomu 2.tomu 3.tomu 4.

"- Dla niego [...] strony świata nie mają specjalnego znaczenia. Wszystko mu jedno, w którą ruszyć, byleby nie siedzieć bezczynnie. [...]"

Geralt właśnie przebywa w Brokilonie, gdzie driady leczą go z niedawno poniesionych ran. Tam poznaje Milve, niesamowitą łuczniczkę, która na prośbę jednej z leśnych kobiet, przyniosła mu wieści krążące o Ciri. Biały Wilk w pośpiechu postanawia opuścić las, by odszukać młodą księżniczkę. Razem z nim w drogę wyrusza Milva oraz Jaskier, który po długich poszukiwaniach zdołał odnaleźć Wiedźmina. Natomiast na północ od Jarugi toczą się walki pomiędzy nilfgradzkimi a temarskimi wojskami. Na nieszczęście, by odnaleźć Ciri nasza kompania jest zmuszona przejść przez te tereny. Co ich czeka na ziemiach zalanych krwią? Kogo spotkają na swojej drodze? Co w tym czasie dzieje się z Yennefer i potomkinią Calanthe'e?

Chyba czytając tą książkę pobiłam swój rekord czasowy Wiedźmina. Tak długo jeszcze mi się nie zdarzyło wertować dzieł Sapkowskiego (ponad 2 tygodnie). Miałam ogromy problem z wbiciem się w historię rozgrywającą się w tym tomie. Wydawała mi się trochę monotonna i nijaka, bez swojego tradycyjnego rozmachu. Dopiero ostatnie dwa rozdziały mi to w jakiś sposób wynagrodziły (i pochłonęłam je w 2/3 dni). Co mnie intryguje, autor zastosował w siódmym dziwny zabieg (który prawdopodobnie byłby spojlerem, dlatego nie wytłumaczę o co mi chodzi) oraz nie wiadomo dlaczego zaczął skakać pomiędzy narracją trzecio a pierwszoosobową z perspektywy Geralta. Zastanawiam się dlaczego? Czy była to pomyłka, czy specjalny zamysł, który ostatecznie będzie miał jakieś znaczenie... W końcu w świecie Wiedźmina nic nie dzieje się przypadkowo.

"- [...] Życie, wychodzi, to nie poezja! A wiesz, dlaczego? Bo nie poddaje się krytyce!"

Fabuła w tej części kręci się przez pierwsze pięć rozdziałów (na 7) głównie wokół tego kto z kim walczy, kto przed kim i skąd ucieka oraz podróży Geralta i reszty przez tereny objęte wojną. Niestety ale bardzo mnie to nudziło. Nie chodzi o to, że nie lubię książek politycznych/wojennych itp. Powodem jest raczej to, że trudno zrozumieć o co w ogóle chodzi, ponieważ nie potrafię spamiętać lub nie pamiętam kto jest kim, kto z kim współpracuje, spiskuje, kto czego dokonał w przeszłości i skąd powinnam znać daną osobę. 
A skoro już nawiązałam do bohaterów, to Geralt zaczyna w moich oczach trochę bladnąć. Tak jak kiedyś wydawał się niepokonany i był typem faceta, który uwiedzie każdą, tak teraz zrobił się strasznie sztywny, marudny i puszczający fochy xD. Yennefer pokazano zdecydowanie za mało, a Ciri jeszcze mniej, ale za to dość wyraziście. Pojawiła się natomiast postać Regisa, który swoim charakterem i sposobem wyrażania bardzo mnie zaintrygował, dlatego że przypomina mi Louisa z Wywiadu z Wampirem (którego uwielbiam) <3.

"- Niewiedza [...] nie stanowi usprawiedliwienia dla nie przemyślanych działań. Gdy się nie wie, gdy ma się wątpliwości, dobrze jest zasięgnąć porady..."

Przeczytanie Chrztu Ognia było dla mnie dość męczące, mimo to uważam, że się opłacało. Seria niestety z tomu na tom robi się coraz cięższa, jednak nadal mam nadzieję, że zakończenie będzie satysfakcjonujące. Dlatego w dalszym ciągu będę brnąć w tą historię i was też do tego zachęcam (o ile macie przynajmniej tyle lat co ja i nie przeszkadza wam brutalność i poruszanie dość nietypowych, jak dla mnie, tematów w książkach). Może i jest trudna, może męcząca, ale niezwykle cieszy i po dłuższym zastanowieniu, wciąga - tak bardzo, że pragnie się poznać dalsze losy bohaterów, bo po skończeniu tomu czuje się niedosyt. Naprawdę warto, dlatego czytajcie Wiedźmina! ;D

7/10
Pozdrawiam
Sisley
Do wyzwania:
"- [...] Nie można zapłacić za coś, co nie ma ceny. Niektórzy twierdzą, że każda, absolutnie każda rzecz na świecie ma swoją cenę. To nieprawda. Są rzeczy, które ceny nie mają, są bezcenne. Najłatwiej poznać takie rzeczy po tym, że raz utracone, są utracone na zawsze. [...]"

sobota, 18 czerwca 2016

Złodziej Pioruna - Rick Riordan ~ Sisley

Złodziej Pioruna
Rick Riordan
Seria: Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy - tom 1
Oryginalna nazwa: Percy Jackson & The Olympians - Book One - The Lighting Thief
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 360

"- Nie muszę szukać kłopotów. One zazwyczaj same mnie znajdują."

Percy jest dość zwykłym chłopakiem, bynajmniej jeśli można tak nazwać dzieciaka, który chyba ma ADHD, co roku jest zmuszony zmienić szkołę, a wokół niego mają miejsce dziwne wypadki. Przez zbieg paru wydarzeń chłopak dowiaduje się, że jest synem jednego z Bogów Olimpijskich. Z tego powodu musi udać się do Obozu Herosów. Natomiast jakiś czas temu z Olimpu skradziono Piorun Zeusa - najpotężniejszą broń, jaka istnieje. Podejrzenie pada na Percyego. Dlaczego? Kim tak naprawdę jest ten 12-letni chłopak? Co go czeka, aby udowodnić swoją niewinność?

Już od dawna bardzo chciałam sięgnąć po książki Riordana, niestety nie miałam okazji. Trochę mi szkoda, bo jestem pewna, że gdybym miała tyle lat, co główny bohater, ta pozycja spodobałaby mi się jeszcze bardziej. Mimo to jestem zachwycona twórczością tego autora. Może Złodziej Pioruna nie jest czymś wybitnym, ale ma w sobie specyficzny, ale przyjemny klimat i dobry humor, przez co spodobałby się chyba każdemu.

"Zabawne, do jakiego stopnia ludzie potrafią sobie coś ubzdurać i następnie naginać wszystko do swojej wersji wydarzeń. [...]"

Podziwiam Ricka za to, jak wykreował i stworzył współczesny świat greckich bogów. Jak potrafił przenieść starożytność do obecnych czasów. Sposób w jaki wszystko rozmieścił i przedstawił jest niesamowity, a nawet ciekawszy od samej przygody Percyego. I jeszcze te szczegóły, które prawdopodobnie będą istotne w następnych tomach <3.
Chcę jeszcze pochwalić lekkie i przyjemne pióro autora. Wszystko pisane jest z perspektywy 12 latka, przez co książka skonstruowana jest prostym i niewymagającym językiem. Nie odbiera to jednak przyjemności z czytania ;). Co najwyżej starsi mogą poczuć drobny dyskomfort, ale ta powieść może cieszyć zarówno dorosłych, jak i dzieci.
Trochę szkoda mi, że zepsułam sobie Złodzieja Pioruna przez obejrzenie wcześniej filmu. Niestety, ale fabuła (przez mój błąd) w ogóle mnie nie zaskoczyła, mimo tego, że w filmie pominęli parę scen. Może właśnie dlatego bardziej spodobał mi się świat, niż sama przygoda opisana w tej powieści.

"- Skąd wiesz, że dla niego to miejsce wygląda tak samo jak dla nas? Ludzie widzą to, co chcą widzieć. Jesteście pod tym względem okropnie tępi... uparci, chciałem powiedzieć."

Jak na razie trudno mi określić bohaterów. Są już lekko nakreśleni, ale w tej chwili jeszcze nie wiemy o nich wszystkiego. Trzeba poczekać do następnej części ;). Jedyne co do tej pory jestem wstanie stwierdzić, to że: Percy w trudnej sytuacji potrafi wiele zdziałać, Annabeth jest bardzo mądra i odważna, a Grover wierny i trochę strachliwy. Zaciekawiła i zaskoczyła mnie natomiast relacja rodziców-bogów ze swoimi dziećmi i w ogóle ludźmi.
Żeby się przekonać o co mi chodzi musicie jednak sięgnąć po Złodzieja Pioruna! Bo warto choćby dla szczegółów, które są tu dopracowane do maksimum. Polecam także dla relaksu, bo ta lektura jest zupełnie niezobowiązująca i lekka. A jeśli dodamy do tego jeszcze świetny humor Ricka Riordana dostajemy coś idealnego na letni, upalny dzień. Myślę, że i duży i mały znajdzie w tej książce coś dla siebie, a czasu spędzonego w towarzystwie Percyego i reszty nie będzie żałował ^^.

8-/10
Pozdrawiam
Sisley
Do wyzwania:

"- [...] pamiętaj: to, co należy do morza, zawsze do morza powraca."

czwartek, 16 czerwca 2016

W Otchłani - Beth Revis


Tytuł: W Otchłani
Tytuł oryginalny: Across the Universe
Seria itp.: Śmiertelna Odyseja (I)
Autor: Beth Revis
Tłumacz: Łukasz Małecki
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Stron: 389

,, Nie jest przywódcą ten, kto zmusza ludzi, by czynili go silniejszym,
lecz ten,
kto z chęcią odda część własnej siły, aby ci ludzie mogli stanąć na własnych nogach. "

Ludzie na Ziemi odkrywają nową planetę, która spełnia wszystkie warunki jakie są potrzebne człowiekowi. Naturalnie rodzi się pomysł aby ją osiedlić, w tym celu trzeba tam wysłać najlepszych spośród naukowców, żołnierzy, lekarzy itp. Będą oni na czas 300 - letniej podróży zamrożeni w lodzie. Wśród nich znajdują się rodzice Amy, która pod ich naciskiem również decyduje się polecieć. Jakiś czas potem dziewczyna prawie umiera przez przedwczesne i nieodpowiednie przebudzenie. Zostaje przez to uwięziona na ,,Błogosławionym" - statku który miał ich bezpiecznie przetransportować na nieznany teren, póki coś nie poszło nie tak. Podczas kiedy ona stara się jakoś poukładać sobie wszystko w głowie, dochodzi do morderstwa. Okazuje się, że ktoś zabija uśpionych w lodzie... tylko kto? Podejrzenie wzbudza również dziwna hierarchia panująca w tej blaszanej puszce - a konkretnie Najstarszy, który już od pierwszych chwil zaszedł nowej za skórę. W dodatku jedynymi dla niej przyjaznymi osobami są Harley i Starszy.

,, Każda rodzina, pokolenie po pokoleniu, rodziła się, dorastała, wydawała na świat dzieci i umierała na tej samej ulicy, w tym samym mieście, na pokładzie tego samego statku. "

Amy jest energiczna i wybuchowa. Tęskni za rodzicami, domem oraz chłopakiem z Ziemi (Sol-Ziemi). Jej wahania nastrojów potrafią rozwalić głowę. To jest wściekła, a chwile później  smutna itd.
Jednak ona nie jest tą postacią, która mnie najbardziej wkurzała.
Bo jest nią Starszy, chłopak który wziął sobie Amy za cel. Od momentu w którym ją zobaczył, stwierdził, że ją kocha i zrobi wszystko by ją zdobyć. Nawet jej nie poznał, nie pogadał z nią, a uznał, że skoro inaczej wygląda, to jest dla niego najlepsza. Dobra już to zostawiam (pewnie zrozumieliście aluzję, że jego miłość uważam za bezpodstawną i nienaturalną), bo poza tym jest ogromnie ciekawy świata, od najmniejszego nie miał stałego miejsca zamieszkania, a to dla tego, że jego przeznaczeniem było stać się kiedyś przywódcą tego statku.

,, Zrobiłem to, co na moim miejscu zrobiłby każdy rozsądny mężczyzna w obliczu kobiecych łez. Uciekłem, gdzie pieprz rośnie."

Rozdziały tutaj są bardzo krótkie, a narracja prowadzona naprzemiennie przez dwójkę głównych bohaterów. Ten zabieg bardzo mi się spodobał, dzięki niemu wszystko było spójne (no może nie na początku, ale później tak), a myśli tej "drugiej" postaci nie były taką tajemnicą. Dodatkowo daje to poczucie że dzieje się więcej. Wątek (ten z mordercą) który miał sprawić, że książka stanie się thrillerem wyszedł dość słabo. Jednka co mnie najbardziej wciągnęło to tajemnice związane z ludnością, czemu zachowują się tak a nie inaczej, albo co takiego ukrywa najstarszy.
W każdym razie chyba to co najbardziej mnie dręczyło w tej powieści to język, ponieważ autorka (albo tłumacz), pomimo tego że kieruje swoją książkę do młodzieży, użyła słów, które zmuszały mnie do sprawdzenia znaczeń w słowniku. Poza tym jest wyraz, którego znaczenia do końca książki nie poznałam, a przewijał się przez nią bardzo często (gzyf, gzyfowy itd.).
Fabuła jest okey, prosta momentami przewidywalna, ale mimo wszystko da się przy niej odprężyć i zrelaksować.

,, Gwiazdy były kłamstwami.
Przez chwilę je miałem, ale nie były prawdziwe. "

Ostatecznie uważam, że książka jest tylko dobra. Przy tej lekturze da się odpocząć, ale są szczegóły które drażnią czytelnika, np. trudny tekst, bohaterowie. Myślę, że jest ona kierowana dla troszkę młodszych nastolatek, ale też do takich osób, które nie czytały zbyt wielu książek, bo jak dla mnie ta lektura była troszkę zbyt przewidywalna.


Ocena: 6/10

DO NASTĘPNEGO :)

By Crystall

PS Przepraszamy, że przez tak długi czas nic nie pojawiło się na blogu, ale... no wiecie: koniec roku, biwak szkolny, czyjeś urodziny, wszechobecny leń i nabranie przekonania, że nie powinnyśmy pisać recenzji na siłę, tylko z przyjemnością, sprawiły, że przez tak długi czas nie było żadnego materiału godnego publikacji... 
Postaramy się naprawić to w wakacje, ale nic nie obiecujemy, ponieważ mamy w planach różne wycieczki i inne letnie atrakcje, a także przygotowanie się (mentalnie przede wszystkim) na przyszłoroczną 3 klasę gimnazjum... 
To chyba wszystko:
Sisley & Crystall

czwartek, 26 maja 2016

Kasacja - Remigiusz Mróz

Kasacja
Remigiusz Mróz
Seria: Joanna Chyłka - tom 1
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 496

"[...] Ostatecznie wszystko sprowadzało się do tego, czy uda się pokonać stronę przeciwną. Nie miało znaczenia, czy chodziło o przestępstwo ze sto czterdzieści osiem, rozbój, zgwałcenie czy spowodowanie katastrofy komunikacyjnej - koniec końców liczyła się tylko rywalizacja. Czysta, cholernie emocjonująca rywalizacja. Człowiek? Jego życie? Nikogo to nie obchodziło, nie o to toczyła się gra."


Kordian Oryński jest świeżo upieczonym prawnikiem. Dopiero co skończył studia i dostał się na aplikację do jednej z największych korporacji prawniczej: Żelazny&McVay. Jego patronką została mianowana Chyłka. Kobieta właśnie rozpoczęła sprawę zabójstwa z niezwykłym okrucieństwem. Podejrzany jest "dziwny", a sytuację, w której się znalazł, wydaje się traktować jak jakąś grę.
Kto tak naprawdę jest mordercą? Do czego zdolni są prawnicy, aby udowodnić niewinność klienta? Jaką prawdę uda im się odkryć?

Remigiusz Mróz jest kolejnym polskim autorem, który pozytywnie mnie zaskoczył. Do Kasacji podchodziłam z dość dużą pewnością, że mi się spodoba, ponieważ nasłuchałam się masy dobrych słów na temat twórczości tego autora. Mimo to w głowie cały czas miałam myśl, że może to nie być mój klimat, że coś może mi się nie spodobać z takiego czy innego powodu. Na szczęście książkę mogę uznać za jedną z lepszych jakie czytałam, dlatego niezwykle się cieszę, że mam własny egzemplarz, bo wątpię czy kiedykolwiek udałoby mi się zapoznać z treścią tej pozycji, gdybym jej nie zakupiła (biblioteka jeszcze nie wyposażyła się w dzieła pana Mroza) <3.

"- Prawda nie może być "że". Prawda jest prawdą. Nie ma wersji, odmian ani wariantów."

To co najbardziej mi się podobało i na co zwróciłam uwagę, to świetna kreacja bohaterów. Poznajemy ich z upływem stron. Charakter, upodobania, "dziwności", które wyróżniają i piętnują każdego na jego indywidualny sposób bycia.  Sam autor mówi w wywiadach, że "poznaje" postacie wraz z pisaniem kolejnych rozdziałów, co wydaje się już samo w sobie niezwykłe.
Joanne, Zordona, Piotra oraz całą resztę trzeba poznać samemu (dlatego nie będę ich tu opisywać).

Kasacja jest, tak właściwie, schematyczną historią prawniczego kryminału, ale niezwykle dobrze napisaną, którą czyta się z zapartym  tchem, pomimo niekiedy przewidywalnych scen. (Ale spokojnie, są i takie, których trudno się domyślić, np. zakończenie.)
Pan Mróz pod względem języka idealnie wpadł w moje gusta. Nie jest przesłodzony, przesadnie agresywny lub nazbyt wyszukany. Jest świetnie dobrany do klimatu książki, zrozumiały, ale nie dziecięcy/młodzieżowy. Sama miałam problem z paroma słowami, ale dotyczył one bardziej prawniczego żargonu.

Wspominałam o nieziemskim wydaniu? Uwielbiam, kiedy okładka jest prosta, ale kryje w sobie wiele szczegółów. Papier jest kremowy (nie przepadam za śnieżno białym, za bardzo daje po oczach kiedy czytam w nocy) i pachnie biblioteką/książkami, a nie takim sztucznym, kwaskowatym tuszem (?).

"- Zależy.
- Co "zależy"? Albo były albo nie.
- W prawie wszystko "zależy" [...]"

Oczywiście Kasację szczerze polecam, zwłaszcza osobą zaczytującym się w kryminałach. Myślę, że na pewno spodobałaby się fanom Prawa Agaty, (ja) czytając miałam przed oczami aktorów z tego serialu (Chyłka=Agnieszka Dygant, Kordian=Michał Mikołajczak itd.). 

Już się nie mogę doczekać, aż poznam inne dzieła Mroza. .Na mojej półce czeka już Zaginięcie, ale powstrzymuję się od sięgnięcia po nie, ponieważ nie mam jeszcze Rewizji, a boję się, że wtedy czekanie będzie jeszcze trudniejsze, a mam nadzieję na coś jeszcze lepszego ^^. 


Jest mi również niezwykle przykro, że nie było szansy abym pojechała na Targi Książki w Warszawie, bo baaardzo chciałabym poznać autora osobiście, niestety to za daleko. Mówi się trudno... 
Tak swoją drogą, to ta książka była dla mnie miłą odskocznią od codzienności. Chodzi mi o to, że mieszkając w małej mieścinie, otwierając to tomiszcze, mogłam momentalnie znaleźć się w stolicy i chłonąć jej zwykle niezwykłą codzienność.

9/10
Pozdrawiam
Sisley

"[...] Był to jeden z tych momentów, w których człowiek wie, że pozornie błaha rzecz w istocie jest czymś wiekopomnym. [...]"

piątek, 20 maja 2016

Akademia Dobra i Zła - Soman Chainani


Tytuł: Akademia Dobra i Zła
Tytuł oryginalny: School for Good and Evil
Seria itp.: Akademia Dobra i Zła (1)
Autor: Soman Chainani
Tłumacz: Małgorzata Kaczarowska
Ilustrator: Iacopo Bruno
Wydawnictwo: Jaguar
Stron: 496

W Gawaldonie ludzie od wieków wierzą w baśnie. Stało się tak, ponieważ równo co 4 lata z miasteczka znika dwójka dzieci, jedno z nich zawsze jest śliczne i miłe dla wszystkich, a drugie cóż.... jest całkowitym przeciwieństwem. Po pewnym okresie czasu, od tych zdarzeń w księgarni pojawia się bajka, których bohaterowie przypominają zaginionych. Sofia od wielu lat marzy żeby zostać porwana i znaleźć własnego księcia w bajecznym świecie. Jej uroda wskazywała, że jej życzenie się spełni. Aby pokazać jaka jest dobra, zaprzyjaźnia się z Agatą, dziewczynką, która mieszka samotnie z matką i kotem na górze koło cmentarza. Ona diametralnie różni się od swojej przyjaciółki. Jest brzydka i wszyscy przez to nazywają ją wiedźmą. Obie pewnej nocy zostają zabrane do krainy niezwykłej, przepełnionej magią w której mieści się Akademia Dobra i Zła. Niespodziewanie dziewczyny, na skutek jakiejś pomyłki, wylądowały po niewłaściwych stronach. Czy uda im się zmusić Dyrektora Akademii, aby naprawił swój błąd?

,, Tak jak wszystkie czarne charaktery ona także nie obawiała się śmierci.
Dzięki śmierci czuła, że żyje. "


Sofia to zuchwała, arogancka i próżna dziewczyna, która za wszelką cenę, chce zdobyć serce swojego księcia Tedrosa oraz znaleźć się po 'właściwej' stronie. Jak łatwo się domyślić jest ona postacią mocno działającą na nerwy, ale jestem (prawie) pewna, że to jest zamierzony zabieg autora. 
Agata natomiast jest mądra i sprytna. Lubiła swoją samotność szczególnie, że odpychała od siebie innych ludzi swoim stylem życia no i wyglądem. Kiedy znalazła się w akademii, jej największym pragnieniem stała się ucieczka wraz ze swoją przyjaciółką - Sofią, do rodzinnego miasteczka.
Mimo to, że po trzydziestu stronach książki jest czteroletni przeskok w czasie (po którym powinny mieć ok. 16 lat) mam wrażenie, jakby ich zachowanie zmieniło się tylko odrobinę. W tym momencie zaznaczę, że narracja jest trzecioosobowa, dlatego mniej więcej równolegle dowiadujemy się, co spotyka obie dziewczyny. 

,, - [...] Tylko jeśli zignorujemy powierzchowność, zdołamy sięgnąć głębiej!
Tylko jeśli odrzucimy próżność, możemy być sobą! "


Pierwsze, co najbardziej zwróciło moją uwagę, to mocna inspiracja "Harrym Potterem" przy tworzeniu świata (akademia = Hogwart; puszcza = Zakazany Las).  Ta książka jest zdecydowanie łagodniejsza od dzieła J. K. Rowling, powiedzmy że jest to alternatywa dla młodszej młodzieży. Osobiście mnie ona bardzo pochłonęła. Drugie, co szczególnie na początku, aż kuje w oczy to, to jak bardzo Soman przerysował postaci oraz samą uczelnie, no ale przez wszechobecny klimat bajki, można to mu wybaczyć. Co nietypowe, dla wymienionego przeze mnie wcześniej gatunku, bardzo ciężko jest stwierdzić, kto właściwie jest tym złym. Niektóre wydarzenia jesteśmy w stanie dość szybko przewidzieć, ale to nie psuje przyjemności z czytania. Co prawda akcja nie jest cały czas intensywna, ale mnie spodobały się smaczki pod postacią zajęć w Szkole Zła lub Dobra. Finał czytałam już bardzo szybko bo akcja, jak to zwykle bywa, nabrała niezwykłego tempa. 
Nie mogę pominąć, że książka jest wydana fantastycznie. Okładka niemal całkowicie zgadza się z treścią. Na pierwszych stronach jest szczegółowa mapa (której niezbyt udany skan zobaczyć możecie obok). Do tego każdy rozdział ma w rogu ilustracje. Jestem po prostu zachwycona wyglądem tej pozycji.

,, Zgarnęła ze stołu pasma siwych włosów i szła dalej,
jak marionetkarz triumfalnie pociągający za sznurki. "

Podsumowując książka jest lekka, przewidywalna, przyjemna, a nawet odmóżdżająca. Zdarzają się chwile irytacji zachowaniem niektórych bohaterów. Ciekawy pomysł i ciekawe wykonanie. Pozycja ta jest idealna dla ludzi uwielbiających magiczny świat baśni, ale nie tylko. Myślę, że wielu czytelników dałaby radę zrelaksować się przy niej.

Ocena: 8/10

DO NASTĘPNEGO :)

By Crystall

piątek, 13 maja 2016

Wilczy Amulet - S. A. Swann

Wilczy Amulet
S. Andrew Swann (Steven Swinarski)
Seria: Wilczy Miot - tom 2
Oryginalna nazwa: Wolf's Cross
Tłumaczenie: Marek Pawelec
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 382
Recenzja: tomu 1.

"- Potwór... [...] To mnie nazywasz potworem po tym wszystkim, co ludzie mi zrobili? Nie mając żadnego powodu?"

XIVw., Zakon Krzyżacki wszedł na tereny Mazowsza w czasie polowania na Wilczy Miot. Jednak bestia okazała się sprytniejsza. Wolfjegrzy, którzy przeżyli, znaleźli schronienie w pobliskim grodzie Narew. Josef - jeden z braci na probacji (okres próbny, na członka zakonu) został ciężko ranny podczas ataku. Opiekę nad nim miała sprawować Maria - dziewczyna, która mieszka parę kilometrów za miastem, a w zamku służy aby spłacić dług zaciągnięty przez jej rodzinę. Młoda kobieta nosiła na szyi srebrny krzyżyk, który zaciekawił jej podopiecznego. Tymczasem po lesie w dalszym ciągu grasował potwór, który w tak straszny sposób urządził mnichów. O co w tym wszystkim chodzi? Czy coś łączy Marię z Wilczym Miotem? Jaką rolę w tym wszystkim gra Josef?

Zwlekałam dość długo z zabraniem się za drugi tom, gdyż nie widziałam czy chcę ryzykować męczenie się z kolejną, dla mnie ciężką tematycznie, książką. W recenzji poprzedniej części wspominałam, że nie przepadam za pozycjami poruszającymi kwestię religijną. No i cóż... niestety było tego sporo, ale byłoby to do przeżycia gdyby nie to, że autor bardzo (BARDZO) szczegółowo opisuje krwawe chwile, a w między czasie wplątuje w to jeszcze pojedyncze sceny seksu wilkołaków. Nie wiem, może jestem po prostu za młoda (15) na takie książki...

(Uwaga! Poniższy cytat jest drobnym spojlerem! Czytasz na własną odpowiedzialność!)
"- Ja tego nie zrobiłem... - wyszeptał z drżeniem, padając na kolana.
Przyprawiający o mdłości zapach jego spalonej rodziny mówił coś przeciwnego.
- Ja tego nie zrobiłem! - wrzasnął na martwych.
Ale zabici nie chcieli potwierdzić jego słów."

Zacznę chyba od tego, że Wilczy Amulet jest schematyczną książką. 
Ten dobry - serdeczny, uczciwy, honorowy. Stracił wszystko, dlatego postanowił dołączyć do Zakonu.
Ten zły - nieobliczalny, wręcz psychopatyczny. Potwór. (Był moim faworytem, dopóki nie przesadził.)
Jedna dziewczyna - zaradna, walcząca o swoje, mimo to posłuszna rodzicom, pracodawcom, Bogu.
Zagrożenie życia - DUŻO krwi, walki, srebra i kłów.
Wielka miłość - niestety, ale moim zdaniem sytuację w tej książce można nazwać trójkątem miłosnym -.-".
Fabuła szła dość szybko, ale bez przesady. Natomiast niektóre momenty wbijały w fotel, czy raczej w nim topiły, bo ze stron tej powieści krew i flaki wręcz lała się wiadrami. Nie mówię, że nie trawię brutalnych scen, bo zazwyczaj czytam/oglądam pozycję z takiego typu akcjami, ale w tym wypadku było tego trochę aż za dużo, a autor nie szczędził w słowach.

"- Taka już jest natura walki ze złem. Żaden człowiek ani grupa ludzi nie może zmierzyć się z całym złem, wszędzie równocześnie. Bóg daje nam moc działania w wybranym miejscu i czasie."

Mam wrażenie, że napisałam same negatywy o tej książce, dlatego chcę dodać, że postać macochy i matki dziewczyny oraz wojewody, Teleka i oczywiście "bestii" były ciekawie wykreowane.
Plusem jest jeszcze okładka, która jest na swój sposób wyjątkowa i niezwykle klimatyczna.
Niestety drugi tom nie ma nic wspólnego z pierwszym, a szkoda bo chętnie poczytałabym o dalszych losach Lili albo chociaż jej dzieci.
Jak pewnie zauważyliście Wilczy Amulet nie przypadł mi za bardzo do gustu. Myślę jednak, że osoby gustujące w tematyce łączącej okruchy historii osadzonej w średniowieczu z fikcją na pewno się spodoba. Oczywiście taka osoba MUSI mieć mocne nerwy i (moim zdaniem) skończone przynajmniej tyle lat co ja.

4+/10
Pozdrawiam
Sisley
Do wyzwania:

"[...] Czyżby odwrócił się od świata tylko dlatego, że zobaczył, jak świat odwraca się od niego?"

piątek, 6 maja 2016

Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży - Philip Pullman


Tytuł: Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży.
Tytuł oryginalny: Grimm tales for young and old
Seria itp.: ------
Autor: Philip Pullman
Tłumacz: Tomasz Wyżyński
Wydawnictwo: Albatros
Stron: 463

,,[...]: kto raz ustąpi, ustępuje już zawsze."

 Obecnie chyba każdy miał styczność z baśniami braci Grimm. Są one przedstawiane na różne sposoby czy to w książce, w teatrze czy może na ekranie. Wszędzie są niemal identyczne. W tym zbiorze znajdziemy 50 anegdotek począwszy na tych znanych jak ,,Czerwony Kapturek" a kończąc na tych mniej pospolitych typu ,,Dziewczyna bez rąk". Cały zamysł autora polega na zdjęciu zasłony jaką nałożyła współczesność sprawiając, że stały się zbyt łagodne. Jego narracja ma być przejrzysta i bez cenzury, wszystko po to, by przywrócić pierwotne brzmienie tym podaniom. Haczyk tkwi w tym, że powszechne stwierdzenie, że bajki są przeznaczone dla dzieci, przy tej książce jest błędne.

,,Góry i doliny nigdy się nie spotkają,
ale ludzie, dobrzy i źli, spotykają się stale."

 Ta książka zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia, bo jak baśnie mogą być dla dorosłych i młodzieży, i do tego "bez cenzury".No więc to odnosi się do tego że pan Philip nie ma zamiaru ukrywać przed czytelnikiem żadnej, nawet brutalnej, informacji. Na koniec każdej bajki, jest krótka notatka zawierająca ciekawe informacje typu: co różni jego wersje od braci Grimm, jak to było w innych przełożeniach, a czasem co oznaczają pewne symbole w baśni. Czytanie ich sprawiło mi chyba najwięcej satysfakcji, ponieważ dzięki nim dowiadujemy się dużo ciekawostek. Niestety niektóre z anegdotek są do siebie bardzo podobne, jakby po prostu były tylko zmienione imiona oraz bardzo delikatnie rozbudowany wątek. Pamiętajmy, że bądź co bądź są to cały czas bajki, które momentami rozśmieszają, a innymi czarują swoim wyjątkowym urokiem.
Nawet jeśli w większości przypadków złe postacie kończą w dramatyczny sposób, np. powieszenie, utopienie czy wydłubanie oczu. Co właściwie nie było by w ogóle straszne w thrillerze czy w horrorze, ze względu na to że nie znajdziemy tu żadnych opisów tych śmierci. Myślę, że sam fakt, że dzieje się to w baśni, powinno wywołać na twarzy czytelnika duże oczy. 

,,Medyk natychmiast osunął się bez życia na ziemię,
bo nie różnił się od innych ludzi: wpadł w ręce Śmierci."

 Dzięki temu zbiorowi można sobie odświeżyć bajki z młodszych lat ale również poznać nowe. Trzeba mieć to na uwadze, że jedne się różnią bardziej, inne mniej od znanych nam dobrze przekładów. Mimo to myślę, że książka przypadnie do gusty dzieciom/młodzieży (10-13) jak i dorosłym (20-30), którzy kochają baśnie.

Ocena: 9/10

DO NASTĘPNEGO :)

By Crystall