piątek, 26 lutego 2016

Harry Potter i Insygnia Śmierci - J. K. Rowling

Harry Potter i Insygnia Śmierci
Joanne Kathleen Rowling
Seria: Harry Potter - tom 7
Oryginalna nazwa: Harry Potter and the Deathly Hallows
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 784
Recenzje: tomu 1.tomu 2.tomu 3.tomu 4.,tomu 5.tomu 6.


"- W miłości i na wojnie wszystko jest dozwolone, a tutaj mamy do czynienia po trochu z jednym i drugim. [...]"

Czarny Pan zdobył potęgę. Włada praktycznie całym magicznym światem. Pozostała mu jedna rzecz do zrobienia, a mianowicie: zabicie Harrego Pottera.
W tym samym czasie nasz główny bohater wraz z Ronem i Hermioną wyruszają na poszukiwanie Horkruksów. Problem w tym, że nie wiedzą jak wyglądają i gdzie mogą się one znajdować. Dodatkowo przez cały czas Voldemort wraz ze Śmierciożercami depcze im po piętach. 
Czy zło zatriumfuje? Czy ktokolwiek opowiadający się po stronie dobra przeżyje? Co w tym czasie dzieje się w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie?

Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Niestety. Mam już za sobą ostatni tom o Harrym Potterze i nie wiem czy cieszyć się, że w końcu skończyłam tą serię, czy smucić, że już nigdy nie poznam jej po raz pierwszy. Koniec daje nowy początek, mimo to przykro mi, że nie będzie więcej przygód naszych wspaniałych bohaterów, zmagających się ze śmiertelnym wrogiem takiego pokroju, jakim był Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać.

"- [...] A muszę wam powiedzieć, że według mnie stoimy w obliczu magii, z którą wielu z nas nigdy się nie spotkało. Wielu z nas nawet sobie nie wyobraża, co to za potęga."


Ostatnia część wydaje się inna niż poprzednie i to nie tylko dlatego, że większość akcji nie dzieje się w Hogwarcie. Nasi przyjaciele się zmienili. Stali się dojrzalsi, bardziej odpowiedzialni, przygotowani na konsekwencje wynikające z ich działań (mówię tu również o bohaterach, którzy pozostali w szkole itp.). Mimo to zdarzają się im też gorsze momenty, trudne chwile związanie z wydarzeniami i sytuacjami, w których się znaleźli.
Śmieszne jest to, co w tej części pokazała nam autorka. Drugie twarze, które ukrywali niektórzy z bohaterów, w końcu ujrzały światło dzienne. Postacie, które nienawidziliśmy, teraz są tymi dobrymi, albo stały nam się obojętne, oraz na odwrót. Osoby skąpane w blasku chwały, okazują się nie tacy wspaniali, pokazują swoje mroczne pragnienia i intrygi, których byli sprawcami.
Z tego powodu czytelnik musi zmierzyć się ze zwątpieniem, łzami, stratą. Jednak należy pamiętać, że zawsze istnieje iskierka nadziei i należy się jej trzymać za wszelką cenę, bo wszystko może wywrócić się do góry nogami przez jedno zdanie.

"- [...] ...on musiał wiedzieć, że ja was zostawię.
- Nie [...] On musiał wiedzieć, że zawsze będziesz chciał do nas wrócić."

Wiele osób wracało i nadal wraca do tej serii, bo jest ponad czasowa, nigdy się nie nudzi, a momenty spędzone w towarzystwie tak kochanych postaci jest niesamowitą przygodą. Myślę, że od teraz, również będę do nich należeć i cieszę się z tego powodu :D.
Uważam, że każdy powinien chociaż spróbować zapoznać się z Harrym i spółką, bo ci którzy jeszcze tego nie zrobili mogą jedynie żałować. Tylko zacznijcie od książek, nie od filmów, bo to był mój największy błąd. Z tego powodu, nie byłam aż tak zaskoczona obrotem wydarzeń, wiedziałam czego się spodziewać, a szkoda bo było wiele zwrotów akcji, które mogły by mną wstrząsnąć...
Co mam powiedzieć więcej? Czytajcie, to wam nie zaszkodzi ;*.

"- Nie żałuj umarłych, Harry. Żałuj żywych, a przede wszystkim tych, którzy żyją bez miłości. [...]"

10/10
Pozdrawiam
Sisley
Do wyzwania:

piątek, 19 lutego 2016

Sny - Janusz Koryl



Tytuł: Sny
Tytuł oryginalny: Sny
Seria itp.: -------
Autor: Janusz Koryl
Tłumacz: -------
Wydawnictwo: DREAMS
Stron: 142


Od dłuższego czasu księdza Eugeniusza dręczą sny. Ukazują mu śmierć różnych osób na wiele sposobów: od morderstwa po samobójstwo przez straszne zbrodnie oraz przypadki losu. Wierny od dawna wie, że chodzi tu o coś więcej niż nieprzespane noce przez senne koszmary. To przekleństwo może mieć jakiś cel z góry przesądzony, a może ojciec jest przeklęty. Wszystko jedno, przecież jak tylko piśnie o tym słowem wszyscy uznają go za szaleńca.

,, - Są widocznie rzeczy na świecie, o których się nie śniło 
ani filozofom, ani policjantom - [...]"

Mamy tutaj do czynienia z ok. 100-stronicową powieścią z całkiem przystępną czcionką i bardzo krótkimi rozdziałami (od 1-3 stron). To wszystko wskazuje na to, że powinno się ją czytać szybko i przyjemnie. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Zdecydowanie nie nadaje się na jednodniowe zapoznanie tylko na "dawkowanie", aby móc sobie wszystko przemyśleć i poukładać. Tym bardziej, że ze względu na 3 os. narracje ciężej mi przyszło wczucie się w ten tajemniczy i napięty klimat. Nie jestem pisarką, ale podejrzewam, że wprowadzenie innej perspektywy byłoby trudne dla autora ze względu na rozmaitych bohaterów oraz wydarzeń z nimi związanych.
Z takim pomysłem na fabułę jeszcze się nie spotkałam, dlatego jest mocnym plusem tej powieści. Szczególnie intrygujące były dla mnie tytułowe "Sny" J. Koryla, i sposób ich przedstawienia. Na początku naprawdę ogarnął mnie smutek, a nawet i trwoga czytając opisy urojeń i myślę, że utrzymałoby się tak gdybym nie poznawała tej historii tak chciwie ze względu na BookAThon.

,,Maciągowie w niczym nie przypominali tych zwyczajnych par,
które boczą się na siebie całymi tygodniami
albo z entuzjazmem piorą się po pyskach."

Być może osobom lubiącym thrillery/kryminały to opowiadanie przypadnie do gustu. Zdecydowanie jest to pozycja dla dorosłych ze względu na troszkę drastyczne opisy. Mogą one sprawić, że stanie się ta historia bardzo ciężka. Tym bardziej zalecam robić przerwy w czytaniu.

 Ocena: 4/10

DO NASTĘPNEGO :)

By Crystall
Do wyzwania:

Przepraszam bardzo za moją małą aktywność na blogu, wiem że moje recenzje pojawiają się niesamowicie rzadko. Biedna Sisley pilnuje, by na blogu co najmniej raz w tygodniu się coś pojawiało. Ja mam słomiany zapał, naprawdę postaram się nadrobić moje zaległe wpisy jak najszybciej. Coś czuje, że teraz Sisley nie da mi spokoju :* . (Dziękuję, że masz jeszcze do mnie cierpliwość ♥♥♥.)

piątek, 12 lutego 2016

Wiedźmin. Krew Elfów - Andrzej Sapkowski

Krew Elfów
Andrzej Sapkowski
Seria: Opowieści o Wiedźminie Geralcie z Rivii - tom 3
Wydawnictwo: Super Nowa
Liczba stron: 296
Recenzje: tomu 1.tomu 2.

"- [...] Magia jest Chaosem, Sztuką i Nauką. Jest przekleństwem, błogosławieństwem i postępem. Wszystko zależy od tego, kto się magią posługuje, jak i w jakim celu. A magia jest wszędzie. Wszędzie wokół nas. Łatwo dostępna. Wystarczy wyciągnąć rękę. [...]"

Zaczyna się prawdziwa wojna. Walka o przetrwanie ras, ludów, czy też pojedynczych jednostek toczy się w zniewalającym tempie. Państwa zaczynają upadać. Ludzie giną, poświęcają życie, ale mają nadal nadzieje... Podobno wnuczka królowej Cintry żyje i ma się dobrze. Jednak czy aby na pewno? Grozi jej bowiem ogromne niebezpieczeństwo, zarówno zewnętrze, jak i czyhające w niej samej. Co przyniesie jutro? I co mają wspólnego z przepowiednią Ithlinne Aegli aep Aevenien wszystkie te wydarzenia?

Krew Elfów zaczyna tą "właściwą" historię Wiedźmina Geralta z Rivii. Poprzednie części są zapowiedzią, przedsmakiem, krótkimi opowiadaniami o jego przygodach. Tutaj fabuła jest ciągła, mająca więcej sensu patrząc na całość. Mimo to poprzednie tomy podobały mi się bardziej. Nie skupiały się na szczegółach, a każda historia była inna, przez co nie można było się nudzić (przez cały czas, bo jak jedna się nie spodobała, to następna była świetna ;D). Jednak w trzecim tomie poznajemy zarówno nowych bohaterów, jak i inne strony starych, takie których nie wszyscy by się spodziewali.

"[...] Tam, gdzie dziś piętrzą się góry, będą kiedyś morza, tam, gdzie dziś wełnią się morza, będą kiedyś pustynie. A głupota pozostanie głupotą."

Wydaje mi się, że naszego, drogiego Białego Wilka w tej części odsunięto na troszkę dalszy plan. Jest, ale jakby "stracił" część głównej roli, jak również trochę swojego charakteru (ale to może być tylko moje wrażenie!). Zastąpiła go Ciri, o której los przede wszystkim zaczęło chodzić. Mała jest żywiołową i odważną chłopczycą, ale (jak dobitnie podkreślił to autor ;P) nadal dziewczyną.

UWAGA! Mogą pojawić  się drobne SPOILERY! Czytasz na własną odpowiedzialność!
(Parę moich przemyśleń/uwag, ale nie żeby kogoś obrazić... po prostu muszę się wyżyć.)
Czy Geralta musi coś łączyć z praktycznie wszystkimi kobietami w tej serii? Yennefer została nam przedstawiona jako pierwsza - czarownica, którą zarówno ubóstwiam jak i nienawidzę, której współczuje. W tej części pojawia się Triss, z która może nie tyle był, co coś się pomiędzy nimi wydarzyło... kolejny zawód, kolejna biedaczka, która przeszła piekło (nie tylko ze względu na niego). To są tylko główne przykłady, bo wydaje mi się, że było tego znacznie więcej. Do czego zmierzam? Rozumiem, że nasz Wiedźmin jest niesamowity pod wieloma względami, jednak cały czas twierdzi, że nie ma uczuć... Po części to prawda, czasami jest zimny jak stal, ale... nie zawsze. Kiedy w końcu to zrozumie?! Nie radzi sobie z nimi, potrafi je ukrywać, różnią się od tych, które należą do zwykłych śmiertelników, ale są! SĄ! Pokazują się w jego rozmowach z kobietami... a teraz musi jeszcze dbać o Ciri, przez co zaczyna się zmieniać. Na dobre? Nie wiem, bo jakby "zanika" jego siła, zarówno fizyczna jak i charakteru (chyba się starzeje xD), co może się różnie skończyć.
PS Nie przeszkadza mi, to że nasz Biały Wilk, jest taki, a nie inny, bo to tworzy go takim genialnym bohaterem, a te "romansy" dodają pikanterii <3 i czasem podnoszą mi ciśnienie...
(To na tyle moich dziwnych spostrzeżeń, które możecie śmiało wyśmiać ;P.
Ulżyło mi... Wracamy do rzeczywistości ^^.)

"- [...] Pomyliłaś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu."

Cóż mam jeszcze powiedzieć? Krew Elfów jest kolejną niesamowitą przygodą w świecie stworzonym przez pana Sapkowskiego. Wszystko dzieje się naraz , fabuła pędzi na zbity kark (naprawdę,czasami nie ogarniałam co się dzieje), przez co nie można odsapnąć ani na moment ;). Wojna, walki, intrygi, spiski i kto wie co jeszcze, wylewają się ze stron tej książki, dając niesamowite połączenie. Każdy fan fantastyki powinien zapoznać się z Wiedźminem z Rivii, zwłaszcza, że autor jest naszym rodakiem ;).
Nie wiem jak inni, ale mam wielką ochotę sięgnąć po następny tom i wrócić na trakt.

8/10
Pozdrawiam
Sisley
Do wyzwania:

"- Pieśni i ballady [...] nie kończą się nigdy, bo poezja jest wieczna i nieśmiertelna, nie zna ni początku, ni końca..."

piątek, 5 lutego 2016

Utrata - Rachel Van Dyken

Utrata
Rachel Van Dyken
Seria: Zatraceni - tom 1
Oryginalna nazwa: Ruin
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Wydawnictwo: Feeria Young
Liczba stron: 302

"Rzeczy nigdy nie są takie, jakimi się wydają - nigdy."


Kiersten jest dziewczyną po przejściach, która postanowiła podjąć próbę zmiany swojego życia. Zapisuje się na Uniwersytet daleko od domu, gdzie poznaje nowych przyjaciół. Jednym z nich jest Weston - przystojny, bogaty, utalentowany chłopak, który skrywa jakiś sekret. Czy zdoła wyciągnąć Kiersten z jej "własnego światka"? Co się stało parę lat temu? Jaką tajemnice ukrywa?

Uwielbiam książki, które czytelnika potrafią wprowadzić w stan "uniesienia", zaskoczenia czy też zachwytu. Utrata robi to w niesamowity sposób, po którym długo nie można się otrząsnąć. Niby prosto pisane, przesłodzone, za szybkie, ale mimo wszystko bez problemu idzie się zatracić w jej treści i pochłonąć z ogromną szybkością i ciekawością. Wzrusza, cieszy, doprowadza do płaczu, ale i tak chce się więcej, i więcej <3.

"-Wiem, że masz dobre serce... [...] bo z chwilą, gdy cię poznałem, zapragnąłem o nie walczyć."

Utrata wydaje się kolejnym romansidłem o pięknej, pierwszej miłości, która zaczyna się od tak sobie, po prostu. Może i taka jest, ale ma w sobie coś więcej. Zawiera treść, której brak wielu książkom i może się tym szczycić. Rozmowy o życiu, śmierci, wierze w siebie itp. dają wiele do myślenia i nie są jakoś bardzo filozoficzne. Są proste i dosadne, ale równocześnie... inne. Współczesne (?) podejście do tych tematów, rzuca nowe światło na rzeczy, których niektórzy się boją. Dodatkowo nienaturalne i dziwne może wydawać się, że nasi bohaterowie (mający od 17-22 lat [?]) są tacy mądrzy. Jednak to czy komuś to przeszkadza, czy nie, zależy wyłącznie od niego. Mi nawet się to podobało. Tyle cytatów, co w tej książce (a ma 300 stron) nie znalazłam w sześciu (ostatniego jeszcze nie czytałam) tomach Harry'ego Potter'a (oczywiście nie obrażając tej serii, bo ją również kocham ♥).

"- [...] Życie nie jest sprawiedliwe, ale to jak je przeżyjemy, to właśnie jest cudowne. To dar. A każdy dar jest inny, każda ścieżka jest inna. Ta z jakiegoś powodu jest nasza i im szybciej się z tym pogodzimy, tym szybciej przestaniemy płakać i zaczniemy żyć."

Kiersten jest postacią, którą dość szybko się zapomina. Zwykła szara myszka, nikomu nie przeszkadza, nie wyróżnia się z tłumu. Jest, ale jakby jej nie było. W jej miejscu mogłaby być jednocześnie każda i żadna. Natomiast Weston, ehh ♥. Jest bohaterem w którym wręcz musimy się zakochać. Jest "idealny", ale w prawdziwy sposób... Nikogo nie udaje, jest dumny z bycia sobą, a dzięki narracji, którą prowadzi na zmianę z naszą bohaterką możemy zagłębić się w jego życie i uczucia.
W Utracie przewijają się też takie postacie jak Gabe, którego prawdopodobnie poznajemy w Toxic oraz Lisę o której obstawiam, że jest Wstyd. Niezbyt wiem, co mogłabym powiedzieć o Lisie, bo ona po prostu była, nie wpływała zbytnio na historię, żeby zwrócić jakąś szczególną uwagę na jej osobę. Natomiast Gabe, wydał mi się bardzo interesujący. Chciałabym wiedzieć, dlaczego zachowywał się tak, a nie inaczej, bo było to dość... dziwne.

"[...] obdarzyła mnie radosnym, porywającym uśmiechem. Wyrażał nadzieję i wiarę we mnie. W nas. Już wtedy powinienem był jej powiedzieć. Wyjaśnić, że nie jestem bohaterem, którego we mnie widzi. Nie. Skrywałem przed nią potworny sekret, który czynił ze mnie czarny charakter tej opowieści. Sęk w tym, że chciałem być bohaterem. [...]"

Słyszałam wiele pozytywnych komentarzy z dodatkiem, że pani Rachel zrobiła taki pstryk i "była miłość". Właściwie (jak wcześniej wspominałam) muszę się z tym zgodzić, bo to było od tak sobie, ale to nie zepsuło lektury, nawet jej pomogło. Gdyby nie to, że Utratę wybrałam do jednego z wyzwań na BookAThon, specjalnie przedłużałabym czas jej czytania, by chwile z nią spędzane nie skończyły się tak szybko. Jestem również pewna, że nieraz do niej wrócę... Uważam, że książka jest przeznaczona przede wszystkim dla młodzieży, ale starsi powinni w niej znaleźć również coś dla siebie.

10/10
Pozdrawiam
Sisley
Do wyzwania:

"-Nie poddawaj się jeszcze. Czasami mamy wrażenie, że Bóg postawił na nas krzyżyk, gdy tak naprawdę daje nam drugą szansę."

czwartek, 28 stycznia 2016

W pierścieniu ognia - Suzanne Collins

W pierścieniu ognia
Suzanne Collins
Seria: Igrzyska Śmierci - tom 2
Oryginalna nazwa: Catching Fire
Tłumaczenie: Małgorzata Heko-Kołodzińska i Piotr Budkiewicz
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 359
Recenzja tomu 1.

UWAGA SPOJLERY Z POPRZEDNIEGO TOMU !!!

"-[...] pamiętaj, kto jest twoim prawdziwym wrogiem [...]"

Po wygranej w Igrzyskach nasza para "zakochanych" wyruszają na Tournee Zwycięzców. Pod groźbą prezydenta Snowa, Katniss otrzymuje zadanie uspokojenia dystryktów, które w jej zachowaniu na arenie wyczytali bunt przeciwko Kapitolowi. Niestety nic nie idzie po jej myśli, a gdy wraca do domu czeka na nią jeszcze gorsza wiadomość. Wraca na arenę, gdzie będzie musiała zmierzyć się z dawnymi zwycięzcami. Kto okaże się sprzymierzeńcem? Komu nie należy ufać? O co tak naprawdę chodzi?

Tom drugi jest jednocześnie lepszy i gorszy. Trudno to wytłumaczyć. Być może podoba mi się bardziej ze względu na większą ilość polityki, albo dlatego, że pojawiają się nowi, genialni bohaterowie. Jednak w tej książce czegoś brakuje, nie wiem co to może być, ale po przeczytaniu miałam niedosyt. I nadal chcę więcej!

 "W tym jednym niemal niewidocznym geście dostrzegam kres nadziei i początek końca wszystkiego, co jest mi drogie."

Lubię Peete. Tak od tego trzeba zacząć. Jakoś tak zapałałam do niego sympatią. Bo mimo wszystko chciał dalej bronić Katniss, nie poddał się i... był wierny. Co do naszej dziewczyny igrającej nie tylko z ogniem, to zaczyna mnie irytować swoim zachowaniem. Stała się przewrażliwiona, jeszcze bardziej niezdecydowana (w ogóle idzie?) i niestała. Niby tylko gra, niby nie; ona sama chyba nie wie. Na szczęście pojawił się ktoś taki jak Finnick, który za pierwszym podejściem nie przypadł mi do gustu i tylko zastanawiałam się o co wszystkim chodzi, czym się tak zachwycają. Teraz jednak szczerze go polubiłam i nie mogę się doczekać, aż poznam (przypomnę sobie) jego dalsze losy. Co do Jahanny - nieokrzesanej, odważnej kobiety i Beetee'ego (jak to odmienić?!) - genialnego wynalazce, nic do nich nie mam. Bez nich byłoby nudno - i tyle.

"Szkoda, że ona żyje [...] Wszyscy powinniśmy byli umrzeć, tak byłoby najlepiej."

Osobiście już nie mogę się doczekać powtórnego przeczytania Kosogłosa, który wszystko wyjaśnia. W pierścieniu ognia zostawia bowiem zbyt dużo zagadek, żeby na nim poprzestać. Akcja przeplata się z czymś na kształt romansu (tylko kształt!) i jako takiej paranoi, bo wszystko to co robią nasi bohaterowie jest ryzykowne, ale ma swój cel. 
Historia jest wciągająca i szybko się ją czyta, więc nie widzę przeszkód, by po nią sięgnąć. Mimo przyszywki "młodzieżówka" ta książka jest również dla osób w starszym wieku. Poza tym zmienia (chodź w małym stopniu) perspektywy patrzenia na niektóre sprawy. Może nie wszystkim, ale "wyjątkom" jest wstanie wnieść sporo nowości i spostrzeżeń do życia. 

"[...] Wiem to na pewno, a może tylko mi się wydaje, bo przecież nie dostrzegam w tym żadnego sensu."

8/10
Pozdrawiam
Sisley
Do wyzwania:

sobota, 23 stycznia 2016

Czaropis - Blake Charlton

Czaropis
Blake Charlton
Seria: Czaropis - tom 1
Oryginalna nazwa: SPELLWRIGHT
Tłumaczenie: Marek Pawelec
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 608

"-Życie jest magicznym językiem."


W Akademii Magicznej - Starhaven ma miejsce morderstwo. Główne podejrzenie pada na rywala zabitej nauczycielki, Shannon'a. Wykładowca razem ze swoim podopiecznym, chcąc udowodnić swoją niewinność, na własną rękę poszukują zabójcy. Tyle, że ta sprawa wyjątkowo śmierdzi i wszystko wskazuje na to, że ma związek z przepowiednią na temat wojny Dysjunkcji. Nikodemus - wychowanek naszego profesora - idealnie pasuje do opisu Zimorodka, który ma walczyć po stronie ludzkiego języka, no prawie. Problemem jest to, że przez jego kakografię bliżej mu do Nawałnika Burzowego...

Czaropis czekał na swoją kolej ponad pół roku (panie z biblioteki mnie zabiją -.-), aż wreszcie miał swoją szanse, która wyszła średnio. Mogła mieć na to wpływ siła wyższa BookAThonu, bo po przeczytaniu pięciu pozycji w tydzień trudno nie mieć "kaca książkowego". Dodatkowo kartkowanie przez półtorej miesiąca jednej lektury nie pomaga. Muszę jednak pogratulować autorowi, bo świat który wykreował jest ciekawy i wyrazisty, jednak wrzucenie czytelnika od razu na naprawdę głęboką wodę, mogło być błędem. Przez pierwsze sto stron miałam problem ze zrozumieniem co się w ogóle dzieje i jak to wszystko tak naprawdę działa.

"-Ludzkość używa słowa 'przepowiednia', jakby była synonimem słowa 'przeznaczenie'. Nic nie jest ustalone na zawsze. [...]"


Nikodemus jest dość dziwnym bohaterem. Mimo wielu przeszkód, dalej dąży do swojego celu, będąc gotowym poświęcić wiele. Ale sposób jego myślenia, motywacje, wartości bywały irytujące... i czasem bezsensowne. Co do naszego profesorka, to szkoda, że tak mało wiemy o jego przeszłości. Wydaje się niezwykle ciekawa, przez małe smaczki, które błyskały od czasu do czasu. Najśmieszniejsze jednak jest to, że do gustu najbardziej przypadł mi główny czarny charakter, mający swój własny sposób na życie, nie przejmujący się konsekwencjami, czy też innymi ludźmi (taaa... lubię potwory ^^).
W Czaropisie bardzo ważne są błędy ortograficzne, które są robione specjalnie (ale raczej nie ma tego dużo), no bo jak sam tytuł głosi, w tej książce chodzi o czaropisanie. Jednak to nie zwróciło mojej uwagi, tak jak brak połowy zdań (np. "[...] Mogły też po prostu nie ukrywać go przed Fellwrothem na odnalezienie go."). Tak, dobrze przepisałam, a jest to jeden z kilku takich przypadków.
Niesamowite jest wydanie tej pozycji. Na każdej stronie są (niestety szare) "plamy krwi", które dodawały klimatu historii.

"- [...] Zresztą, Nikodemusie, z językiem można zrobić znacznie więcej, niż wyobrażasz sobie przy waszych zasadach ortografii."

Jeśli miałabym Czaropis z czymś porównywać, to do głowy przychodzi mi Harry Potter, jednak te książki nie mają wiele wspólnego. Jedyne co je łączy, to występowanie czarów (zupełnie różnych od siebie) oraz naznaczony główny bohater, którego dotyczy jakaś przepowiednia. Myślę więc, że fani fantastyki w czystej postaci powinni być zachwyceni tą pozycją, do mnie nie do końca trafiła. Wydaje mi się jednak, że pierwszy tom jest zapowiedzią tego, co będzie się działo dalej. Dlatego, z czystej ciekawości sprawdzę co kryje się w kolejnej części ;).

6/10
Pozdrawiam
Sisley
Do wyzwania:
Czytam Fantastykę

piątek, 15 stycznia 2016

Igrzyska Śmierci - Suzanne Collins

Igrzyska Śmierci
Suzanne Collins
Seria: Igrzyska Śmierci - tom 1
Oryginalna nazwa: The Hunger Games
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska i Piotr Budkiewicz
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 352

"Oboje wiemy, że muszą mieć zwycięzce."


Nadchodzą Dożynki. Dla Kapitolu (stolicy Panem) jest to wspaniałe święto, podczas którego wybierani są trybuci w przedziale wiekowym 12-18 lat, jedna dziewczyna i jeden chłopak z każdego dystryktu muszą wziąć udział w Głodowych Igrzyskach. W Dwunastce, ten "zaszczyt" spotyka Katniss oraz Peete. Zostaną oni wysłani na arenę gdzie w walce na śmierć i życie zmierzy się dwudziestu czterech uczestników, a zwycięzca może być tylko jeden. Co się stanie? Kto przeżyje?


Historia stworzona przez panią Collins jest fikcją, ale jednocześnie niesie za sobą część rzeczywistości i przesłanie. Pokazuje jak funkcjonuje świat, a dokładniej Panem, które po części odzwierciedla to co się dzieje obecnie. Podział który istnieje w społeczeństwie, że tak naprawdę to nie my decydujemy o swoim życiu, jak w każdej chwili wszystko możemy stracić. Jak również to, że trzeba walczyć o swoje wbrew systemowi, że jedna iskra może spowodować wybuch czy też pożar.

"Jeśli zależy mi na uzyskaniu pomocy, muszę być dzielna. Litość nie zapewni mi wsparcia."

Katniss na pewno nie jest zwykłą nastolatką, ale co się dziwić - nie dość, że żyje w Dwunastym Dystrykcie, to jeszcze po wypadku w kopalni została głową rodziny. Na jej barkach spoczywać wykarmienie rodziny i dbanie o jej bezpieczeństwo. Razem z Gale'm chodzi poza ogrodzenie na polowania, co jest dość ryzykowne, ale dzięki temu mogą się utrzymać. Wydaje się być zrównoważona i odpowiedzialna, co jest prawdą, po części. W środku często się w niej gotuje i jest niezdecydowana. Jest jednak gotowa zrobić wszystko aby przeżyć i ocalić ważne dla niej osoby.
Co do Peety (nie mam pojęcia jak to odmienić) - jest po prostu synem piekarza, nieszczęśliwie zakochanym. Jego wypowiedzi potrafią zaskoczyć, ale równocześnie jest strasznie "sztywny". Nie wiem dlaczego, ale naszego chłopca od chleba potrafię tylko porównywać z tym z filmu, gdzie (jak dla mnie) był irytujący i przeszkadzał. W książce jest o wiele lepiej, chociaż (bynajmniej w pierwszej części) jest naiwny i zbyt ustępliwy, ma jednak swoją dumę i jest gotowy poświęcić życie.

"Chwytam jego rękę i ściskam ją mocno, przygotowując się na spotkanie z kamerami. Boję się chwili, w której w końcu będę musiała ją puścić."

Po skończeniu lektury miałam mieszane uczucia. Nie dość, że czytałam już tą książkę to jeszcze parę razy widziałam film, mimo to znowu wywarła na mnie wrażenie. Tym razem jednak było ono inne. Tak jak wtedy uważnie śledziłam poczynania naszej głównej bohaterki, tak tym razem bardziej zwracałam uwagę na sposób funkcjonowania państwa (przyda się w następnych tomach ;)) oraz postacie poboczne, takie ja Haymitch (przez którego w niektórych momentach śmiałam się do łez, a w innych potrafiłabym tylko i wyłącznie jemu zaufać) czy też prezydent Snow (potwór jakich mało) przez co mam nadzieje lepiej zrozumieć dalsze tomy.
Nie wiem jak wy, ale osobiście uwielbiam dystopie, gdzie w grę wchodzi nie tylko przetrwanie ale również polityka (której jak na razie było mało, ale wszystko przed nami). Gdzie wszystko może zależeć od tej jednej, właściwej iskierki. Mogę śmiało polecić tę książkę, ponieważ osobiście ją uwielbiam, jednak nie wszystkim może przypaść do gustu. Mam jednak nadzieje, że fani akcji i antyutopii sięgną po nią, jeśli jeszcze tego nie zrobili ;D.

8+/10
Pozdrawiam
Sisley
Do wyzwania:

PS Tak, ta recenzja jest spóźniona o dwa miesiące...

sobota, 9 stycznia 2016

Zmiany - info.

Jak mogliście zauważyć nastąpiła zmiana wyglądu bloga jak również jego nazwy. 
Z Dawno, dawno temu... i teraz przerzuciłyśmy się na: ZADRUKOWANE.
Poza tym postanowiłyśmy zmienić link:
Ze względu na te zmiany byłyśmy zmuszone usunąć Wyzwania 2015, gdyż wszelkie linki zostały zmienione.

Pozdrawiamy
Sisley & Crystall

piątek, 8 stycznia 2016

Joyland - Stephen King


Tytuł: Joyland
Tytuł oryginalny: Joyland
Seria itp.: -------
Autor: Stephen King
Tłumacz: Tomasz Wilusz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Stron: 336


Nie będę wam przytaczać o czym jest ta książka, ponieważ możecie przez to stracić większość frajdy z czytania. Uważam, że nawet nie da się tego zrobić nie racząc was całym mnóstwem spoilerów. Autor napisał ją w sposób rzadko spotykany, mianowicie przeskakuje między wspomnieniami głównego bohatera, a jego teraźniejszością. Poruszany jest tu temat dojrzewania, pierwszej miłości oraz przyjaźni i upływającego czasu. Gdzieś tam głębiej, czuć lekką nutkę thrillera. Wszystko miesza się w cudowną, przyjemną powieść. 

,, Kiedy mowa jest o przeszłości, każdy pisze fikcję."


~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 
Troszkę o mnie... i jak poznałam tę książkę 

Ja jestem bardzo strachliwą osobą i wiedząc jaką opinią sławi się pan King, bałam się sięgnąć po którekolwiek z jego dzieł. Pewnie zostało by na tym, że nie tknęłabym jego książki w bibliotece. No, ale wiecie być książkocholikiem i nie przeczytać ani jednej strony tak popularnego autora? Wzięłam więc pierwszą lepszą powieść jego autorstwa i w nogi :) . Wcześniej nie czytałam recenzji o tej pozycji, więc byłam święcie przekonana że to horror. Na szczęście się myliłam.

Po przeczytaniu książki sprawdzałam coś na LC i moją uwagę przykuła wypowiedź użytkownika Paco. Dziwi się temu, że King napisał normalny kryminał. Jak wiecie to moja pierwsza książka Stephena i ten komentarz dał mi dużo do myślenia o innych jego dziełach. Ciekawość zwyciężyła i dzisiaj mam na półce ,,Bezenność" S. Kinga z biblioteki.

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

,,Co było, minęło. Co odeszło, nie wróci."

Wrócę lepiej do recenzji, bo mnie znienawidzicie przez te moje monologi.

Jak już wyżej wspomniałam styl autora nie dość, że jest swobodny i naturalny, to czytając czułam się jak dziecko siadające przed staruszkiem na klęczkach i słuchające jego opowieści z dawnych lat. Efekt taki czuć w chwilach, kiedy główny bohater (dziadek) przerywa dopowiadając coś, co uzupełnia historię. Funkcjonowanie tytułowego wesołego miasteczka nie jest tak idealne i "wesołe" jak w bajkach lub wyobrażeniach, przeciwnie King przedstawia je nie z perspektywy odwiedzającego ale pracującego. Użył przy tym tz. żargonu kuglarskiego, którym rozmawiają ze sobą bohaterzy obrażając przy tym klientów w bardzo "przyzwoity" sposób. Oczywiście, on przyznaje się, że niektóre wyrażenia zmyślił na potrzeby książki.

Całą historię opowiada nam niejaki Devin Jones, a akcja dzieje się za czasów kiedy był studentem dorabiającym w lunaparku "Joyland". Z czasem polubiłam głównego bohatera, chociaż wkurzało mnie jak w kółko myślał o "tej" dziewczynie. Jego przyjaciół polubiłam szybciej od niego samego. Byli po prostu cudowni i chętni do pomocy. W każdym razie bohaterowie nie są jacyś prości, a z biegiem lat i pod wpływem różnych wydarzeń widać w zachowaniu niektórych zmiany, mniejsze lub większe.

,,Trudno wypuścić z  ręki coś czego człowiek się kurczowo trzymał. Nawet kiedy to coś jest najeżone cierniami. Może zwłaszcza wtedy."


Podsumowując książka jest pisana w ciekawy sposób oraz dostarcza przyjemność z czytania. Mam wrażenie że ta powieść jest zaledwie smaczkiem, niesamowitych zdolności Kinga. Wydanie którym miałam zaszczyt się raczyć (największa okładka) bardzo wygodnie się czytało ze względu na odpowiednią wielkość liter oraz odstępów między liniami. Chciałabym jeszcze zaznaczyć że nie spotykamy się tutaj z żadnym podzieleniem książki na rozdziały, itp.


Ocena: 10/10

DO NASTĘPNEGO :)

By Crystall

piątek, 1 stycznia 2016

BOOKSHELF tour 2016 by Sisley + mini podsumowanie 2015 roku + info

Rok 2015 minął w oka mgnieniu, no ale cóż poradzić. Teraz jedyne co mogę zrobić, to życzyć Wam
Szczęśliwego (zaczytanego) Nowego 2016 Roku.
Poza tym, z tej właśnie okazji postanowiłam zrobić Bookshelf tour. Będzie on na swój sposób inny, ponieważ nie będę nagrywała filmiku (z oczywistych powodów). Dodatkowo, mam bardzo skromną biblioteczkę, więc będzie krótki. Mam tylko nadzieję, że jakość zdjęć będzie dobra ;). To co?
Zaczynamy:

1. Hobbit czyli tam i z powrotem - J. R. R. Tolkien - Hobbita mam już przeczytane, bo jest lekturą szkolną. I wiecie co? Za drugim czytanie dopiero mi się spodobał :p. (czytałam go w kl.6 i 1.gim)
2. Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia - J. R. R. Tolkien - Mam straszną ochotę zabrać się za tą serię ;).
3. Władca Pierścieni: Dwie Wierze - J. R. R. Tolkien
4. Władca Pierścieni: Powrót Króla - J. R. R. Tolkien
Będąc w wakacje w Warszawie trafiłam na coś w rodzaju targów, była to zbiórka pieniędzy (już nie pamiętam na jaki cel -.-), gdzie między innymi można było zakupić książki, a ten zestaw od razu wpadł mi w łapki :). Jest lekko zniszczony, ale lepszy niż żaden, poza tym dużo za niego nie dałam...

5. Sherlock Holmes: Studium w Szkarłacie - Arthur Conan Doyle - Mam już przeczytany ten tom i nadal nie mogę wyjść z zachwytu, jakiż to on jest niesamowity ♥. Recenzja wkrótce...
6. Sherlock Holmes: Znak Czterech - Arthur Conan Doyle - Już się nie mogę doczekać.
7. Sherlock Holmes: Pies Baskervillów - Arthur Conan Doyle
Dorwane w Biedronce ;).

Hi hi, to tylko tak, żeby się popisać, że mam sześć tomików "Odkryj świat Winx z ...". Chyba nigdy żadnego nie przeczytałam od deski do deski, a dostałam je jakoś tak 4-5 lat temu ;). Taaa... jestem "wielką fanką", ale tylko pierwszych 3 sezonów, bo to co teraz robią z tą serią, to przegięcie ;p.

Jedna z tych fajnych kolorowanek należy do mnie ^^. "Kolorowy trening antystresowy - fantazyjne esy-floresy" czas zacząć! Zakupiona w wakacje gdzieś na południu Polski, nie mam pojęcia jaka to była miejscowość...

8. Ania z Zielonego Wzgórza - Lucy Maud Montgomery - Jeszcze nie przeczytane i nie wiem czy kiedykolwiek to zrobię, bo jak kiedyś próbowałam to odpadłam po 20 stronach.
9. Ania z Avonlea - Lucy Maud Montgomery
Dostałam tą serię daaawno temu na urodziny od cioci.
10. Mały Książę - Antoine de Saint-Exupéry - Przeczytane ;).
Kupiony w Biedronce za niecałe 10 zł.

11. Więzień Labiryntu - James Dashner - Zaczęłam to czytać po angielsku, żeby spróbować swoich sił, jak na razie utknęłam na 5 (?) rozdziale. Już się nie mogę doczekać polskiej wersji ;p.
12. Próby Ognia - James Dashner
Książki, które dostałam od rodziców pod choinkę :).
PS Nie wiem jak wy, ale ja kocham te filmowe okładki ♥.

13. Trzy metry nad niebem - Federico Moccia - Do tej pory czeka, aż po nią sięgnę. Jest to wydanie kieszonkowe, więc trochę trudno będzie się czytać. Film mi się podobał, co będzie tu? Zobaczymy ;).
Kupione razem z kolorowanką.
14. Złodziejska Magia - Trudi Canavam - Jak ja jestem ciekawa co jest w środku...
Dorwana w Biedronce.
15. Utrata - Rachel Van Dyken - KOCHAM, KOCHAM, KOCHA, (Recenzja niebawem.)
Dostałam od taty i brata na Dzień Kobiet ♥.
16. Partials. Częściowcy - Dan Wells - Lektura już za mną. ;).
Wygrana w konkursie z historii...

Tak prezentuje się moja biblioteczka. Poza wyżej pokazanymi pozycjami jestem w posiadaniu Kindla, na którym mam parę e-booków, ale nie będę ich wymieniać. Posiadam również masę słowników, atlasów, encyklopedii, pomocy naukowych i książek dla dzieci/z bajkami, co pozwolę sobie darować. Na moich półkach znajduje się również parę pozycji z bibliotek.

(Mini) PODSUMOWANIE 2015 roku:
Na blogu pojawiły się 72 posty.
Dostałyśmy 18 komentarzy ^^.
Zaczęło nas obserwować 8 osób za co z całego serca dziękuję ♥.
Do tej chwili odwiedzono nas 4644 razy - bardzo dziękuję ♥.

INFO:
Planowane są zmiany na blogu, jednak chwilowo mamy problem z ustaleniem szczegółów. Prawdopodobnie zmieni się nazwa bloga (jeśli macie pomysł to napiszcie go w komentarzu!),  oraz link. Zastanawiamy się również nad wyglądem...
Z racji Nowego Roku, przystępujemy do nowych wyzwań itp., do jakich sprawdzić możecie w zakładce Wyzwania 2016 (jeszcze nie ma tam wszystkich).
Poza tym (chyba zapomniałam wcześniej wspomnieć) już od jakiegoś czasy możecie znaleźć mnie (@by_sisley) i Crystall (@by_crystall) na Instagramie, gdzie czasem pod zdjęciami padają jakieś informacje dotyczące bloga i nie tylko ;).
Jeśli chcielibyście zadać mi jakieś pytanie, to posiadam również Ask'a (@bySisley).

Chyba o niczym nie zapomniałam. Mam nadzieje, że ten rok będzie równie dobry, a może i lepszy.
Z pozdrowieniami
Sisley