czwartek, 13 lipca 2017

Ocean na końcu drogi - Neil Gaiman

Ocean na końcu drogi
Neil Gaiman
Oryginalna nazwa: The Ocean at the End of the Lane
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 216

"Podejrzewam, że historia ma znaczenie tylko wtedy, gdy występujący w niej ludzie się zmieniają. Ale w czasie tych wszystkich wydarzeń miałem zaledwie siedem lat i pod ich koniec pozostałem tą samą osobą jak na początku, prawda? Podobnie wszyscy inni. Bo musieli. Ludzie się nie zmieniają.
Ale inne rzeczy się zmieniły."

Po latach nasz główny bohater złożył wizytę na farmie Hempstock'ów. Chciał odsapnąć od świata. Powspominać...
Czterdzieści lat temu, jego rodzice wynajęli jeden pokój staremu górnikowi, który popełnił samobójstwo w skradzionym (im) wcześniej samochodzie. Na końcu drogi. Tuż obok farmy Hempstock'ów, którą zamieszkiwały trzy kobiety - najmłodsza miała na imię Lettie, miała jedenaście lat i twierdziła, że nieduży kaczy staw jest oceanem.
Właśnie w tedy przebudziła się pradawna moc; zaczęła się walka dobra ze złem - przygoda pełna magii i dziwów, przypominająca baśń zaklętą w czasie...

Ocean na końcu drogi jest... specyficzny. Jednocześnie wydaje się być kierowany do dzieci, przez swoją baśniowość, historię i bardzo młodych bohaterów; jak również do dorosłych - kryje w sobie przesłania i mądrości życiowe, a także sceny, których dziecko (tak jak główny bohater) nie zrozumie (bynajmniej nie powinno). Doceniam tą powieść i uważam, że jest naprawdę dobra, ale nie trafiła do mnie. Nie wiem czy chodzi o mój gust, mój wiek, czy może o to, czego wymagało się od książki, ale coś nie do końca mi zagrało.

"[...] była dorosła. W tej chwili nie miało znaczenia, że pozostawała też ucieleśnieniem każdego potwora, czarownicy, każdego nocnego koszmaru. Była dorosła, a kiedy dorośli walczą z dziećmi, zawsze wygrywają."

Postacie był różne w odbiorze, niektóre polubiłam od pierwszej chwili, inne momentalnie znienawidziłam. Każda odznaczała się jakąś szczególną cechą, która miała ją definiować.
Podczas lektury trochę raziła mnie w oczy inteligencja naszego siedmioletniego bohatera (czy w tej książce pada kiedykolwiek jego imię? bo ja nie zauważyłam, przez co pisanie tego jest jeszcze trudniejsze -.-"), chyba że niektóre mądrości były myślami już dorosłego mężczyzny... w takim wypadku byłoby to na miejscu. Natomiast u Lettie było to wytłumaczalne, więc tak bardzo nie dziwiło.


Neil Gaiman ma bardzo specyficzny styl pisania, przez co czytając tą powieść, miałam wrażenie przygniecenia zarówno klimatem jak i fabułą. Trochę tak, jakby autor chciał wciągnąć nas w swoją książkę (dosłownie) i nas w niej utopić. Mimo wydarzeń jak z bajki dla dzieci, wszystko posiada jakieś drugie dno, niesie za sobą naukę, sprawiając tym samym, że lektura wydaje się ciężka. Myślę także, że nie wyłapałam wielu znaczeń ukrytych między wierszami, przez co nie do końca mi się spodobała.
Może po latach, gdy do niej wrócę, zrozumiem więcej i pokocham Ocean na końcu drogi?

"- Nic nigdy nie jest takie samo [...] Nieważne, sekundę czy sto lat później. Wszystko zawsze przelewa się, kipi, a ludzie zmieniają się tak samo jak oceany."

Nie wiem, co mogłabym jeszcze napisać o tej książce. Nie potrafię nawet stwierdzić czy mi się podoba czy nie. Przeczytajcie sami i powiedzcie mi, co o niej sądzicie.

Pozdrawiam
Sisley

piątek, 7 lipca 2017

Diabolika - S. J. Kincaid

Diabolika
S. J. Kincaid
Seria: Diabolika - tom 1
Oryginalna nazwa: The Diabolic
Tłumaczenie: Anna Gralak
Wydawnictwo: Moondrive (Otwarte)

Liczba stron: 416
RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ DROBNE SPOJLERY!


"- Nie rozumiesz, Sydonio? [...] Nie jestem twoją przyjaciółką. Przyjaciele są sobie równi. My nie. Nie jestem jednym z tych tygrysów zaprojektowanych genetycznie, żeby były milutkie i odsłaniały przed tobą brzuszek. Nie jestem tu po to, żeby dotrzymywać ci towarzystwa. Jestem morderczynią, mam dla ciebie zabijać, a w razie potrzeby umrzeć dla ciebie. Jestem twoim narzędziem, twoją bronią. Twoją własnością."

Nemezis jest Diaboliką - genetycznie zmodyfikowaną istotą, niezwykle silną i bezlitosną. Została specjalnie wychodowana dla córki senatora Impiriana - Sydonii. Ma za zadanie kochać ją (i tylko ją) bezgranicznie, działać na jej korzyść, a przede wszystkim chronić.

W ostatnim czasie głowa rodu Impirianów popadła u cesarza w niełaskę przez głoszenie heretycznych poglądów i potajemne rozpowszechnianie nauki. Z tego powodu cesarz wezwał na swój dwór jego spadkobierczynię - Sydonię. Nemezis i matka dziewczyny w obawie, że władca chce ukarać młodą Impiriankę zamiast jej ojca, postanawiają, że w rolę Doni wcieli się jej Diabolika i w razie potrzeby odda życie zamiast swojej pani. Jednak to nie będzie takie proste. Na pierwszy rzut oka widać, że Nemezis nie jest człowiekiem, i nie chodzi tu tylko o wygląd. Poza tym, jakiś czas temu, cesarz kazał pozbyć się wszystkich Diabolik, więc wykrycie podstępu może sprowadzić na Impirianów całkowitą zagładę.
Jaki los czeka rodzinę senatora? Co będzie miało miejsce na dworze cesarza? Czy ktokolwiek jest w stanie przeciwstawić się jego rozkazom? Czy Diaboliki mają w sobie choć odrobinę człowieczeństwa?

"- Obserwowałaś kiedyś tygrysa? [...] Prawdziwe tygrysy to same mięśnie i ścięgna, mają szczęki tak mocne, że mogłyby przegryźć najsilniejszego z ludzi. A jednak gdy widzisz, jak się skradają, jak polują, sama ich siła sprawia, że mają więcej gracji niż najpiękniejsza spośród najdelikatniejszych stworzeń. Właśnie taka jest  Nemezis."

Diabolika nie jest zupełnie innowacyjną powieścią (fabularnie), niektóre młodzieżówkowe schematy się powtarzają, jednak... S. J. Kincaid stworzyła coś niesamowitego. Historia Nemezis pochłania i nie pozwala się oderwać. Z całego serducha dopinguje się główną bohaterkę, nawet kiedy popełnia naprawdę głupie błędy. Postacie, intrygi, walka o władzę, wszystko to sprawia, że książkę czyta się z zapartym tchem.
Świat przedstawiony przez autorkę jest chyba najlepszą rzeczą jaka mogła przydarzyć się tej powieści. Przyszłość, ludzie żyjący w kosmosie na wszelakiego rodzaju statkach i planetach, podział klasowy, prawa rządzące we wszechświecie, zwyczaje, tradycje, wiara. Razem daje to coś co chciałoby się oglądać na własne oczy, bo same opisy to za mało by zrozumieć ogrom i znaczenie tego wszystkiego.

"[...] ogrom kosmosu wykracza poza granice ludzkiego pojmowania [...]"

Autorka bardzo dobrze wykreowała bohaterów. Nie mają tylko jednej twarzy, zmieniają ją w zależności od sytuacji, działając na swoją korzyść. Nikt nie jest tylko zły lub tylko dobry. Każdy ma zarówno wady i zalety. Są ludzcy - realni.
Jedyny minusik jaki jestem w stanie wytknąć tej powieści to momenty, w których miałam lekkie wrażenie, że pani Kincaid nagle sobie przypominała o tym, kim jest narratorka i jakim potworem/maszyną do zabijania powinna być, przez co po raz kolejny pisała o tym, że Nemezis nie powinna nic czuć, bo nie jest człowiekiem. Choć, może trochę przesadzam, w końcu był to jeden z najważniejszych wątków w książce i nie przeszkadzało mi to jakoś specjalnie... po prostu zwróciło moją uwagę.

Mocno odczuwalne i dobrze przedstawione były emocje, uczucia i więzi między postaciami. Poruszały serce, doprowadzały do łez, albo podnosiły ciśnienie. To co było między Sydonią i Nemezis czy innymi bohaterami, było świetnie wyważone i rozpisane, przez co zachowania postaci nie sprawiały wrażenie sztucznych i wymuszonych.

"[...] Nigdy dotąd nie przyszło mi do głowy, że w oddaniu może być coś głęboko egoistycznego. [...]"

Poza tym wszystkim, o czym wspomniałam wcześniej, w Diabolice można też znaleźć przemyślenia egzystencjalne - czy sztuczne istoty mają duszę? prawdziwe uczucia? człowieczeństwo?. Oraz inne, np. dotyczące władzy i jej sprawowania lub ludzkości dążącej do autodestrukcji, co jeszcze bardziej wyróżnia powieść S. J. Kincaid na tle innych młodzieżówek.

Diabolikę naprawdę warto przeczytać. Zwroty akcji przyprawią was o zawrót głowy, a bohaterowie i ich poczynania o szybsze bicie serca (ale Tyrus jest mój!, nie oddam, nie liczcie na to!). 
Już nie mogę się doczekać, kolejnego tomu (niedawno ukazała się okładka The Empress, widzieliście?! boska *.* tak samo jak pierwsza), mimo tego, że po skończeniu byłam mocno zdziwiona, że powstanie kolejny część. Autorce udało się zamknąć wszystkie najważniejsze wątki, dlatego w razie czego, można traktować tą książkę jako jednotomówkę. (Chociaż nie wiem jakim cudem, ta powieść mogłaby się komuś nie spodobać... Naprawdę nie wiem!) 
Polecam serdecznie :D.
Pozdrawiam
Sisley

"- Cesarz chce, żebym posłała swoje niewinne jagniątko na rzeź. Niedoczekanie. Zamiast tego przyśle mu swoją anakondę."

PS Specjalne pozdrowienia dla ZuzyKulturalnej szafy ;).

czwartek, 29 czerwca 2017

Wieża Milczenia - Remigiusz Mróz

Wieża Milczenia
Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Damidos
Liczba stron: 368

"- Uważam się za mały trybik w maszynie, która napędza świat. To, jaka rola została dla mnie przewidziana, nie zależy ode mnie. Nieważne, za kogo się uważam, ważnie, kim jestem."


Młoda kobieta ginie w nocy po drodze do domu. Jej ciało zostaje odnalezione następnego dnia na moście, parę metrów od miejsca w którym została dźgnięta. Zabójca nie zostawił jednak po sobie żadnych śladów. Sprawę przejmuje detektyw Evelyn Thomsen, która w pierwszej kolejności udaje się do miejsca zamieszkania ofiary. Tam poznaje Scotta Winton'a, chłopaka martwej kobiety. Jest byłym wykładowcą Yale i niezwykle inteligentną osobą. Choć z początku niespecjalnie współpracuje i sam chce odnaleźć zabójcę Heathy, to z czasem zaczyn ingerować w śledztwo policji. Zwłaszcza gdy zaczynają się pojawiać kolejne ofiary seryjnego mordercy.
Czu uda się im trafić na jakiś trop? Dokąd ich to zaprowadzi? Z kim lub czym przyjdzie im się zmierzyć? Kto zabija i przede wszystkim dlaczego?

Gdy czytałam tą książkę byłam w szoku, że autorem jest Polak, bo z Wieży Milczenia bije amerykański klimat filmów akcji. Fabuła jest złożona i nasączona sarkazmem, a bohaterowie są intrygujący, przez co jestem jeszcze bardziej zdziwiona, że to debiut i to tak mało popularny. Remigiusz Mróz odwalił kawał dobrej roboty, który jest zdecydowanie warty przeczytania.

"[...] Trudno zresztą uznać, że Scott był przyjaźnie nastawiony do kogokolwiek, przynajmniej na początku. Punktem wyjściowym w jakiejkolwiek relacji była opinia negatywna, która w uzasadnionych przypadkach zmieniała się z czasem na lepsze. Nikt w każdym razie nie mógł liczyć na kredyt dobrej woli z jego strony."

Scotta polubiłam od pierwszych stron - jest bardzo inteligentny (trochę aż za bardzo) i sarkastyczny. Można powiedzieć, że przypomina Sherlock'a i, chyba właśnie dlatego, tak bardzo go uwielbiam. Evelyn natomiast można porównać do Chyłki, choć biorąc pod uwagę, co szybciej ujrzało światło dzienne, raczej Joannę do pani detektyw. Obie są silnymi kobietami, stąpającymi twardo po ziemi i kochającymi swoje samochody. Winton i Thomsen stanowią razem świetny duet, o którym chce się czytać i im kibicować. (Panie Remigiuszu, mogę liczyć na kolejny tom?)

Z początku akcja nie pędzi, jednak im dalej tym wszystko dzieje się coraz szybciej, a napięcie narasta aż do kulminacyjnego momentu. Momentami miałam wrażenie, że się gdzieś po drodze zgubiłam (czasem dużo rzeczy działo się w jednaj chwili), albo narrator widzi tyle naraz, że nie nadąża tego opisywać. Pojedyncze wydarzenia był do przewidzenia, jednak większość zwrotów akcji, rozwiązań wprawiała mnie w niemałe zaskoczenie. Wszystkie wątki są świetnie splecione, sensownie rozpisane i ciekawie zakończone. Zagadka intryguje, a czytelnik może próbować samemu wyciągnąć jakieś wnioski i znaleźć rozwiązanie, nawet jeśli zabójcę poznajemy już na początku książki.

Wieża Milczenia jest przeznaczona przede wszystkim dla miłośników kryminałów i amerykańskiego kina akcji, jednak może się spodobać każdemu. (Moja mama raczej woli czytać romansidła, ale ostatnio wręcz pochłania prozę Remigiusza Mroza.)
Jedyne co mi pozostaje to pogratulować autorowi tak dobrego debiutu.
I polecić jego książkę ;).

Pozdrawiam
Sisley

"- Panie, co pan tak leżysz? Żyjesz pan? [...]
- O ile parszywą egzystencję zaliczamy do kategorii życie [...]"

czwartek, 15 czerwca 2017

Król Kruków - Maggie Stiefvater

Król Kruków
Maggie Stiefvater
Seria: Kruczy Cykl - tom 1
Oryginalna nazwa: The Raven Boys
Tłumaczenie: Małgorzata Kafel
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 490

"- Kiedy osoba niebędąca medium widzi ducha w wigilię świętego Marka, może to oznaczać tylko dwie rzeczy [...] Jest to duch kogoś, kogo kochała, albo kogoś, kogo zabiła."


Blue od dziecka słyszała, że zabije miłość swojego życia. Nie traktowała tego zbyt poważnie... do czasu.
Blue pochodzi z rodziny, w której każdy jest medium. Oprócz niej. Ma za to inną zdolność. W jej pobliżu "sygnał" z drugiego świata jest silniejszy. Właśnie dlatego w wigilię świętego Marka, nowo przybyła ciotka zabiera ją na stary cmentarz, gdzie mają zebrać nazwiska osób, których niebawem czeka śmierć. Tej nocy bowiem dusze przyszłych zmarłych wędrują drogą umarłych, która prowadzi przez bramę. Właśnie wtedy Blue pierwszy raz widzi ducha - młodego chłopaka w swetrze z Aglionby...

Czwórka chłopaków: Gansey, Adam, Ronan i Noah uczą się w prestiżowej szkole Aglionby. Równocześnie intensywnie poszukują linii mocy, dzięki którym udałoby się im w końcu odnaleźć legendarnego Króla Kruków - Glendowera, który podobno spoczywa gdzieś w okolicach Henrietty.

W jaki sposób los połączy naszych bohaterów? Z czym przyjdzie się im zmierzyć? Dokąd doprowadzą ich poszukiwania? Jakie sekrety ujrzą światło dzienne?

"- Szukasz jakiegoś bóstwa [...] Nie przyszło ci do głowy, że możesz się natknąć na diabła?"


Z początku spodziewałam się czegoś banalnego, przesłodzonego wątkiem romantycznym, a może i nudnego. Jednak, im dalej w las tym lepiej i ciekawiej. Romans nie jest nachalny, aczkolwiek dość ważny ze względów fabularnych. Historia, mimo iż pisana lekko i przyjemnie, jest mroczniejsza niż w innych młodzieżówkach. Magia tu przedstawiona jest fascynująca, chociaż wydaje się mało odkrywcza - klasyczne wróżbiarstwo, uroki, rytuały i pradawna magia. Najbardziej jednak spodobało mi się ożywianie legend, w tym wypadku Króla Kruków. Uwielbiam, gdy w książkach nawiązuje się do bajek, mitów i podań, a już w ogóle jestem zakochana, gdy zostają wskrzeszone (w sensie: urzeczywistnione) <3.

Bohaterowie nie irytują, bynajmniej, nie pamiętam żeby zdenerwowali mnie swoją głupotą ;). Każdy ma inny charakter, każdym kierują inne priorytety, mimo tego dążą do wspólnego celu. Blue jest odważna i zaradna, chociaż trochę trudniej u niej w relacjach damsko-męskich. Gansey jest bogatym i zdeterminowanym chłopakiem, potrafiącym wszystko załatwić (nawet helikopter) na "za chwilę". Ronan brutalnie podchodzi do niektórych spraw, jednak jest inteligentny i wierny przyjaciołom. Adam pochodzi z biednej rodziny, jednak, swoją ciężką pracą, udało mu się dostać do Aglionby. I choć jest trochę nieśmiały i niezdarny, radzi sobie dość dobrze. Noah natomiast jest małomówny i zamknięty w sobie, jednak nie da się go nie lubić.

"Biedni się martwią, że są biedni [...] a teraz się okazuje, że bogaci się martwią, że są bogaci."

Widzę pewne podobieństwo między Maggie Stiefvater a Remigiuszem Mrozem, mianowicie: lubią szokować ostatnim zdaniem i zostawiać czytelnika z rozdziawionymi ustami i mnóstwem pytań. (Tak swoją drogą, to czasem myślę, że powinno się  tego zakazać, choć ma to też swoje plusy...)
Króla Kruków zdecydowanie czuć specyficzny klimat i skrywającą się w mroku tajemnice. W pierwszym tomie nie jest jeszcze bardzo "ciemno i mrocznie", ale wszystko wskazuje na ten właśnie kierunek. Coś nadchodzi i nie mogę się już tego doczekać. Wydarzenia intrygują nawet wtedy, gdy coś wydaje się oczywiste. Akcja jest płynna i dynamiczna, przez co nie ma czasu na nudę.
Przy tej książce czytelnik może się zrelaksować, ale na pewno nie zaśnie. Spędzi za to przyjemny wieczór z ciekawymi postaciami w fascynującym świecie.
Polecam.

Pozdrawiam
Sisley

"- Czy to jest bezpieczne?!
- Bezpieczne jak życie!"

piątek, 26 maja 2017

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów - Aneta Jadowska

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów
Aneta Jadowska
Seria: Cykl o Nikicie - tom 1
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 320

"[...] w tym miejscu patrzysz komuś w oczy i się uśmiechasz, tylko jeśli już trzymasz nóż w jego bebechach lub w każdej sekundzie jesteś gotowy go tam wsadzić."

Istnieje alternatywna rzeczywistość. Zazwyczaj bardzo przypomina naszą, oczywiście nie licząc jej mieszkańców. W końcu czarownic, zmiennokształtnych, wampirów i innych stworów w niej pod dostatkiem. Jednak zamiast Warszawy jest Wars - szalony i brutalny - oraz Sawa - uzbrojona w kły i pazury. Mieszkanie w Warsie jest szczytem głupoty, choć śmiałków nie brakuje. Z Sawy rzadko kto wraca, jeśli w ogóle się tam zapuści.
Jest jeszcze Dzielnica Cudów, która pod wpływem magii zatrzymała się w latach 30. ubiegłego wieku i ani myśli coś w sobie zmieniać.

Nikita jest płatną zabójczynią i dopiero co przydzielono jej nowego partnera, jednak ta ani myśli o współpracy. Zwłaszcza, że jej matka i przełożona - szefowa Zakonu - na pewno znowu uknuła jakiś podstęp lub chce się pozbyć jednego z nich...
Staje się to jeszcze bardziej podejrzane, gdy na adres, którego nikt nie powinien znać, dziewczyna dostaje paczkę, której nadawca na pewno nie ma miłych zamiarów.
Kim jest Robin? Kto jej zagraża? Z czym lub kim przyjdzie jej się zmierzyć?

"[...] w tym mieście poza awanturą i śmiercią nic nie przychodziło łatwo."

Na początku pragnę powiadomić tych, którzy obawiają się książek polskich autorów. Nie macie się czego bać! W ogóle tego nie odczujecie, wręcz przeciwnie - zachwycicie się tajemnicami alternatywnej Warszawy, niebezpieczeństwem czyhającym za najbliższym zakrętem i pięknem ukrytym w brudnych, zaniedbanych ulicach.
Świat wykreowany przez panią Jadowską jest niesamowity. Uwielbiam gdy brutalność, magia i kawałek (nawet naprawdę niewielki) prawdziwej historii łączą się w jedno, zwłaszcza jeśli jest to tak dobrze i sensownie podane. Z początku czułam się trochę zdezorientowana z powodu bombardowania mnie ogromną ilością informacji, ale z czasem wszystko samo poskładało się w zgrabną całość, a natłok "wiedzy" przestał być uciążliwy.

Pani Aneta stworzyła kilku bardzo ciekawych bohaterów, m. in. Nikitę, która jest bardzo silną osobą po przejściach. Zarówno matka jak i ojciec (powiedzmy, że) nie byli dla niej pobłażliwi, przez co stałą się kim jest - nieufną, pewną siebie, zabójczą i zaradną dziewczyną, której cieni przeszłości depczą po piętach. Choć miewa gorsze chwili, to szybko się podnosi i dalej wypełni powierzone jej zadania.

"- [...] Są  ludzie, którzy mają ręce cudotwórców. Potrafią dotykiem koić, leczyć, przynosić ulgę w bólu czy napięciu. Są też tacy, którym taki sam zestaw palców pozwala sprowadzać tylko ból. Mnóstwo bólu. Masz pech, bo ja zdecydowanie należę do tej drugiej kategorii."

Mówiąc o Dziewczynie z Dzielnicy Cudów nie można zapomnieć o wspaniałym wydaniu, którego dopuściło się SQN. Ilustracje Magdaleny Babińskiej są po prostu cudowne <3 i oddają klimat całej powieści.
Książka Anety Jadowskiej jest połączeniem wszelkich możliwych rodzajów fantastycznych stworzeń i magii, obok której mamy dość nowoczesne sprzęty i wynalazki cywilizacyjne. Razem daje to dość dziwny, lecz niezwykle ciekawy miks. Wszystko jest spowite odrobiną mroku, nadającego historii wrażenia bardziej tajemniczej i niebezpiecznej. Klimat lat trzydziestych płynący z Dzielnicy Cudów i jej codzienność dodaje tej powieści uroku i czyni ją bardziej wyjątkową na tle innych tworów urban fantasy (bynajmniej tych, z którymi ja miałam styczność). Całość jest opleciona odpowiednio dobraną dawką sarkastycznego humoru, który potrafił wywołać uśmiech.

Chyba każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie, więc nie pozostaje mi nic innego, niż powiedzieć, że Dziewczyna z Dzielnicy Cudów jest zdecydowania warta przeczytania. Historia jest niesamowicie wciągająca, wręcz się przez nią płynie, mimo ogromu wiadomości, które w ekspresowym tempie trzeba przyswoić, aby móc dotrzeć do właściwej akcji książki. Im dalej tym ciekawiej, dlatego czytać, nie zastanawiać się!

Pozdrawiam
Sisley

"[...] Nie daje się zapałek piromanowi, a moja matka o niczym nie marzyła tak bardzo jak o tym, by podpalić świat i patrzeć, jak płonie."

piątek, 28 kwietnia 2017

Zaginięcie - Remigiusz Mróz

Zaginięcie
Remigiusz Mróz
Seria: Joanna Chyłka - tom 2
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 510
Recenzje: tomu 1.

"- To chyba Mazury.
- Formalnie województwo podlaskie. Dla prawnika liczy się to, co w ustawie."

W środku nocy do Chyłki dzwoni jej stara znajoma i prosi ją o pomoc. Jej córka zniknęła z domku letniskowego na Mazurach, a zrozpaczeni rodzice oskarżeni są o zabójstwo. Wszystko wskazuje, że sami pozbyli się trzylatki. Alarm był włączony całą noc, okna pozamykane, brak śladów włamania. Nikt z zewnątrz nie mógł tego zrobić. Jednak małżeństwo cały czas utrzymuje, że jest niewinne. Kto w takim razie za tym stoi? I jak dokonał tej magicznej sztuczki i "zniknął" dziecko z dobrze zabezpieczonego domu bez zostawiania śladów?
Chyłka z Zordonem będą bronić pary oskarżonych, a przy okazji spróbują rozwiązać zagadkę zaginięcia.

Zaginięcie było miłą odmianą po fantastyce i średniowiecznych klimatów, które ostatnio trochę mnie wymęczyły. Przez powieść płynęłam, a fabuła wciągnęła mnie po uszy. Zwroty akcji były zaskakujące, a zakończenie naprawdę mnie zszokowało - tego się nie spodziewałam... albo może jednak tak, w końcu to pan Mróz i jego sławne ostatnie zdania... No ale jak tak można?!
Nie zdążyłam się obejrzeć i książka mi się skończyła.

"- [...] Przystępujemy do kontrataku.
- I jak mamy zamiar go wyprowadzić?
- Kultywując najszlachetniejsze tradycje naszej firmy.
- Będziemy łgać, przeinaczać fakty, naginać prawdę, stosować manipulację i zastraszać ludzi?
-Lepiej bym tego nie ujęła."

Drugi tom serii jest godną kontynuacją Kasacji. Miło był spędzić znowu trochę czasu z wyszczekaną, mięsożerną Chyłką i niepozornym, nabierającym pewności siebie Kordianem. Bardzo łatwo się do nich przywiązałam, przez co dość mocno przeżywałam to co się z nimi działo (w pewnym momencie miałam aż ochotę przywalić w twarz Zordonowi i wrzasnąć "Co ty tu jeszcze robisz, do cholery?"). Niezwykłą przyjemność sprawiało mi śledzenie ich relacji i przekomarzań słownych. I choć nie widzę ich razem na dłuższą metę, to te małe iskierki między nimi są... urocze.
Sprawa, którą się zajmowali nasi prawnicy była bardzo interesująca. Zaginięcie i jego okoliczności naprawdę było dziwne i intrygowały czytelnika. Natomiast rozwiązanie tego wszystkiego było dość zaskakujące, jednak nie było na tyle przekombinowane aby uznać je za wyciągnięte z rękawa i dopasowane na siłę.
Trochę przekoloryzowane na pewno było to, ile prawnicy są w stanie zrobić dla sprawy. Wątpię aby w prawdziwym świecie Joanna i Kordian tak wiele ryzykowali, choć dla fabuły i dreszczyku emocji jest to jak najbardziej na plus dla książki :).


"- [...] Nadzieja umiera ostatnia, a przy dobrych prawnikach nie umiera nigdy."

Zaginięcie jest przyjemną powieścią, przy której czytelnik raczej odpocznie niż się zmęczy, choć z drugiej strony, przeżyje też trochę... intensywniejszych chwil. Fabularnie jest bardzo dobrze, ale osoba zaczytująca się w kryminałach, raczej nie znajdzie tu nic innowacyjnego. Książka napisana jest dość lekko, ale trochę z prawniczym żargonem, jednak mniej odczuwalnym niż w Kasacji.
Polecam na przerwę między poważniejszymi lekturami lub jako szybki i przyjemny "wypad na Mazury" z dobrą dawką emocji i ciekawą zagadką w pakiecie.

"- Znasz ich?
- A bo co? - odburknęła. - Nie mogę wziąć sprawy z dobroci serca? Albo ze względów finansowych?
- Kasy masz wystarczająco, w przeciwieństwie do tego pierwszego."

Pozdrawiam
Sisley

niedziela, 2 kwietnia 2017

Wiedźmin. Pani Jeziora - Andrzej Sapkowski

Pani Jeziora
Andrzej Sapkowski
Seria: Opowieści o Wiedźminie Geralcie z Rivii - tom 7
Wydawnictwo: Super Nowa
Liczba stron: 520
Uwaga! Możliwe spojlery z tej i poprzednich części!

"- [...] W każdym momencie czasu kryją się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. W każdym momencie czasu kryje się wieczność. [...]"

"Coś się kończy, coś się zaczyna." Ostatnie starcia, końcowe bitwy, ostatecznie przelana krew. Historia która miała się nigdy nie skończyć, właśnie zdradziła swoje zakończenie, które jednocześnie jest nowym początkiem.
Minęło ponad sto lat, przygody Geralta i Ciri urosły już do miana legendy, mitu. Są opowiadane dzieciom, śpiewają o nich ballady, a nawet badają ją historycy... tyle, że gdzieś po drodze zawieruszyła się prawda. Nimue i Condwiramurs próbują ją odnaleźć...
Co stało się z Ciri po wejściu do Wieży Jaskółki? Co tymczasem robił Geralt? Co się dzieje z Yennefer? Czy ta trójka będzie w stanie się w końcu spotkać? Żyć razem długo i szczęśliwie?
Jednocześnie toczy się zacięta walka między Królestwami Północnymi a Nilfgaardem, a Loża Czarodziejek knuje za plecami władców. Jak skończy się ten bój? Do kogo ostatecznie uśmiechnie się los? Jakie przeznaczenie jest pisane temu światu i jego mieszkańcom?

Skończyłam. Nadal trudno mi w to uwierzyć i się z tym pogodzić. Mam takie jakby poczucie pustki i niedosytu, mimo tego, że zakończenie było dość satysfakcjonujące, a samo czytanie serii nie należało do najłatwiejszych rzeczy.

"[...] To jeszcze nie koniec walki. Walkę kończy śmierć, każda inna rzecz walkę jedynie przerywa. [...]"

I znowu czytałam wiedźmina bardzo długo (jeśli dobrze liczę - dwa miesiące). I znowu jednocześnie jestem znudzona/zmęczona, a z drugiej strony zachwycona.
Denerwowało mnie trochę to, że autor skupił się dość mocno na postaciach drugo- i trzecioplanowych - poświęcił im mnóstwo czasu i stron, przez co, zamiast stanowić tło wydarzeń, wyskoczyli do przodu jednocześnie przyćmiewając główny wątek. Odniosłam wrażenie, że autor na siłę chciał wpleść w powieść wątek bitwy na wielką skale i jeszcze go opisać. Udało mu się, jednak był to dla mnie najbardziej męczący moment w książce i czułam straszny przesyt tego wszystkiego, co związane z wojną - krwi, mordu, okrucieństwa; mimo tego że normalnie nie przeszkadza mi to w książkach czy filmach/serialach. (Przesyt mógł być jednak spowodowany tym, że w międzyczasie przerabialiśmy na j. polskim Krzyżaków, natomiast sama oglądałam w tym czasie Kingdom, a w obu produkcjach toczą się wojny.)
Co pozytywnie mnie zaskoczyło, to fakt że autorowi udało się zamknąć najważniejsze wątki, mimo poplątania z pomieszaniem w fabule. Pan Sapkowski skakał między narracjami, czasami, światami i nie pogubił się w tym wszystkim, co jest nie lada osiągnięciem (sama mam wątpliwości czy wszystko dobrze zrozumiałam i poukładałam). Udało mu się również sklecić z tego wszystkiego dość dobre zakończenie dla całej sagi. I choć nie dostałam całkowicie idealnego happy end'u jestem zadowolona z rozwiązanie tego wszystkiego.

"- [...] walka Dobra ze Złem toczy się teraz na innym polu bitwy i zupełnie inaczej jest prowadzona. Zło przestało być chaotyczne. Przestało być ślepą i żywiołową siłą [...] Dziś Zło rządzi się prawami - bo prawa mu przysługują. [...]"

Gdy mówi się o twórczości Andrzeja Sapkowskiego należy wspomnieć o jego "filozofii" (może to trochę za dużo powiedziane) i przemyśleniach które przekazuje pod warstwami uproszczonych i zarazem dość brutalnych słów. Skłaniają one do refleksji nad światem i życiem. Zastanawianie się nad sprawiedliwością, sensem zemsty czy walką Dobra ze Złem jest nieodłączną częścią Wiedźmina.
Innym, genialnym motywem u tego autora jest masa nawiązań do wszelakiego rodzaju literatury: od mitów, legend i baśni do twórczości takich pisarzy jak Sienkiewicz, Słowacki czy Tolkien. Sama, choć niewiele znam klasyki itp., byłam w stanie wyłapać parę smaczków ;).

"- Miłość kpi sobie z rozsądku. I w tym jej urok i piękno."

Jestem zadowolona z lektury, mimo że było parę momentów kiedy dość mocno się nudziłam, ale wynagrodziły mi to momenty akcji, zawirowania fabularne oraz humor i słowne gierki. Bohaterowie stali się dla mnie prawie żywymi istotami, a nie tylko tworem słów - w większości byli tak dobrze nakreśleni, że aż dziw, że nie są prawdziwi. Jedni znaleźli się blisko mego serca, innych nienawidzę całą swoją osobą, a tylko paru pozostało mi obojętnych. Smutno mi, że to już koniec, ale mogę się pocieszyć, że zostały mi jeszcze jedne opowiadania - Sezon Burz, który muszę przeczytać przed końcem tego roku szkolnego. Planuję również wrócić za parę lat do tej serii, aby przebyć jeszcze raz ten świat - sprawdzić czy wszystko dobrze zrozumiałam i wyłapałam, czy może coś jeszcze będzie w stanie mnie w nim zaskoczyć.
W serii, Opowieści o Wiedźminie Geralcie z Rivii, przelewa się wiele krwi i pada sporo siarczystych wypowiedzi, więc odradzam ją młodszym i wrażliwszym czytelnikom. Fabuła jest niesamowicie złożona - trzeba myśleć w czasie czytania (i zapamiętywać bohaterów, nawet tych z pozoru mało ważnych - później mogą was zaskoczyć), bo każdy szczegół ma tutaj znaczenie. Na koniec powiem tylko, że seria jest godna przeczytania, a dla fanów fantastyki - obowiązkowa ;D.

"[...] ten, kto raz nie złamie w sobie tchórzostwa, będzie umierał ze strachu do końca swoich dni."

Pozdrawiam
Sisley

"To było za nimi.
A przed nimi było wszystko."

niedziela, 19 marca 2017

Ene, due, śmierć - M. J. Arlidge

Tytuł: Ene, due, śmierć
Tytuł oryginalny: Eeny Meeny
Seria itp.: Helen Grace (1)
Autor: M. J. Arlidge
Tłumacz: Agnieszka Brodzik
Wydawnictwo: Czwarta strona
Stron: 440

,,O rozpacz było łatwiej niż nadzieję.
Nadzieja jest okrutna - 
obiecywała miłość, ciepło, bezpieczeństwo, szczęście [...]."

Zastanawiało cię kiedyś co się dzieje z człowiekiem, jeśli nie jadł ani nie pił przez co najmniej tydzień, a do tego przebywa w zamknięciu? Pewnie nie. Bohaterom tej powieści nawet przez myśl to nie przeszło, a co dopiero że znajdą się w takiej sytuacji. Ktoś nagle zaczął porywać ludzi parami. Zamykał ich razem i przetrzymywał w skrajnych warunkach. W pomieszczeniu zawsze był pistolet z jednym nabojem oraz telefon. Na tym drugim zostawiał wiadomość z przedstawieniem wyboru, który jest dla nich jedynym ratunkiem. Czy aby przeżyć będą w stanie zabić? Rozpoczyna się gra w której główną stawką jest życie.

,,Nie ma zwycięstwa bez poświęcenia."

Ta sprawą zajmuje się młoda inspektor Helen Grace-silna kobieta szanowana przez współpracowników. Nie ma męża ani dzieci, dlatego jej życie skupia się wokół pracy. Dzięki temu uzyskała tak wysoki stopień. Ta postać wydała mi się tak rzeczywista, że dość szybko ją polubiłam. Nie tylko ona ale też inni bohaterowie byli jak z życia wzięci. Wśród wielu policjantów wyróżnieni zostali Mark i Charlie- ulubieńcy głównej bohaterki. Jeden z nich to mężczyzna, którego życie legło w gruzach. A druga to kobieta pozytywna, z pewnym wdziękiem osobistym.

,,Zaufanie to delikatna sprawa -
trudno na nie zasłużyć i łatwo stracić."

Zadziwiające jak (wg autora) człowiek  może się zmienić spędzając czas w tak katastrofalnych warunkach. Momentami było to tak przerażająco i odrzucająco opisane ze przechodziły prze ze mnie dreszcze. Z każda następną  strona można poczuć bardziej tą mroczna atmosferę. Pisarz podszedł do tej powieści w psychologiczny sposób. Wyszło mu to tak dobrze, ze na koniec współczułam  samemu mordercy, a w pewnej sprawie nawet troszkę popierałam  jego decyzje. Absolutnie jednak nie twierdze ze miał traktować ludzi w tak przedstawiony sposób, nawet jeśli  miał silny motyw.

,,Staliśmy się zwierzętami - nie przejmujemy się niczym."

Intryga mordercy oraz bohaterowie są bardzo ciekawi. Gdyby kiedyś  ukazał się film na podstawie tej książki z wielka chęcią bym go obejrzała. Zdecydowanie polecam.

,,[...] kiedy w grze zapanuje impas, każdy ruch powoduje podniecenie."

Pozdrawiam,
By Crystall

niedziela, 5 marca 2017

Śpiący Książę - Melinda Salisbury

Śpiący Książę
Melinda Salisbury
Seria: Córka Zjadaczki Grzechów - tom 2
Oryginalna nazwa: The Sleeping Prince
Tłumaczenie: Jakub Chudy
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Liczba stron: 400
Recenzje: tomu 1.

"[...] Opowieści nie są już tylko opowieściami - ich bohaterowie krążą teraz po świecie. [...]"

Errin uczyła się na aptekarkę, dopóki jej ojciec nie umarł, bo po tym strasznym wydarzeniu jej rodzina musiała zostawić swój majątek, aby spłacić długi. Przeprowadzili się do starej wiochy zabitej dechami na granicy z sąsiednim królestwem, gdzie ledwo wiążą koniec z końcem. Dziewczyna musi opiekować się chorą matką, a częściej niż leki sporządza trucizny na zamówienia, żeby mieć z czego się utrzymać. Natomiast Lief, jej brat, wybył za granicę w poszukiwaniu zarobku - od tego czasu nie dał znaku życia.
Tymczasem w Lormere zaczął panoszyć się Śpiący Książę siejąc zamęt i spustoszenie. Zgładził rodzinę królewską, niszczy świątynie i zabija tych którzy mu się przeciwstawiają. A teraz niebezpiecznie szybko zbliża się do granicy...
Z tego powodu w wiosce Errin mają działać siły zbrojne Tregellan'u, a mieszkańcy mają się wynieść. Tylko jak to zrobić, gdy chora matka próbuje cię rozszarpać za każdym razem gdy się do niej zbliżysz? No i jeszcze nie masz się dokąd udać, a baraki dla uchodźców to przepełnione wylęgarnie chorób?
Ostatnią nadzieją może być Silas - chłopak którego twarzy nawet nigdy nie widziała. Kim on tak naprawdę jest? Jaką rolę w tym zamęcie ma do odegrania Errin?

"- Spal całe zapasy jedzenia, a ludzie będą głodować i zwrócą się przeciwko sobie. Zniszcz świątynie i zabij akolitów, a ludzie nie będą mieli się do kogo zwrócić. Żadnych sanktuariów, żadnej pomocy. Żadnej nadziei. [...]"

Śpiący Książę jest zdecydowanie lepszy od Córki Zjadaczki Grzechów. Nie posiada klasycznego trójkąta, a romans jest niewielki i nie spycha głównej fabuły na boczny tor.
Autorka świetnie rozegrała nawiązania do poprzedniego tomu, co nie było takie łatwe, bo tutaj główną bohaterką jest inna dziewczyna, mieszkająca w innym państwie, a mimo to wszystko świetnie tworzy spójną całość. Wątki są ciekawe, a ich rozwiązania zaskakują. Świat przedstawiony jest niezwykle intrygujący... zwłaszcza ożywające legendy, ich zapomniane lub przerobione wersje i alchemia <3.

Bohaterowie są dobrze wykreowani - nikt jakoś bardzo mnie nie irytował. Wiedzą co chcą zrobić, potrafią podejmować decyzje, choć nie zawsze dobre. Robią co mogą, by przetrwać, nie przejmują się jakoś specjalnie innymi - przede wszystkim dbają o siebie - dzięki temu wydarzenia i ich zachowania wydają się trochę bardzie realne, a nie wyidealizowanie poprawne.
Poza tym książka (trochę) porusza ważne kwestie - problemy z którymi boryka się społeczeństwo i które są aktualne nawet teraz, mimo że historia przedstawiona na jej kartach dzieje się w czasach przypominających (chyba) późniejsze średniowiecze.

"[...] Instynkt gromadzenia wszystkiego, co może ułatwić przetrwanie, stanie się w końcu silniejszy niż zwykła ludzka życzliwość. [...]"


Książka napisana jest bardzo lekko i przyjemnie, dzięki czemu świetnie się ją czyta. Czcionka jest duża, a każdy rozdział jest ładnie odznaczony (jak wyżej na obrazku). W środku znajduje się również mapka, co ułatwia trochę zrozumienie tego, co się dzieje. O tym że okładka jest cudowna chyba nie muszę wspominać, prawda? 
Śpiący Książę jest dobrze przemyślaną młodzieżówką, trochę schematyczną, ale niezwykle wciągającą. Dla osób lubiących ten gatunek - pozycja idealna. Zastanawia mnie, dlaczego ta seria jest tak mało popularna? Przecież jest lepsza od niejednej dobrze promowanej powieście młodzieżowej.
Nie mogłam się doczekać, kiedy ją przeczytam, a teraz z niecierpliwością wyczekuję ukazania się kolejnego tomu.
Polecam serdecznie ;D.

Pozdrawiam
Sisley


"Nie znoszę tego wrażenia, że oddycham oddechami innych. Nie znoszę świadomości, że w dzisiejszych czasach nawet powietrze jest używane, kradzione. I tak ledwie mogę oddychać."

poniedziałek, 27 lutego 2017

Podpalaczka - Stephen King

Tytuł: Podpalaczka
Tytuł oryginalny: Firestarter
Seria itp.: -----
Autor: Stephen King
Tłumacz: Krzysztof Sokołowski
Wydawnictwo: Albatros
Stron: 510
,,Uczyli ją nie siusiać w pieluchę... i uczyli ją nie rozniecać ognia."
Dwunastu studentów wzięło udział w eksperymencie, za co każdy otrzymał dwieście dolarów. Polegało to na tym, że wstrzyknięto im tajemniczy preparat, lub w zależności od szczęścia - zwykłą wodę, a potem obserwowano ich przez jakiś czas. Podczas tego testu wydarzyło się kilka dziwnych rzeczy. Dwoje z tych 'szczurów laboratoryjnych ' wzięło ze sobą ślub. Oboje po tamtym dniu, zmienili się nie odwracalnie. Vicky zyskała zdolność poruszania przedmiotów siłą woli, a Andy potrafił wymuszać na innych swoją wolę. Kiedy przyszło na świat ich dziecko, stało się jasne że ich talenty są dziedziczne. Charlie otrzymała wszystkiego po trochu ale szczególną dla niej mocą jest umiejętność rozniecania ognia samą myślą. Rodzina Mcgee przez dość długi czas żyła w spokoju, ale niestety organizacja, która tak bardzo ich zmieniła w końcu się o nich upomniała. Ich zdaniem mała jest w stanie doprowadzić do wybuchu na miarę bomby atomowej. Tak zaczyna się pogoń za niezwykłym dzieckiem i jej opiekunami, która przeistoczyła wszystko w koszmar.

,,Zło, którego nie znasz, jest czasami lepsze od zła, które znasz."

Bohaterowie są skonstruowani bardzo dobrze i naturalnie. Przedstawione są głębokie więzi między ojcem a córką w dość kryzysowej sytuacji. Dziewczynka ma zaledwie osiem latek, a jej moc i pościg sprawiły, że szybko dojrzewa. Oczywiście jest mocno zależna od ojca oraz w chwilach dłuższego bezpieczeństwa staje się beztroskim dzieckiem. Andy stara się za wszelką cenę uchronić córeczkę, wykorzystując swoją zdolność do granic możliwości. Postacie pomimo swojej realności, były dla mnie przez większość książki obojętne. Nie wczułam się kompletnie w ich sytuację. Pod koniec historii jednak obdarzyłam obojga bohaterów sympatią i tyle.

,, Jeśli nie osiągnął pokoju w swej duszy, to tylko dlatego, że jego pielgrzymka jeszcze się nie zakończyła."

Autor od początku wrzuca nas w trakcie ucieczki naszej dwójki bohaterów. Ze wspomnień wycieńczonego ojca dowiadujemy się w jakiej są oni sytuacji. Podobny zabieg pojawił się w poprzednio przeczytanej przeze mnie książce tego pisarza tj. "Joyland". Powieść ta podobno jest horrorem ale ani razu nie wywołała we mnie przerażenia, ale wydaje mi się że to skłania się bardziej w stronę fantastyki naukowej. Nawet jeśli cały czas się coś działo, odczuwałam pewnego rodzaju nudę, oczami wyobraźni widziałam sceny z filmów takich jak x-meni czy fantastyczna czwórka, gdzie ludzie mieli również nadprzyrodzone umiejętności. Oczywiście zdaję sobie sprawę,  że pierwsze wydanie tej książki pojawiło się szybciej niż tamte produkcje w ogóle były w planach. W każdym razie wydaje mi się, że w tej fabule nie było nic rewelacyjnego. Dopiero jakieś 200 stron przed końcem rozbudziła się moja ciekawość do tego jak to wszystko się potoczy. Były mocne słowa, przekleństwa. Finał był krwawy i brutalny. Organizacja Sklepik, to niby jest związek naukowy, ale my przybliżamy się bardziej do tej militarnej strony, momentami można nawet zapomnieć że to oni stworzyli ten problem. Styl pisania jest przyjemny, a wszystko jest dokładnie dopracowane i zaplanowane.

,,[...] ludzie mówią, że wiedzą, co robią, i czasami wiedzą, ale głównie łżą."
Fabuła tej książki, była dla mnie bez fajerwerków, łatwo się ona kojarzy z innymi źródłami o tej tematyce. W mojej opinii ta pozycja nie należy do lepszych tego autora. Zbyt dużo się przy niej nudziłam i zbyt wiele razy miała ochotę ją odłożyć na bok, a zamiast ją czytać miałam ochotę obejrzeć wyżej wspomnianych X-menów.

 Przeczytane na potrzeby wyzwania
"Pod hasłem"(tytuł z dowodu)
Pozdrawiam,
By Crystall