czwartek, 30 czerwca 2016

Wiedźmin. Chrzest Ognia - Andrzej Sapkowski

Chrzest Ognia
Andrzej Sapkowski
Seria: Opowieści o Wiedźminie Geralcie z Rivii - tom 5
Wydawnictwo: Super Nowa
Liczba stron: 336
Recenzje: tomu 1.tomu 2.tomu 3.tomu 4.

"- Dla niego [...] strony świata nie mają specjalnego znaczenia. Wszystko mu jedno, w którą ruszyć, byleby nie siedzieć bezczynnie. [...]"

Geralt właśnie przebywa w Brokilonie, gdzie driady leczą go z niedawno poniesionych ran. Tam poznaje Milve, niesamowitą łuczniczkę, która na prośbę jednej z leśnych kobiet, przyniosła mu wieści krążące o Ciri. Biały Wilk w pośpiechu postanawia opuścić las, by odszukać młodą księżniczkę. Razem z nim w drogę wyrusza Milva oraz Jaskier, który po długich poszukiwaniach zdołał odnaleźć Wiedźmina. Natomiast na północ od Jarugi toczą się walki pomiędzy nilfgradzkimi a temarskimi wojskami. Na nieszczęście, by odnaleźć Ciri nasza kompania jest zmuszona przejść przez te tereny. Co ich czeka na ziemiach zalanych krwią? Kogo spotkają na swojej drodze? Co w tym czasie dzieje się z Yennefer i potomkinią Calanthe'e?

Chyba czytając tą książkę pobiłam swój rekord czasowy Wiedźmina. Tak długo jeszcze mi się nie zdarzyło wertować dzieł Sapkowskiego (ponad 2 tygodnie). Miałam ogromy problem z wbiciem się w historię rozgrywającą się w tym tomie. Wydawała mi się trochę monotonna i nijaka, bez swojego tradycyjnego rozmachu. Dopiero ostatnie dwa rozdziały mi to w jakiś sposób wynagrodziły (i pochłonęłam je w 2/3 dni). Co mnie intryguje, autor zastosował w siódmym dziwny zabieg (który prawdopodobnie byłby spojlerem, dlatego nie wytłumaczę o co mi chodzi) oraz nie wiadomo dlaczego zaczął skakać pomiędzy narracją trzecio a pierwszoosobową z perspektywy Geralta. Zastanawiam się dlaczego? Czy była to pomyłka, czy specjalny zamysł, który ostatecznie będzie miał jakieś znaczenie... W końcu w świecie Wiedźmina nic nie dzieje się przypadkowo.

"- [...] Życie, wychodzi, to nie poezja! A wiesz, dlaczego? Bo nie poddaje się krytyce!"

Fabuła w tej części kręci się przez pierwsze pięć rozdziałów (na 7) głównie wokół tego kto z kim walczy, kto przed kim i skąd ucieka oraz podróży Geralta i reszty przez tereny objęte wojną. Niestety ale bardzo mnie to nudziło. Nie chodzi o to, że nie lubię książek politycznych/wojennych itp. Powodem jest raczej to, że trudno zrozumieć o co w ogóle chodzi, ponieważ nie potrafię spamiętać lub nie pamiętam kto jest kim, kto z kim współpracuje, spiskuje, kto czego dokonał w przeszłości i skąd powinnam znać daną osobę. 
A skoro już nawiązałam do bohaterów, to Geralt zaczyna w moich oczach trochę bladnąć. Tak jak kiedyś wydawał się niepokonany i był typem faceta, który uwiedzie każdą, tak teraz zrobił się strasznie sztywny, marudny i puszczający fochy xD. Yennefer pokazano zdecydowanie za mało, a Ciri jeszcze mniej, ale za to dość wyraziście. Pojawiła się natomiast postać Regisa, który swoim charakterem i sposobem wyrażania bardzo mnie zaintrygował, dlatego że przypomina mi Louisa z Wywiadu z Wampirem (którego uwielbiam) <3.

"- Niewiedza [...] nie stanowi usprawiedliwienia dla nie przemyślanych działań. Gdy się nie wie, gdy ma się wątpliwości, dobrze jest zasięgnąć porady..."

Przeczytanie Chrztu Ognia było dla mnie dość męczące, mimo to uważam, że się opłacało. Seria niestety z tomu na tom robi się coraz cięższa, jednak nadal mam nadzieję, że zakończenie będzie satysfakcjonujące. Dlatego w dalszym ciągu będę brnąć w tą historię i was też do tego zachęcam (o ile macie przynajmniej tyle lat co ja i nie przeszkadza wam brutalność i poruszanie dość nietypowych, jak dla mnie, tematów w książkach). Może i jest trudna, może męcząca, ale niezwykle cieszy i po dłuższym zastanowieniu, wciąga - tak bardzo, że pragnie się poznać dalsze losy bohaterów, bo po skończeniu tomu czuje się niedosyt. Naprawdę warto, dlatego czytajcie Wiedźmina! ;D

7/10
Pozdrawiam
Sisley
Do wyzwania:
"- [...] Nie można zapłacić za coś, co nie ma ceny. Niektórzy twierdzą, że każda, absolutnie każda rzecz na świecie ma swoją cenę. To nieprawda. Są rzeczy, które ceny nie mają, są bezcenne. Najłatwiej poznać takie rzeczy po tym, że raz utracone, są utracone na zawsze. [...]"

sobota, 18 czerwca 2016

Złodziej Pioruna - Rick Riordan ~ Sisley

Złodziej Pioruna
Rick Riordan
Seria: Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy - tom 1
Oryginalna nazwa: Percy Jackson & The Olympians - Book One - The Lighting Thief
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 360

"- Nie muszę szukać kłopotów. One zazwyczaj same mnie znajdują."

Percy jest dość zwykłym chłopakiem, bynajmniej jeśli można tak nazwać dzieciaka, który chyba ma ADHD, co roku jest zmuszony zmienić szkołę, a wokół niego mają miejsce dziwne wypadki. Przez zbieg paru wydarzeń chłopak dowiaduje się, że jest synem jednego z Bogów Olimpijskich. Z tego powodu musi udać się do Obozu Herosów. Natomiast jakiś czas temu z Olimpu skradziono Piorun Zeusa - najpotężniejszą broń, jaka istnieje. Podejrzenie pada na Percyego. Dlaczego? Kim tak naprawdę jest ten 12-letni chłopak? Co go czeka, aby udowodnić swoją niewinność?

Już od dawna bardzo chciałam sięgnąć po książki Riordana, niestety nie miałam okazji. Trochę mi szkoda, bo jestem pewna, że gdybym miała tyle lat, co główny bohater, ta pozycja spodobałaby mi się jeszcze bardziej. Mimo to jestem zachwycona twórczością tego autora. Może Złodziej Pioruna nie jest czymś wybitnym, ale ma w sobie specyficzny, ale przyjemny klimat i dobry humor, przez co spodobałby się chyba każdemu.

"Zabawne, do jakiego stopnia ludzie potrafią sobie coś ubzdurać i następnie naginać wszystko do swojej wersji wydarzeń. [...]"

Podziwiam Ricka za to, jak wykreował i stworzył współczesny świat greckich bogów. Jak potrafił przenieść starożytność do obecnych czasów. Sposób w jaki wszystko rozmieścił i przedstawił jest niesamowity, a nawet ciekawszy od samej przygody Percyego. I jeszcze te szczegóły, które prawdopodobnie będą istotne w następnych tomach <3.
Chcę jeszcze pochwalić lekkie i przyjemne pióro autora. Wszystko pisane jest z perspektywy 12 latka, przez co książka skonstruowana jest prostym i niewymagającym językiem. Nie odbiera to jednak przyjemności z czytania ;). Co najwyżej starsi mogą poczuć drobny dyskomfort, ale ta powieść może cieszyć zarówno dorosłych, jak i dzieci.
Trochę szkoda mi, że zepsułam sobie Złodzieja Pioruna przez obejrzenie wcześniej filmu. Niestety, ale fabuła (przez mój błąd) w ogóle mnie nie zaskoczyła, mimo tego, że w filmie pominęli parę scen. Może właśnie dlatego bardziej spodobał mi się świat, niż sama przygoda opisana w tej powieści.

"- Skąd wiesz, że dla niego to miejsce wygląda tak samo jak dla nas? Ludzie widzą to, co chcą widzieć. Jesteście pod tym względem okropnie tępi... uparci, chciałem powiedzieć."

Jak na razie trudno mi określić bohaterów. Są już lekko nakreśleni, ale w tej chwili jeszcze nie wiemy o nich wszystkiego. Trzeba poczekać do następnej części ;). Jedyne co do tej pory jestem wstanie stwierdzić, to że: Percy w trudnej sytuacji potrafi wiele zdziałać, Annabeth jest bardzo mądra i odważna, a Grover wierny i trochę strachliwy. Zaciekawiła i zaskoczyła mnie natomiast relacja rodziców-bogów ze swoimi dziećmi i w ogóle ludźmi.
Żeby się przekonać o co mi chodzi musicie jednak sięgnąć po Złodzieja Pioruna! Bo warto choćby dla szczegółów, które są tu dopracowane do maksimum. Polecam także dla relaksu, bo ta lektura jest zupełnie niezobowiązująca i lekka. A jeśli dodamy do tego jeszcze świetny humor Ricka Riordana dostajemy coś idealnego na letni, upalny dzień. Myślę, że i duży i mały znajdzie w tej książce coś dla siebie, a czasu spędzonego w towarzystwie Percyego i reszty nie będzie żałował ^^.

8-/10
Pozdrawiam
Sisley
Do wyzwania:

"- [...] pamiętaj: to, co należy do morza, zawsze do morza powraca."

czwartek, 16 czerwca 2016

W Otchłani - Beth Revis


Tytuł: W Otchłani
Tytuł oryginalny: Across the Universe
Seria itp.: Śmiertelna Odyseja (I)
Autor: Beth Revis
Tłumacz: Łukasz Małecki
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Stron: 389

,, Nie jest przywódcą ten, kto zmusza ludzi, by czynili go silniejszym,
lecz ten,
kto z chęcią odda część własnej siły, aby ci ludzie mogli stanąć na własnych nogach. "

Ludzie na Ziemi odkrywają nową planetę, która spełnia wszystkie warunki jakie są potrzebne człowiekowi. Naturalnie rodzi się pomysł aby ją osiedlić, w tym celu trzeba tam wysłać najlepszych spośród naukowców, żołnierzy, lekarzy itp. Będą oni na czas 300 - letniej podróży zamrożeni w lodzie. Wśród nich znajdują się rodzice Amy, która pod ich naciskiem również decyduje się polecieć. Jakiś czas potem dziewczyna prawie umiera przez przedwczesne i nieodpowiednie przebudzenie. Zostaje przez to uwięziona na ,,Błogosławionym" - statku który miał ich bezpiecznie przetransportować na nieznany teren, póki coś nie poszło nie tak. Podczas kiedy ona stara się jakoś poukładać sobie wszystko w głowie, dochodzi do morderstwa. Okazuje się, że ktoś zabija uśpionych w lodzie... tylko kto? Podejrzenie wzbudza również dziwna hierarchia panująca w tej blaszanej puszce - a konkretnie Najstarszy, który już od pierwszych chwil zaszedł nowej za skórę. W dodatku jedynymi dla niej przyjaznymi osobami są Harley i Starszy.

,, Każda rodzina, pokolenie po pokoleniu, rodziła się, dorastała, wydawała na świat dzieci i umierała na tej samej ulicy, w tym samym mieście, na pokładzie tego samego statku. "

Amy jest energiczna i wybuchowa. Tęskni za rodzicami, domem oraz chłopakiem z Ziemi (Sol-Ziemi). Jej wahania nastrojów potrafią rozwalić głowę. To jest wściekła, a chwile później  smutna itd.
Jednak ona nie jest tą postacią, która mnie najbardziej wkurzała.
Bo jest nią Starszy, chłopak który wziął sobie Amy za cel. Od momentu w którym ją zobaczył, stwierdził, że ją kocha i zrobi wszystko by ją zdobyć. Nawet jej nie poznał, nie pogadał z nią, a uznał, że skoro inaczej wygląda, to jest dla niego najlepsza. Dobra już to zostawiam (pewnie zrozumieliście aluzję, że jego miłość uważam za bezpodstawną i nienaturalną), bo poza tym jest ogromnie ciekawy świata, od najmniejszego nie miał stałego miejsca zamieszkania, a to dla tego, że jego przeznaczeniem było stać się kiedyś przywódcą tego statku.

,, Zrobiłem to, co na moim miejscu zrobiłby każdy rozsądny mężczyzna w obliczu kobiecych łez. Uciekłem, gdzie pieprz rośnie."

Rozdziały tutaj są bardzo krótkie, a narracja prowadzona naprzemiennie przez dwójkę głównych bohaterów. Ten zabieg bardzo mi się spodobał, dzięki niemu wszystko było spójne (no może nie na początku, ale później tak), a myśli tej "drugiej" postaci nie były taką tajemnicą. Dodatkowo daje to poczucie że dzieje się więcej. Wątek (ten z mordercą) który miał sprawić, że książka stanie się thrillerem wyszedł dość słabo. Jednka co mnie najbardziej wciągnęło to tajemnice związane z ludnością, czemu zachowują się tak a nie inaczej, albo co takiego ukrywa najstarszy.
W każdym razie chyba to co najbardziej mnie dręczyło w tej powieści to język, ponieważ autorka (albo tłumacz), pomimo tego że kieruje swoją książkę do młodzieży, użyła słów, które zmuszały mnie do sprawdzenia znaczeń w słowniku. Poza tym jest wyraz, którego znaczenia do końca książki nie poznałam, a przewijał się przez nią bardzo często (gzyf, gzyfowy itd.).
Fabuła jest okey, prosta momentami przewidywalna, ale mimo wszystko da się przy niej odprężyć i zrelaksować.

,, Gwiazdy były kłamstwami.
Przez chwilę je miałem, ale nie były prawdziwe. "

Ostatecznie uważam, że książka jest tylko dobra. Przy tej lekturze da się odpocząć, ale są szczegóły które drażnią czytelnika, np. trudny tekst, bohaterowie. Myślę, że jest ona kierowana dla troszkę młodszych nastolatek, ale też do takich osób, które nie czytały zbyt wielu książek, bo jak dla mnie ta lektura była troszkę zbyt przewidywalna.


Ocena: 6/10

DO NASTĘPNEGO :)

By Crystall

PS Przepraszamy, że przez tak długi czas nic nie pojawiło się na blogu, ale... no wiecie: koniec roku, biwak szkolny, czyjeś urodziny, wszechobecny leń i nabranie przekonania, że nie powinnyśmy pisać recenzji na siłę, tylko z przyjemnością, sprawiły, że przez tak długi czas nie było żadnego materiału godnego publikacji... 
Postaramy się naprawić to w wakacje, ale nic nie obiecujemy, ponieważ mamy w planach różne wycieczki i inne letnie atrakcje, a także przygotowanie się (mentalnie przede wszystkim) na przyszłoroczną 3 klasę gimnazjum... 
To chyba wszystko:
Sisley & Crystall

czwartek, 26 maja 2016

Kasacja - Remigiusz Mróz

Kasacja
Remigiusz Mróz
Seria: Joanna Chyłka - tom 1
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 496

"[...] Ostatecznie wszystko sprowadzało się do tego, czy uda się pokonać stronę przeciwną. Nie miało znaczenia, czy chodziło o przestępstwo ze sto czterdzieści osiem, rozbój, zgwałcenie czy spowodowanie katastrofy komunikacyjnej - koniec końców liczyła się tylko rywalizacja. Czysta, cholernie emocjonująca rywalizacja. Człowiek? Jego życie? Nikogo to nie obchodziło, nie o to toczyła się gra."


Kordian Oryński jest świeżo upieczonym prawnikiem. Dopiero co skończył studia i dostał się na aplikację do jednej z największych korporacji prawniczej: Żelazny&McVay. Jego patronką została mianowana Chyłka. Kobieta właśnie rozpoczęła sprawę zabójstwa z niezwykłym okrucieństwem. Podejrzany jest "dziwny", a sytuację, w której się znalazł, wydaje się traktować jak jakąś grę.
Kto tak naprawdę jest mordercą? Do czego zdolni są prawnicy, aby udowodnić niewinność klienta? Jaką prawdę uda im się odkryć?

Remigiusz Mróz jest kolejnym polskim autorem, który pozytywnie mnie zaskoczył. Do Kasacji podchodziłam z dość dużą pewnością, że mi się spodoba, ponieważ nasłuchałam się masy dobrych słów na temat twórczości tego autora. Mimo to w głowie cały czas miałam myśl, że może to nie być mój klimat, że coś może mi się nie spodobać z takiego czy innego powodu. Na szczęście książkę mogę uznać za jedną z lepszych jakie czytałam, dlatego niezwykle się cieszę, że mam własny egzemplarz, bo wątpię czy kiedykolwiek udałoby mi się zapoznać z treścią tej pozycji, gdybym jej nie zakupiła (biblioteka jeszcze nie wyposażyła się w dzieła pana Mroza) <3.

"- Prawda nie może być "że". Prawda jest prawdą. Nie ma wersji, odmian ani wariantów."

To co najbardziej mi się podobało i na co zwróciłam uwagę, to świetna kreacja bohaterów. Poznajemy ich z upływem stron. Charakter, upodobania, "dziwności", które wyróżniają i piętnują każdego na jego indywidualny sposób bycia.  Sam autor mówi w wywiadach, że "poznaje" postacie wraz z pisaniem kolejnych rozdziałów, co wydaje się już samo w sobie niezwykłe.
Joanne, Zordona, Piotra oraz całą resztę trzeba poznać samemu (dlatego nie będę ich tu opisywać).

Kasacja jest, tak właściwie, schematyczną historią prawniczego kryminału, ale niezwykle dobrze napisaną, którą czyta się z zapartym  tchem, pomimo niekiedy przewidywalnych scen. (Ale spokojnie, są i takie, których trudno się domyślić, np. zakończenie.)
Pan Mróz pod względem języka idealnie wpadł w moje gusta. Nie jest przesłodzony, przesadnie agresywny lub nazbyt wyszukany. Jest świetnie dobrany do klimatu książki, zrozumiały, ale nie dziecięcy/młodzieżowy. Sama miałam problem z paroma słowami, ale dotyczył one bardziej prawniczego żargonu.

Wspominałam o nieziemskim wydaniu? Uwielbiam, kiedy okładka jest prosta, ale kryje w sobie wiele szczegółów. Papier jest kremowy (nie przepadam za śnieżno białym, za bardzo daje po oczach kiedy czytam w nocy) i pachnie biblioteką/książkami, a nie takim sztucznym, kwaskowatym tuszem (?).

"- Zależy.
- Co "zależy"? Albo były albo nie.
- W prawie wszystko "zależy" [...]"

Oczywiście Kasację szczerze polecam, zwłaszcza osobą zaczytującym się w kryminałach. Myślę, że na pewno spodobałaby się fanom Prawa Agaty, (ja) czytając miałam przed oczami aktorów z tego serialu (Chyłka=Agnieszka Dygant, Kordian=Michał Mikołajczak itd.). 

Już się nie mogę doczekać, aż poznam inne dzieła Mroza. .Na mojej półce czeka już Zaginięcie, ale powstrzymuję się od sięgnięcia po nie, ponieważ nie mam jeszcze Rewizji, a boję się, że wtedy czekanie będzie jeszcze trudniejsze, a mam nadzieję na coś jeszcze lepszego ^^. 


Jest mi również niezwykle przykro, że nie było szansy abym pojechała na Targi Książki w Warszawie, bo baaardzo chciałabym poznać autora osobiście, niestety to za daleko. Mówi się trudno... 
Tak swoją drogą, to ta książka była dla mnie miłą odskocznią od codzienności. Chodzi mi o to, że mieszkając w małej mieścinie, otwierając to tomiszcze, mogłam momentalnie znaleźć się w stolicy i chłonąć jej zwykle niezwykłą codzienność.

9/10
Pozdrawiam
Sisley

"[...] Był to jeden z tych momentów, w których człowiek wie, że pozornie błaha rzecz w istocie jest czymś wiekopomnym. [...]"

piątek, 20 maja 2016

Akademia Dobra i Zła - Soman Chainani


Tytuł: Akademia Dobra i Zła
Tytuł oryginalny: School for Good and Evil
Seria itp.: Akademia Dobra i Zła (1)
Autor: Soman Chainani
Tłumacz: Małgorzata Kaczarowska
Ilustrator: Iacopo Bruno
Wydawnictwo: Jaguar
Stron: 496

W Gawaldonie ludzie od wieków wierzą w baśnie. Stało się tak, ponieważ równo co 4 lata z miasteczka znika dwójka dzieci, jedno z nich zawsze jest śliczne i miłe dla wszystkich, a drugie cóż.... jest całkowitym przeciwieństwem. Po pewnym okresie czasu, od tych zdarzeń w księgarni pojawia się bajka, których bohaterowie przypominają zaginionych. Sofia od wielu lat marzy żeby zostać porwana i znaleźć własnego księcia w bajecznym świecie. Jej uroda wskazywała, że jej życzenie się spełni. Aby pokazać jaka jest dobra, zaprzyjaźnia się z Agatą, dziewczynką, która mieszka samotnie z matką i kotem na górze koło cmentarza. Ona diametralnie różni się od swojej przyjaciółki. Jest brzydka i wszyscy przez to nazywają ją wiedźmą. Obie pewnej nocy zostają zabrane do krainy niezwykłej, przepełnionej magią w której mieści się Akademia Dobra i Zła. Niespodziewanie dziewczyny, na skutek jakiejś pomyłki, wylądowały po niewłaściwych stronach. Czy uda im się zmusić Dyrektora Akademii, aby naprawił swój błąd?

,, Tak jak wszystkie czarne charaktery ona także nie obawiała się śmierci.
Dzięki śmierci czuła, że żyje. "


Sofia to zuchwała, arogancka i próżna dziewczyna, która za wszelką cenę, chce zdobyć serce swojego księcia Tedrosa oraz znaleźć się po 'właściwej' stronie. Jak łatwo się domyślić jest ona postacią mocno działającą na nerwy, ale jestem (prawie) pewna, że to jest zamierzony zabieg autora. 
Agata natomiast jest mądra i sprytna. Lubiła swoją samotność szczególnie, że odpychała od siebie innych ludzi swoim stylem życia no i wyglądem. Kiedy znalazła się w akademii, jej największym pragnieniem stała się ucieczka wraz ze swoją przyjaciółką - Sofią, do rodzinnego miasteczka.
Mimo to, że po trzydziestu stronach książki jest czteroletni przeskok w czasie (po którym powinny mieć ok. 16 lat) mam wrażenie, jakby ich zachowanie zmieniło się tylko odrobinę. W tym momencie zaznaczę, że narracja jest trzecioosobowa, dlatego mniej więcej równolegle dowiadujemy się, co spotyka obie dziewczyny. 

,, - [...] Tylko jeśli zignorujemy powierzchowność, zdołamy sięgnąć głębiej!
Tylko jeśli odrzucimy próżność, możemy być sobą! "


Pierwsze, co najbardziej zwróciło moją uwagę, to mocna inspiracja "Harrym Potterem" przy tworzeniu świata (akademia = Hogwart; puszcza = Zakazany Las).  Ta książka jest zdecydowanie łagodniejsza od dzieła J. K. Rowling, powiedzmy że jest to alternatywa dla młodszej młodzieży. Osobiście mnie ona bardzo pochłonęła. Drugie, co szczególnie na początku, aż kuje w oczy to, to jak bardzo Soman przerysował postaci oraz samą uczelnie, no ale przez wszechobecny klimat bajki, można to mu wybaczyć. Co nietypowe, dla wymienionego przeze mnie wcześniej gatunku, bardzo ciężko jest stwierdzić, kto właściwie jest tym złym. Niektóre wydarzenia jesteśmy w stanie dość szybko przewidzieć, ale to nie psuje przyjemności z czytania. Co prawda akcja nie jest cały czas intensywna, ale mnie spodobały się smaczki pod postacią zajęć w Szkole Zła lub Dobra. Finał czytałam już bardzo szybko bo akcja, jak to zwykle bywa, nabrała niezwykłego tempa. 
Nie mogę pominąć, że książka jest wydana fantastycznie. Okładka niemal całkowicie zgadza się z treścią. Na pierwszych stronach jest szczegółowa mapa (której niezbyt udany skan zobaczyć możecie obok). Do tego każdy rozdział ma w rogu ilustracje. Jestem po prostu zachwycona wyglądem tej pozycji.

,, Zgarnęła ze stołu pasma siwych włosów i szła dalej,
jak marionetkarz triumfalnie pociągający za sznurki. "

Podsumowując książka jest lekka, przewidywalna, przyjemna, a nawet odmóżdżająca. Zdarzają się chwile irytacji zachowaniem niektórych bohaterów. Ciekawy pomysł i ciekawe wykonanie. Pozycja ta jest idealna dla ludzi uwielbiających magiczny świat baśni, ale nie tylko. Myślę, że wielu czytelników dałaby radę zrelaksować się przy niej.

Ocena: 8/10

DO NASTĘPNEGO :)

By Crystall

piątek, 13 maja 2016

Wilczy Amulet - S. A. Swann

Wilczy Amulet
S. Andrew Swann (Steven Swinarski)
Seria: Wilczy Miot - tom 2
Oryginalna nazwa: Wolf's Cross
Tłumaczenie: Marek Pawelec
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 382
Recenzja: tomu 1.

"- Potwór... [...] To mnie nazywasz potworem po tym wszystkim, co ludzie mi zrobili? Nie mając żadnego powodu?"

XIVw., Zakon Krzyżacki wszedł na tereny Mazowsza w czasie polowania na Wilczy Miot. Jednak bestia okazała się sprytniejsza. Wolfjegrzy, którzy przeżyli, znaleźli schronienie w pobliskim grodzie Narew. Josef - jeden z braci na probacji (okres próbny, na członka zakonu) został ciężko ranny podczas ataku. Opiekę nad nim miała sprawować Maria - dziewczyna, która mieszka parę kilometrów za miastem, a w zamku służy aby spłacić dług zaciągnięty przez jej rodzinę. Młoda kobieta nosiła na szyi srebrny krzyżyk, który zaciekawił jej podopiecznego. Tymczasem po lesie w dalszym ciągu grasował potwór, który w tak straszny sposób urządził mnichów. O co w tym wszystkim chodzi? Czy coś łączy Marię z Wilczym Miotem? Jaką rolę w tym wszystkim gra Josef?

Zwlekałam dość długo z zabraniem się za drugi tom, gdyż nie widziałam czy chcę ryzykować męczenie się z kolejną, dla mnie ciężką tematycznie, książką. W recenzji poprzedniej części wspominałam, że nie przepadam za pozycjami poruszającymi kwestię religijną. No i cóż... niestety było tego sporo, ale byłoby to do przeżycia gdyby nie to, że autor bardzo (BARDZO) szczegółowo opisuje krwawe chwile, a w między czasie wplątuje w to jeszcze pojedyncze sceny seksu wilkołaków. Nie wiem, może jestem po prostu za młoda (15) na takie książki...

(Uwaga! Poniższy cytat jest drobnym spojlerem! Czytasz na własną odpowiedzialność!)
"- Ja tego nie zrobiłem... - wyszeptał z drżeniem, padając na kolana.
Przyprawiający o mdłości zapach jego spalonej rodziny mówił coś przeciwnego.
- Ja tego nie zrobiłem! - wrzasnął na martwych.
Ale zabici nie chcieli potwierdzić jego słów."

Zacznę chyba od tego, że Wilczy Amulet jest schematyczną książką. 
Ten dobry - serdeczny, uczciwy, honorowy. Stracił wszystko, dlatego postanowił dołączyć do Zakonu.
Ten zły - nieobliczalny, wręcz psychopatyczny. Potwór. (Był moim faworytem, dopóki nie przesadził.)
Jedna dziewczyna - zaradna, walcząca o swoje, mimo to posłuszna rodzicom, pracodawcom, Bogu.
Zagrożenie życia - DUŻO krwi, walki, srebra i kłów.
Wielka miłość - niestety, ale moim zdaniem sytuację w tej książce można nazwać trójkątem miłosnym -.-".
Fabuła szła dość szybko, ale bez przesady. Natomiast niektóre momenty wbijały w fotel, czy raczej w nim topiły, bo ze stron tej powieści krew i flaki wręcz lała się wiadrami. Nie mówię, że nie trawię brutalnych scen, bo zazwyczaj czytam/oglądam pozycję z takiego typu akcjami, ale w tym wypadku było tego trochę aż za dużo, a autor nie szczędził w słowach.

"- Taka już jest natura walki ze złem. Żaden człowiek ani grupa ludzi nie może zmierzyć się z całym złem, wszędzie równocześnie. Bóg daje nam moc działania w wybranym miejscu i czasie."

Mam wrażenie, że napisałam same negatywy o tej książce, dlatego chcę dodać, że postać macochy i matki dziewczyny oraz wojewody, Teleka i oczywiście "bestii" były ciekawie wykreowane.
Plusem jest jeszcze okładka, która jest na swój sposób wyjątkowa i niezwykle klimatyczna.
Niestety drugi tom nie ma nic wspólnego z pierwszym, a szkoda bo chętnie poczytałabym o dalszych losach Lili albo chociaż jej dzieci.
Jak pewnie zauważyliście Wilczy Amulet nie przypadł mi za bardzo do gustu. Myślę jednak, że osoby gustujące w tematyce łączącej okruchy historii osadzonej w średniowieczu z fikcją na pewno się spodoba. Oczywiście taka osoba MUSI mieć mocne nerwy i (moim zdaniem) skończone przynajmniej tyle lat co ja.

4+/10
Pozdrawiam
Sisley
Do wyzwania:

"[...] Czyżby odwrócił się od świata tylko dlatego, że zobaczył, jak świat odwraca się od niego?"

piątek, 6 maja 2016

Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży - Philip Pullman


Tytuł: Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży.
Tytuł oryginalny: Grimm tales for young and old
Seria itp.: ------
Autor: Philip Pullman
Tłumacz: Tomasz Wyżyński
Wydawnictwo: Albatros
Stron: 463

,,[...]: kto raz ustąpi, ustępuje już zawsze."

 Obecnie chyba każdy miał styczność z baśniami braci Grimm. Są one przedstawiane na różne sposoby czy to w książce, w teatrze czy może na ekranie. Wszędzie są niemal identyczne. W tym zbiorze znajdziemy 50 anegdotek począwszy na tych znanych jak ,,Czerwony Kapturek" a kończąc na tych mniej pospolitych typu ,,Dziewczyna bez rąk". Cały zamysł autora polega na zdjęciu zasłony jaką nałożyła współczesność sprawiając, że stały się zbyt łagodne. Jego narracja ma być przejrzysta i bez cenzury, wszystko po to, by przywrócić pierwotne brzmienie tym podaniom. Haczyk tkwi w tym, że powszechne stwierdzenie, że bajki są przeznaczone dla dzieci, przy tej książce jest błędne.

,,Góry i doliny nigdy się nie spotkają,
ale ludzie, dobrzy i źli, spotykają się stale."

 Ta książka zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia, bo jak baśnie mogą być dla dorosłych i młodzieży, i do tego "bez cenzury".No więc to odnosi się do tego że pan Philip nie ma zamiaru ukrywać przed czytelnikiem żadnej, nawet brutalnej, informacji. Na koniec każdej bajki, jest krótka notatka zawierająca ciekawe informacje typu: co różni jego wersje od braci Grimm, jak to było w innych przełożeniach, a czasem co oznaczają pewne symbole w baśni. Czytanie ich sprawiło mi chyba najwięcej satysfakcji, ponieważ dzięki nim dowiadujemy się dużo ciekawostek. Niestety niektóre z anegdotek są do siebie bardzo podobne, jakby po prostu były tylko zmienione imiona oraz bardzo delikatnie rozbudowany wątek. Pamiętajmy, że bądź co bądź są to cały czas bajki, które momentami rozśmieszają, a innymi czarują swoim wyjątkowym urokiem.
Nawet jeśli w większości przypadków złe postacie kończą w dramatyczny sposób, np. powieszenie, utopienie czy wydłubanie oczu. Co właściwie nie było by w ogóle straszne w thrillerze czy w horrorze, ze względu na to że nie znajdziemy tu żadnych opisów tych śmierci. Myślę, że sam fakt, że dzieje się to w baśni, powinno wywołać na twarzy czytelnika duże oczy. 

,,Medyk natychmiast osunął się bez życia na ziemię,
bo nie różnił się od innych ludzi: wpadł w ręce Śmierci."

 Dzięki temu zbiorowi można sobie odświeżyć bajki z młodszych lat ale również poznać nowe. Trzeba mieć to na uwadze, że jedne się różnią bardziej, inne mniej od znanych nam dobrze przekładów. Mimo to myślę, że książka przypadnie do gusty dzieciom/młodzieży (10-13) jak i dorosłym (20-30), którzy kochają baśnie.

Ocena: 9/10

DO NASTĘPNEGO :)

By Crystall

piątek, 29 kwietnia 2016

Malfetto. Mroczne Piętno - Marie Lu

Malfetto. Mroczne Piętno
Marie Lu
Seria: Malfetto - tom 1
Oryginalna nazwa: The Young Elites
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Liczba stron: 384

"- [...] Nasze serce napełnia strach, gdy sądzimy, że naszym bliskim zagraża niebezpieczeństwo, prawda? Nie można kochać, nie czując strachu. [...]"

Adelina została pojmana przez Inkwizytorów niedługo po swojej ucieczce. Nie byłoby powody by ścigały ją władze, gdyby nie to, że w czasie ucieczki zabiła swojego ojca, rozbudzając w tym samym czasie, po raz pierwszy, swoją moc - Mroczne Piętno. Nie zrobiła tego umyślnie, było to bardziej spowodowane strachem, ale i gniewem, bo kilka godzin wcześniej sprzedał ją jakiemuś mężczyźnie jako kochankę, a to tylko dlatego, że była Malfetto, a nikt normalny nie chciałby poślubić tak naznaczonej dziewczyny.
Dzisiejszego dnia Adelina miała spłonąć na stosie. Ogień już zaczynał ją muskać. Jednak na odsiecz przybyły Sztylety - grupa osób posiadających Mroczne Piętno. Zabierają ją na Dwór Fortunaty, gdzie pozna członków organizacji, nauczy się posługiwać mocą i...

Więcej wam nie zdradzę, bo napisałam już i tak za dużo.
Zacznijmy od tego, że gdy wypożyczałam tą książkę, nie czytając dokładnie opisu, śmiałam się razem z Crystall, że pani Lu postanowiła stworzyć "plagiat" własnej serii (Legendy) - co było błędem, bo te dwie pozycje nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego.
Następna pomyłka leży już bardziej po stronie wydawnictwa (zauważyłam ją dopiero po przeczytaniu, czyli jakiś miesiąc po wypożyczeniu, ponieważ wcześniej nie miałam okazji przyjrzeć się ponownie, tym razem uważnie, opisowi  znajdującemu się z tyłu okładki), bo nie wiem czy coś można nazwać "renesansowymi Włochami", gdy dany świat posiada nawet własną mapę, która w żaden sposób nie przypomina naszej. Nie przeczę, że świat wykreowany był inspirowany tymi czasami, ale to nadal nie były Włochy!

"[...] Nikt tak naprawdę nie chce, byś była sobą. Chcą, byś była taka, jaka im się podobasz."

Adelina nie jest zwykłą bohaterką. Chodzi mi o to, że nie jest rozpisana tak, by nas denerwowała albo żebyśmy ją kochali. Dziewczyna przeszła w swoim krótkim życiu dużo, ale trudno jest jej współczuć. Ma w sobie coś mrocznego i niebezpiecznego, czym odstrasza ludzi. Autorka pisze w podziękowaniach, że nasza protagonistka jest kreowana na antybohaterkę, co i tak nie do końca jej wyszło, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku, bynajmniej końcowe wydarzenia i brak happy end'u na to wskazują ^^.
Co jest ciekawe, nie ma tu trójkąta miłosnego! (Tak, zdarzają się jeszcze takie książki dla młodzieży.) Ale spokojnie, dwaj, a nawet trzej przystojniacy są.
Jeden z nich - Enzo jest dość typowym bohaterem, w którym mamy się zakochać.
Drugi - Raffaele - jest niezwykły i nie chodzi tu o jego moc. Kryje w sobie drugie dno...
Ostatni - Teren, ten zły, ma bardzo specyficzne mniemanie o sobie i bardzo dużo kombinuje.

"Myślą, że są w stanie mnie zamknąć, ale liczba zamków w drzwiach nie ma znaczenia. Zawsze istnieją inne drzwi."

Sięgnęłam po Malfetto jako przerwę od Władcy Pierścienia, gdyż ciężko mi przychodzi czytanie książek Tolkiena. Liczyłam na odmóżdżającą młodzieżówkę na odstresowanie, a jeśli przy okazji miałaby w sobie coś interesującego, byłabym szczęśliwa. No i właśnie coś takiego dostałam. Akcja toczyła się dość sprawnie, miały miejsca kilka mocnych zwrotów, a sam świat przedstawiony został w intrygujący sposób.
Marie Lu napisała Mroczne Piętna bardzo lekkim piórem, przez co nie odczuwa się zbyt intensywnie XIV w., w którym rzekomo rozgrywa się ta historia. Jednak barwne opisy strojów, ruchów i po części też emocji nadawało temu wszystkiemu ciekawego wydźwięku.
W książce, którą czytałam mogę się przyczepić przede wszystkim do literówek itp. Zazwyczaj nie zwracam na to uwagi, albo przymykam na to oko jeśli są to naprawdę małe omyłki, ale w tym tomie było tego troszkę.

"- Zasłoń swe skazy - mówi cicho. - Ozdób je, a staną się twoimi sojusznikami. Gdy do nas dołączysz, nauczę cię władać nimi tak, jak zabójca włada nożem."

Podsumowując, Malfetto nie jest najlepszą książką, ale jeśli ma się ochotę na coś w klimatach typowej młodzieżówki, to nada się idealnie. Ja przeczytałam ją w "odpowiednim momencie", dzięki czemu tak mi przypadła do gustu. Osobiście nie mogę się doczekać aż Drużyna Róży (2 tom) pojawi się w miejskiej bibliotece, bo najchętniej przeczytałabym ją od razu.

8+/10
Pozdrawiam
Sisley
Do wyzwania:
Czytam Fantastykę

czwartek, 21 kwietnia 2016

Przypadki Callie i Kaydena - Jessica Sorensen

Przypadki Callie i Kaydena
Jessica Sorensen
Seria: Przypadki (The Coincidence) - tom 1
Oryginalna nazwa: The Coincidence of Callie and Kayden
Tłumaczenie: Ewa Helińska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 266

"- [...] miałam kolekcję wadliwych pluszowych zwierzątek. Na przykład kota bez wąsów i szczeniaka bez nosa.
- Co im zrobiłaś? - żartuję. - Torturowałaś i wyrywałaś kończyny?
[...]
- Nie, po prostu nigdy nie chciałam ich wyrzucać. Kochałam je, nawet jeśli były niekompletne. [...]"


Gdy Callie miała 12 lat, przytrafiło jej się coś potwornego. Od tamtej pory stroni od ludzi. Unika wszelkich kontaktów. Skrywa wielką tajemnicę. Parę dni przed wyjazdem na studia, w czasie szukania brata na imprezie, uratowała pewnego chłopaka przed śmiercią.
W domu Kaydena od zawsze panowała przemoc, ale tego wieczoru jego ojciec przeszedł sam siebie. Gdyby nie interwencja pewnej dziewczyny, byłby już martwy.
Ich drogi krzyżują się na studiach. Walczą z własnymi demonami i lękami. Chcą pokazać, że nie są tacy za jakich ich wszyscy mają. A rozkwitające powoli uczucie może im w tym jeszcze pomóc.

Czytałam/widziałam parę pozytywnych recenzji tej książki. I pewnego dnia będąc w bibliotece postanowiłam ją wypożyczyć. Cieszę się, że to zrobiłam, bo historia tej dwójki była bardzo wciągająca, a tom przeczytałam niezwykle szybko, jak na mnie (ostatnio -.-). Mimo tego, że Przypadki czekają na swoją recenzje już od dobrego miesiąca, nadal nie potrafię zebrać w zgrabny sposób słów, które byłyby w stanie opisać emocje towarzyszące mi podczas czytania tej pozycji.

"Niesamowite, że rzeczy na zawsze zapadające w pamięć chciałoby się zapomnieć, a te, których kurczowo się trzymasz, ulatują niczym piasek na wietrze."


By dowiedzieć się czegoś o bohaterach, najlepiej jest po prostu przeczytać książkę. Trudno jest opisać postacie, których poznaje się właściwie przez całą historię. To dlaczego Callie jest tak zdystansowana i nikomu nie chce zaufać powiedziane jest w prost dopiero w drugiej połowie książki (wcześniej możemy snuć domysły i próbować to zrozumieć z tych fragmentów, które dostajemy, ale pewności możemy nabrać dopiero z upływem stron). Za to historia Kaydena jest nam znana od początku... po części. Co jakiś czas dostajemy małe smaczki, dzięki którym lepiej potrafimy zobrazować sobie sens jego postępowania.
Narracja jest prowadzona na zmianę z perspektywy Callie i Kaydena, przez co możemy poznać uczucia i wspomnienia z którymi zmagają się obie strony.
Chcę jeszcze wspomnieć o  Seth'cie, który gra w tej książce ważne skrzypce. Gdyby nie on, to historia tej dwójki nie byłaby tak realna, a sam jako postać też jest niezwykle interesujący (jak się wejdzie na LubimyCzytać to można sprawdzić, że ostatni tom tej serii jest o nim i jego miłości, parę jest poświęconych Lukowi i są jeszcze dwa dotyczące tej dwójki, niestety prawie wszystkie są jeszcze po angielsku).

"[...] Umiem znieść ból. To ta łatwa część życia. Wszystko poza cierpieniem: szczęście, śmiech, miłość - to dopiero skomplikowane sprawy."

Jedyne na co chcę ponarzekać, to sceny "seksu" (to jest ciut za mocne słowo, ale nie wiem jak powinnam to inaczej nazwać). Chodzi mi o to, że ich szczegółowe opisy moim zdaniem były zbędne... Może jestem za młoda, albo ze względu na moje wyznanie uważam, że obyłoby się bez tego i było równie dobrze. Nie powinny tego czytać na pewno osoby przed 14-stką, ale to tylko moje zdanie. Każdy robi co uważa za słuszne...
Co się tyczy samego zakończenia - woła wręcz o pomstę do nieba, bo tak się nie kończy książek! Jednak z drugiej strony, nie wiem czy kolejny tom jest dobrym pomysłem, bo w obecnej sytuacji każdy sam może sobie dopowiedzieć dalsze losy Callie i Kaydena, a nie czytać narzuconej wersji autorki (dalsze tomy istnieją, tak jak wspominałam wyżej).
Nie wiem jak was, ale mnie tak mocno jak urzekła okładka (jest genialna ^^), to samo zrobił środek. Poza świetnie rozpisaną historią i nie przesłodzonym romansem, dostajemy ślicznie wydane wnętrze, dzięki czemu szybko i przyjemnie czyta się tę pozycję.
Polecam spróbować, zwłaszcza fanom romansów, bo Przypadki są jednym z lepszych z tego gatunku.

9/10
Pozdrawiam
Sisley

"- [...] może powinnaś zrobić coś, na co masz ochotę, a nie to, co uważasz, że powinnaś."

sobota, 16 kwietnia 2016

Erebos - Ursula Poznanski



Tytuł: Erebos
Tytuł oryginalny: Erebos
Seria itp.: ------
Autor: Ursula Poznanski
Tłumacz: Anna Urban
Wydawnictwo: Literacki Egmont
Stron: 462

,,Erebos to gra.
Obserwuje cię, myśli, sprawdza, nagradza, grozi."

Erebos to gra komputerowa, która nigdy nie miała swojej oficjalnej premiery, nigdy nie leżała na półce w sklepie ani w bibliotece platformy internetowej. Znalazła się za to w szkole, gdzie zdobyła wielu wielbicieli. Ludzie ciekawi tak, jak Nick pragnęli dowiedzieć się czegoś więcej na temat tej gry, a nie było to proste, ponieważ gracze byli dziwnie tajemniczy. Pochodzenie, fabuła, a czasem nawet istnienie tej płyty było dla wielu ludzi nieznane, a nikt z wtajemniczonych nie rozmawiał o niej jawnie. Przykazywali oni ją wybranym osobom wymawiając zaledwie parę zdań by zachęcić rozmówce do uruchomienia komputera. Dlaczego wszystko jest okryte tak wielką tajemnicą? Bo ma ona kilka ważnych zasad, które trzeba przestrzegać, ponieważ szanse zagrania ma się tylko jedną. Co najbardziej interesujące jest w tym wszystkim, rozdaje graczom zadania w rzeczywistym świecie, do tego jest w stanie ich tam nagrodzić.

,,To, co naprawdę się liczy i ma moc, to inne rzeczy:
idee, namiętności, nawet szaleństwo.
Wszystko z wyjątkiem rozumu."

Naszym głównym bohaterem jest Nick, co jest miłą odmianą, bo nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam książkę z męskim narratorem (narracja pierwszoosobowa) - a jest dużo mniej irytujący niż większość kobiet/nastolatek. Ten młody chłopak ma wrodzoną ciekawość, dlatego nic dziwnego, że szybko zainteresował się niecodziennym zachowaniem się niektórych uczniów w szkole. Ma wielu przyjaciół i jest sympatyczny. Z nim właśnie poznajemy wirtualny świat Erebosa. Z biegiem historii można zauważyć zmiany w jego zachowaniu, a także jak bardzo staje się zależny od niej. W jego głowie kołatają się zazwyczaj myśli odnośnie grania lub Emily, dziewczynie w której się podkochuje.

,,Wolałbym pozostać twórcą i cieszyć się pięknem tworzenia, zachować je, dzielić z innymi,
ale zniszczenie także ma swoje dobre strony.
Jego urok polega na ostateczności."

Fabuła trafiła w mój gust, szczególnie że ostatnio coraz więcej wolnego czasu spędzam na zagrywaniu się w grach typu Aion, Metin itp. i doskonale wiem ile sprawia to frajdy, a z przyjaciółmi jest jeszcze lepiej. ( Ze mną nie jest, aż tak źle jak z bohaterami tej pozycji ;) ). Ta książka dzieli się na dwie części(w domyśle): poznawanie świata Erebosa oraz wydarzenia w prawdziwym świecie. Co mam na myśli? W pewnej chwili ta opowieść zmienia charakter, mimo to, że chodzi wciąż o to samo, klimat jest inny. Absolutnie mi to nie przeszkadzało, dzięki temu akcja zrobiła się trochę dynamiczniejsza. Niestety, ta książka ma parę wad (co podkreślam), momentami wydarzenia mogą być monotonne, a postaci denerwujące. Podczas czytania nie wywarła na mnie jakiś super mocnych emocji.

,,Odpuścić jest łatwo, kiedy podjęło się decyzję."

Podsumowując ta książka ma potencjał i jest dobra, a nawet bardzo, ale nie jest wyśmienita (dupy nie urywa ;) ). Najlepiej podejść do niej z dystansem i nie spodziewać się nie wiadomo czego, ale też nie uznawać jej od razu za samo dno. Bez sensu wydaje mi się choćby próbować przeczytać tą powieść, osobom którym temat gier wcale nie leży. Chociaż, może zdarzą się wyjątki? 

,,Przyszłość jest pełna niezliczonych możliwości,
które czekają tylko, by je wykorzystać."


Ocena: 7/10

DO NASTĘPNEGO :)

By Crystall

Do wyzwania:

Wiemy, że w ostatnim tygodniu nie pojawił się żaden wpis, ale niestety nie dałyśmy rady się wyrobić. Było sporo sprawdzianów i w dodatku udzielałam się w sadzeniu lasu w mojej okolicy. Sisley również nie miała czasu, trudno nie jesteśmy robotami.
Tak, czy inaczej ten post zamyka moje zaległości z BookAThonu (jaki wstyd). Teraz postaram się ruszyć na przód trochę z moim czytelniczym życiem, a co za tym idzie uaktualnić biblioteczkę na Lubimy Czytać :*