piątek, 28 sierpnia 2015

Wywiad z Wampirem - Anne Rice

Wywiad z Wampirem
Anne Rice
Seria: Kroniki wampirów - tom 1
Oryginalna nazwa: Interview with the Vampire
Tłumaczenie: Tomasz Olszewski
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Liczba stron: 400

"-Jak trudno opisać rzeczy, których tak naprawdę nie da się opisać [...]"

Louis de Pointe du Lac - arystokratyczny wampir z Luizjany, postanowił opowiedzieć swoją historię życia, pewnemu dziennikarzowi. Rozpoczyna swoją opowieść od momentu tragedii, która odebrała mu chęć życia. Po tych wydarzeniach wkracza Lestat - wampir, jego stwórca. Później w ich życiu pojawia się Claudia...
Historia pełna nienawiści, krwi, śmierci, żalu i trudnej miłości.

Jak trudno powiedzieć coś sensownego o tej książce. Bardzo mi się spodobała, mimo tego że ciężko się ją czytało. Klimat jest bardzo przytłaczający, może dlatego tą książkę kwalifikują do grozy. Nie jest ona straszna (dla mnie, innych mogłaby jednak przerazić), ale atmosfera panująca przez całą powieść ciąży, sprawiając że czasami dostaje się gęsiej skórki. Dodatkowo egzemplarz, który czytałam pachniał jakby był spryskany perfumami, słodkim prawie mdlącym zapachem, którym (moim zdaniem) mogłyby pachnieć wampiry.

"-To co można sobie wyobrazić, można też rzeczywiście zrobić [...]"

Pani Rice zasługuje na medal. Wampiry w jej powieści nie błyszczą się w słońcu, codziennie muszą pić krew i śpią w trumnach. Budzą w ludziach strach, co uwielbiam. Wiem że ta książka powstała przed Zmierzchem, Pamiętnikami Wampirów, Wieczna Noc, czy czymkolwiek innym związanym z wampirami (co wpadło w moje łapy), dzięki czemu ma w sobie oblicze grozy, którego powinno się szukać w takiego typu  pozycjach i nie należy jej porównywać z tym co obecnie panuje na rynku.
Louis jest bohaterem, którego trudno zrozumieć. Jego charakter, poglądy, zachowanie zmienia się wraz z przewracaniem stronic. Prawie cała książka jest przez niego opowiadana, dzięki czemu możemy się wczuć w sytuację dziennikarza. Odczuć presje i strach, który wywiera obecność wampira. Lestat jest bohaterem którego z początku pokochałam, ale potem coś się zmieniło, coś się wydarzyło... Claudia natomiast jest przebiegłą, małą, dziwną kobietą (można powiedzieć), której postać wstrząsa książką.


"Było tak, jakby noc mówiła do mnie: "Ty jesteś nocą i tylko noc potrafi ciebie zrozumieć i zamknąć w swoich ramionach". Być jednością z cieniem, bez zmór."

Nutka grozy, trochę romansu, wiele przemyśleń i niesamowite postacie - idealne połączenie, które mnie uwiodło.
Nie wiem co jeszcze mogę dodać, może to byście sięgnęli po tą pozycję. Oczywiście, o ile lubicie ciężkie klimaty i zabójcze wampiry ;). Chciałabym się zabrać za kolejne tomy, ale co zrobić gdy nie mam dostępu?
Przeczytajcie, warto <3.

"-Ogień oczyszcza...-powiedziała Claudia, a ja odrzekłem:
-Nie, ogień zaledwie niszczy..."

9/10
Pozdrawiam
Sisley

sobota, 22 sierpnia 2015

Itch - Simon Mayo

ITCH Niezwykłe przygody poszukiwacza pierwiastków
Simon Mayo
Seria: Itch - tom 1
Tytuł oryginalny: ITCH
Tłumaczenie: Patryk Gołębiowski
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Liczba stron: 408



Itchingham Lofte jest kolekcjonerem pierwiastków. Zdarza się, że w jego pokoju dziwnie pachnie albo coś wybucha. Jednak tym razem nawet fundamenty jego domu zadrżały. Z tego powodu matka każe przenieść mu swoją kolekcję do szopy, co nie ma najlepszego skutku... Parę dni później Itch dostaje w swoje ręce dziwne skały, które sprowadzają na niego kolejne nieszczęście...

Mam straszny problem z tą książką. Totalnie nie wiem co o niej sądzić. Przez pierwsze 100 stron myślałam nad rzuceniem jej (dosłownie jak i w przenośni), nie wiem czemu tego nie zrobiłam, ale to chyba dobrze. Okazało się, że książka nie jest aż tak zła, by mieszać ją z błotem.

Książka zaczęła się w dziwny sposób, nie to że była nudna tylko nie w moich klimatach. Liczyłam na przygodówke z wybuchającymi pierwiastkami, a dostałam szkolne życie i zatrucie gazowe. Jednak później książka się rozkręca. Pojawia się walka o "władzę", czas i życie, co ostatnio mnie kręci ;).

"-[...] Zwyczajnie odpowiedziałbym więc, że tak. Ale czuję, że od tej pory już nic nie będzie "zwyczajne"..."

Postacie są dobrze przemyślani, chociaż ten kto chciałby się dopatrzeć jakiś błędów, pewnie by je znalazł. Itch, jego siostra Chloe i kuzynka Jack są bardzo zżyci, co (w małym stopniu) zmienia dotychczasowe schematy książkowe. Z reguły główny bohater robi wszystko sam (albo przynajmniej chce zrobić), od początku do końca, tym razem było trochę inaczej i mile mnie to zaskoczyło.

Krótko podsumowując książka nie byłą taka zła, lecz do moich ulubionych nie należy. Wszystko jakby kończy się w pierwszym tomie (chociaż wiem, że są trzy), więc gdyby ktoś chciał sam się przekonać o czym jest ta pozycja, może spokojnie po nią sięgnąć, nie martwiąc się, że będzie musiał przeczytać pozostałe tomy. Dopowiem jeszcze, że książka ta jest kierowana raczej do młodszych, bo chociaż mam 14 lat (tyle co Itch) to historia zbytnio mnie nie pochłonęła. Jestem jednak pewna, że młodsze osoby nie zawsze będą wiedzieć o co chodzi (pierwiastki itp.).
Zostawię wam do rozstrzygnięcia tę sprawę. Gdyby ktoś już czytał tą pozycję, to chętnie dowiem się co o niej myśli. Ode mnie dostaniecie tyle: sięgnijcie jeśli nie macie nic ciekawszego na półce ;).

5+/10
Pozdrawiam
Sisley

PS Wróciłam ^^ Macie w nagrodę za wytrwałość (tę oto) recenzje, która już od jakiegoś czasu czekała... Buziaki ;*

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Mechaniczna Księżniczka - Cassandra Clare

Mechaniczna Księżniczka
Cassandra Clare
Seria: Diabelskie Maszyny - tom 3
Oryginalna nazwa: The Clockwork Princess. The Infernal Devices - Book Three
Tłumaczenie: Anna Reszka
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 544

"-Czasami trzeba wybierać czy się chce być dobrym, czy honorowym - powiedział. - Czasami nie można być takim i takim jednocześnie."

Charlotte razem z Nocnymi Łowcami mieszkającymi w Londyńskim Instytucie usiłuje odnaleść Mortmaina, któremu do zakończenia planu zniszczenia Nefilim brakuje już tylko panny Gray. Gdy na nieszczęście dziewczyna wpada w jego ręce, wszystko zaczyna się sypać. Will i Jem, nigdy nie rozłączni, na zabój zakochani w Tessie, muszą coś zrobić by ją ratować. Dodatkowo Konsul Wayland przeszkadza we wszystkim, byle tylko nie dopuścić Charlotte do władzy.

Nie wierze, że to już koniec. Ja chcę więcej!!! Kocham tą serie i dobija mnie świadomość, że ją skończyłam. Chyba już wiem, dlaczego nie miałam ochoty tego kończyć... Wolałam żyć w słodkiej nieświadomości tego kogo wybierze Tessa, co się stanie z Jemem i Willem, a także jak skończy się sprawa z Mortmainem.

"-Bezsensowne, niepotrzebne cierpienie i ból? Nie sądzę, żeby ci pomogło, jeśli powiem, że takie jest życie. Dobrzy cierpią, źli kwitną, a wszystko co śmiertelne i tak przemija."

Mam zszargany umysł i emocję, przez tą książkę, więc trudno mi powiedzieć cokolwiek mądrego. Może nie do wszystkich przemawia ta seria, może nie zadowala zakończenie, może jest "kolejnym schematycznym romansem", ale ja ją pokochałam. Spełniła  moje oczekiwania w 100%, a może nawet w 200%, gdyż nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń.
Cassandra wspaniale kreuje świat Nocnych Łowców, a jeszcze lepiej gra na (moich) emocjach. Jeśli nie ryczałam ze smutku, to skakało mi ciśnienie, bo nie wiedziałam czego się spodziewać na następnej stronie, albo nie mogłam powstrzymać napadu śmiechu, przez ten niesamowity humor, który posiadają bohaterowie książek pani Clare.

"Zastanawiał się kiedyś, dlaczego miłość zawsze jest wyrażana słowami związanym z ogniem. Teraz odpowiedzi udzielił mu pożar w jego własnych żyłach."

Tak jak Tessa spotkała dwie miłości swojego życia, tak ja spotkałam już paru takich, którym (gdyby nie to, że istnieją tylko na papierze) oddałabym swoje serce. Wśród nich oczywiście znaleźli się Will i Jem, niesamowici i wyjątkowi Nefilim, których pokochała (chyba) każda dziewczyna. Dodatkowo w każdym tomie pojawił się Magnus, zwariowany, cudowny i jedyny w swoim rodzaju czarodziej. Jest ktokolwiek kto go nie lubi?
Teraz tak patrze i wiem, że tylko zachwalam tą książkę, ale nie potrafię powiedzieć złego słowa o tej pozycji, może jedynie to, że jest za krótka. Wszystko dzieje się dość płynnie, co niektóre sceny są przeciągane, ale uważam, że inaczej nie byłoby tego, co jest teraz. Zakończenie było taką niespodzianką (dla mnie) że nie wiedziałam czy mam skakać z radości czy płakać...

"-[...] Każdy potrzebuje lustra, żeby zobaczyć w nim, swoje lepsze ja. Takim lustrem są oczy tych, którzy nas kochają. A czasami najpiękniejsze jest to, co krótkotrwałe. [...]"

Moim zdaniem trzeba przeczytać Diabelskie Maszyny. Może, tylko ja tak uważam, ale jest to jeden z najlepiej zrobionych romansów fantasy (przepraszam jeśli coś pomieszałam z nazwą i w ogóle... :)) z domieszką walk i przygód bohaterów (chociaż nie było tego aż tak dużo w 2 i 3 tomie). Uważam, że naprawdę warto, chociaż może moja opinia jest aż nazbyt przesadzona. Kocham książki Cassandry Clare i nic na to nie poradzę.


"-[...] Stań przed nim i zażądaj prawdy, jeśli musisz, ale go nie skreślaj. Nie wyrzucaj ze swojego serca. Bo jeśli to zrobisz, pożałujesz."


10+/10
Pozdrawiam
Sisley

"-Czy można żałować rzeczy, która, choć niemądra, była piękna? [...]"

PS Znikam na dwa tygodnie, więc może być dłuższy zastój niż zazwyczaj. Pozdrawiam i do zobaczenia ^^

środa, 5 sierpnia 2015

Historia prawdziwa kapitana Haka - P. D. Baccalario

Historia prawdziwa kapitana Haka
Pierdomenico Baccalario
Oryginalna nazwa: La vera storia di Capitan Uncino
Tłumaczenie: Marzena Radomska
Wydawnictwo: Olesiejuk
Liczba stron: 322

" 'Chcę być jak kruk i odlecieć daleko stąd' - pomyślał James. 'Chcę pofrunąć wysoko, daleko, w miejsce, gdzie nie słychać ludzkiego gwaru'. "

W 1829 rodzi się nieślubny syn króla Jerzego IV. Niestety zawiązał się spisek, który chciał pozbyć się jedynego spadkobiercy króla. Matka wraz z niemowlęciem musi uciekać. Zostają wysłani do Indii, gdzie James dorasta, a później wsiada na statek.

Nie lubię książek historycznych, typowych przygodówek i zamulaczy, ale ta pozycja przypadła mi do gustu. Może akcja nie była zbyt żywa, ani nader ciekawa, ale opowieść sama w sobie coś miała. Myśl, że ktoś taki naprawdę żył, pływał po morzach jest niesamowita. Dodatkowo pojawia się trochę Londynu, co (jak, już mówiłam) ostatnio mnie kręci :).

"-[...]Teraz mi wierzycie? Idziemy donikąd. Idziemy po śmierć.
-Trzeba być żywym, gdy się idzie na śmierć - powiedział spokojnie Junior, ruszając w drogę."

Boli mnie to, że było tak mało samego James'a Fry'a - Haka, którego ta książka miała opisywać. Niby są najważniejsze wydarzenia i czasy, ale gdzieś w tym wszystkim powinno być więcej uczuć, poczynań i... walk(?). No bo skoro to opowieść o najgroźniejszym piracie pływającym po morzach, to gdzie są te wszystkie abordaże, szturmy, bunty pokładowe i sterowanie samym statkiem. Co nieco było wspomniane, ale zdecydowanie za mało!
W oczy gryzło mnie również fatalna interpunkcja. Wiem, że to raczej nie wina autora tylko (bez obrazy, ale) wydawnictwa. Nie jestem wrażliwa na ortografie itp. ale w tej książce to była istna przesada. Aż mnie korciło, żeby wziąć długopis do ręki i samemu postawić kropkę na końcu zdania (tyle, że to nie moja książka). Brakowało również tych myślników, przez co nie zawsze wiedziałam, czy bohater daną kwestie wypowiedział czy pomyślał. Książka ratowała się (na szczęście) pięknymi zdobieniami stron i cudną okładką, co razem nadawało charakteru. Dodatkowo bardzo szybko się ją czytało, dzięki dużym literom (serio, czułam się jakbym wróciła do trzeciej klasy).

"[...] Może myślała o tym, jakie życie jest dziwne... Czasem bardzo czegoś pragniemy, marzymy o tym dniami, tygodniami, miesiącami, nie wierząc w duchu, że nasze marzenie kiedykolwiek się ziści, a gdy może się stać rzeczywistością, jesteśmy przerażeni i sparaliżowani."

Może książka nie należy do najciekawszych, ale uważam że można jej poświęcić te parę godzin (naprawdę szybko się czyta). Książka jest bardzo lekka i przyjemna. Polecam na odstresowanie ;).

6/10
Pozdrawiam
Sisley

środa, 29 lipca 2015

Z mgły zrodzony - Brandon Sanderson

Z mgły zrodzony
Brandon Sanderson
Seria: Ostatnie Imperium - tom 1
Oryginalna nazwa: Mistborn
Tłumaczenie: Aleksandra Jagiełowicz
Wydawnictwo: Mag
Liczba stron: 624

"Jeśli ludzie przeczytają te słowa, niech wiedzą, że potęga to ciężkie brzemię. Nie dajcie się spętać jej łańcuchom."


Od tysiąca lat świat jest spowity ciemnością. Z nieba pada popiół, słońce jest czerwone, nocą mgła jest gęsta, a w niej czyhają potwory, rośliny na pewno nie są zielone. Światem rządzi Ostatni Imperator, "Skrawek Nieskończoności" - nieśmiertelny, okrutny i wszechmocny władca. Przez tysiąc lat pozbawił ludzi ich wierzeń, ziem i nadziei, przez co stali się skaa - niewolnikami, służalczym ludem. Jest również szlachta, "ulubieńcy" Imperatora. Wśród nich znajdują się osoby, które posiadają moc: Mgliści - władają tylko jednym metalem oraz Zrodzeni - potrafiący okiełznać wszystkie.
W takim świecie żyje Kelsier - pół-skaa, pół-szlachcic, Zrodzony z Mgły, który postanawia wszcząć rebelię, a także obalić Ostatniego Imperatora.

"Nie zapominaj o popiele tylko dlatego, że nosisz jedwabie."

Gdy zaczynałam tą książkę nie wiedziałam czego się spodziewać. Zaczęłam ją czytać na chybił trafił... i był to najlepszy przypadek w moim życiu. To co zawiera ta pozycja, to coś niesamowitego ♥. Intrygi, zwroty akcji, niesamowicie wykreowani bohaterowie i świat, a przede wszystkim emocje.
By zrozumieć o co chodzi w tej książce, trzeba się skupić i uważać na szczegóły, które czasem tylko migają. Z początku, trudno załapać o co chodzi, ponieważ pojawia się wiele słów, które jakby nic nie znaczą (np. skaa; ale [-to chyba rodzaj piwa, do teraz nie jestem pewna]), inny świat, stworzony w bardzo zaskakujący sposób i dziwna wizja władzy, polityki i buntowników w czasach trudnych do określenia.

"Jedynym powodem, aby być służalczym wobec możnych, jest nadzieja, że nauczysz się kiedyś, jak im odebrać to, co mają."

Myślę, że bohaterów można uznać za dobrze "zrobionych." Narracja, przez to że skacze od postaci do postaci i jest trzecioosobowa, daje ciekawy punkt widzenia, bowiem każdy ma inny charakter i inne poczucie wartości, co pokazuje wiele rzeczy w różnym świetle.
Kelsier ma koło 35 lat, ale czytając tą książkę ma się wrażenie jakby historia była o 18-20 latkach (może to być wina Vin - 2 postaci, dość ważnej w tej książce, która ma 16-17 lat), porywczych, pewnych siebie i niesamowicie inteligentnych, gotowych oddać życie dla ratowania innych. 
Vin jest dziewczyną, która tylko cudem nie została oddana do burdelu, albo zabita. Okazuje się, że jest Zrodzoną, tylko sama o tym nie wie. Dodatkowo dzięki niej mamy wprowadzony lekki romans dodający trochę smaczku danej pozycji, ale nie przeszkadza on w czytaniu i nie jest na pierwszym planie.

"-[...] Chodzi o to, że... no cóż, nie poradzisz nic na to, że kogoś kochasz. Uwierz mi, istnieją ludzie, których wolałabym nigdy nie kochać, bo na to nie zasługują."

"Z mgły zrodzony" przykówa uwagę i potrafi zainteresować czytelnika. Prowadzi do rozważań, nad którymi powinnyśmy przystanąć i pomyśleć. Tyle, że nie każdy lubi książki z morałem... I ta pozycja też jest dla takich osób. Wszystkie wydarzenia szybko się przewijają i wciągają. Pojawiają się ciekawe sceny i humor, czasem czarny, czasem różowy, co bywa miłą odmianą ^^. Szczerze i z serca polecam "Z mgły zrodzonego". Autor stworzył coś niesamowitego.

"-[...] Moim zdaniem prawdziwa wiara jest jak dobry płaszcz. Jeśli ci pasuje, jest ci w nim ciepło i wygodnie. Niedopasowana może udusić."

9+/10
Pozdrawiam
Sisley

"-Ham, te rzeczy kosztują.
-Wszystko kosztuje-odrzekł Ham.-Ale czym są pieniądze? Fizyczna interpretacja abstrakcyjnej koncepcji wysiłku. [...]"

czwartek, 23 lipca 2015

Rozdarta - Amanda Hocking

Tytuł: Rozdarta
Tytuł oryginalny: Torn
Seria itp.: Trylle II
Autor: Amanda Hocking
Tłumacz: Ewa Spirydowicz
Wydawnictwo: Amber
Stron: 320

,, Wielbiciele przychodzą i odchodzą.
Ty zostajesz."

Wendy przez złą decyzję wylądowała w lochu z Mattem i Rhysem w królestwie Vittry. Odkrywa tam szokującą prawdę o swoim pochodzeniu, jednak nie pozostaje tam zbyt długo, by nad tym rozmyślać, ponieważ przyjaciele przychodzą, by ją uwolnić. Dalej wszystko się toczy jak by trochę za szybko. Ze względu na to, że wrogowie trylli polują na dziewczynę, zostaje ona objęta ścisłą ochroną. Tove pomaga jej opanować i rozwinąć swoje zdolności. Dlaczego przeciwne plemię tak się na nią uwzięło?
Dlaczego Finn nie jest przy niej? Czy ma się pogodzić z tym, że nie może kochać tropiciela?

,,Myśl, że mogłabym żyć i umrzeć sama,
 nie napawała optymizmem."

Wakacje, wakacje, wakacje... czemu one tak rozleniwiają?! Dobra, nie będę wam zaśmiecać głowy moimi rozterkami na temat jak bardzo jestem leniwa, tylko przejdę do recenzji. W tej książce pojawia się miłosny trójkącik... Oczywiście, książka młodzieżowa bez niego by się nie obyła, no bo jak? Nie powiem kto jest tą trzecią osobą, bo byłby to spoiler, a ja staram się ich uniknąć jak tylko mogę.  Wendy zaczyna dojrzewać do swojej roli i potrafi coraz lepiej wykonywać swoje obowiązki. Dlatego również coraz mniej myśli o Finnie, co mnie niezwykle cieszy. To, że wróciła do trylli i nagle wszyscy starają się ją ochronić; nie zmienia faktu, że ona wolałaby się im oddać i uchronić ich. Typowe, prawda? Mimo wszystko szukają lepszych rozwiązań. W porównaniu do pierwszego tomu nie było tu finałowej akcji (bynajmniej jakieś widocznej), ale za to coś się działo cały czas, a to wątek miłosny, a to troszkę fantasy itp. Jednym słowem nie przynudzało.

,,- [...] Ja chciałem cię zatrzymać,
 ona cię oddała."

Od początku książki dzieje się akcja, która wciąga czytelnika w ten magiczny świat. Pozwala by się wczuć w ten nieco dziwny klimat. Nie mam za bardzo do czego się przyczepić. Styl pisania autorki się nie zmienił. Bohaterowie dalej są wyśmienici, ci nowi również. To co się dzieje na koniec po prostu zmusza cię do sięgnięcia po następny tom. Nie zawsze możemy robić co nam serce dyktuje - takim zdaniem określiłabym na dzień dzisiejszy tę serię. Ciągle tu się mówi o hierarchii co ciśnie mi na usta średniowieczę albo starożytność, naprawdę ;). Humor też jest, choć nie powiem żeby było go jakoś specjalnie dużo. Jeśli chodzi o wydanie pomijając to co napisałam w recenzji ,,Zamienionej" różni się tym że dodali słowniczek, co jest dla mnie genialnym rozwiązaniem. 

,,- Potrzebny ci babski wieczór.
 Zwłaszcza że lada chwila zaroi się tu od facetów."

Podsumowując książka jest lekka, wciągająca i z posypką humoru. Mimo tylu pozytywów nie potrafię jej dać jakąś bardzo wysoką notę, bo nie była fantastyczna. Polecam osobom lubiącym fantastykę na upalny dzień lata. 

Ocena: 8/10

DO NASTĘPNEGO :)

By Crystall

poniedziałek, 20 lipca 2015

Zamieniona - Amanda Hocking

Tytuł: Zamieniona
Tytuł oryginalny: Switched
Seria itp.: Trylle I
Autor: Amanda Hocking
Tłumacz: Ewa Spirydowicz
Wydawnictwo: Amber
Stron: 304

,, Wiedziałam, że z własnej woli dali by mi wszystko,
 o co poproszę, i to bolało jeszcze bardziej."


Wendy nigdy nie miała w życiu lekko. Matka chciała ją zabić gdy była jeszcze mała, bo jak twierdziła była potworem. Po zamachu na życie córki, trafiła do psychiatryka. Kto wie może miała rację? A tata? On się powiesił. Dlaczego? Tego nie wiem. Na szczęście ktoś w tej rodzinie naprawdę ją kochał, Max - jej starszy brat. Praktycznie to właśnie on ją wychował. Zajął się nią również po odejściu rodziców. Pomagała mu w tym ciocia Maggie. Oni stali się jej prawdziwą rodziną. Nie przeszkadzało im to, że wywalano ją prawie z każdej szkoły, że była kapryśna i czasem nieznośna. Nic nie zmieniało tego jak bardzo się o nią troszczyli. Tym większy ból sprawiało dziewczynie odejście... Tak... miała od nich odejść, do miejsca którego nie ma na mapie, z chłopakiem którego właściwie nie znała i który mówił jej że jest tryllem...

,, Chciałam z nim pogadać, lecz byłam przerażona.
Przerażona, że kłamał,
przerażona, że mówił prawdę."

Książkę poleciła mi Sisley... choć to nic nowego bo ona na okrągło mi coś poleca ;) . Akurat w bibliotece była cała trylogia wiec wzięłam. Zapowiadała się ona dobrze, więc nie mogłam się doczekać kiedy ją w końcu przeczytam. Czekała troszkę na mnie na półeczce i wreszcie się doczekała, a ja tego nie żałuje.
Zacznijmy od tego co to właściwie są trylle... są to trole, ale nie takie obrzydliwe, oślizgłe potwory. Tylko cywilizowane istoty wyglądające tak samo jak człowiek, jednak można je rozpoznać. Ich włosy są niesforne, oczy w kolorze ziemi, skóra czasami przybiera odcień zielonkawy. No i jeszcze posiadają różne zdolności tj. telekineza, władza nad wiatrem, przemawianie w myślach.
Jeśli chodzi o główną bohaterkę to czasami nie da się z nią wytrzymać, prawie od pierwszych stron myśli tylko i wyłącznie o Finnie (o tym tajemniczym chłopaku). To jest nie do wytrzymania ,, Finn to, a Finn tamto... ". Jest też kapryśna i szybko się denerwuje. Zaś on jest chłopakiem w którym od razu mamy się zakochać i tak właściwie jest :) Wendy wydaje mi się płaska jak kartka w porównaniu do innych postaci (bynajmniej takie moje zdanie).

,, Wierzył we mnie bardziej niż ja sama,
 ale to chyba nic nowego."

Ten tom zachęca nas do czytania, wspaniałym, klimatycznym prologiem, a potem akcja zwalnia tępa i powoli wprowadza nas w świat trylli. Nużąca wydaje się perspektywa, w której główna bohaterka przez prawie pół książki przyzwyczaja się do nowego  miejsca i nowej roli. Jednak tak nie jest. Nie mam pojęcia jak autorka utrzymywała mnie w napięciu przez całą książkę, aż do momentu gdzie akcja się kumuluje. Postacie w samym Förening są genialnie wykreowane, każdy tam jest inny i na własny sposób wyjątkowy. Ciężko jest ich wszystkich zrozumieć.
Powiem jeszcze parę słów o wydaniu. Ogólnie cała seria ma tak śliczne okładki wyposażone w skrzydełka, że wzdycham nad nimi od miesiąca. Nawet nie chcę myśleć o tym że będę musiała je oddać do biblioteki ;(. Okładka zgadza się z fabułą, prawdopodobnie odbyła się specjalna sesja zdjęciowa, więc są oryginalne ;). Papier jest cieniutki i leciutko szorstki w dotyku. Litery są średniej wielkości, idealne do czytania.


,, Cały czas na mnie patrzył.
 To pewnie cholerny socjopata. 
Najgorsze, że uważałam, iż to urocze."

Podsumowując książka jest lekka i prosto napisana. Idealna by się przy niej zrelaksować. Właściwie jej największym minusem jest bohaterka, której już mam dość, a zostały mi jeszcze dwie części. Ale nie warto się tym zniechęcać, bo fabuła, postacie, klimat są naprawdę niezłe. Zachęcam do przeczytania jej, szczególnie w ten wakacyjny czas :).


Ocena: 7/10

DO NASTĘPNEGO :)

By Crystall


środa, 15 lipca 2015

Geneza - Jessica Khoury

Geneza
Jessica Khoury
Oryginalna nazwa: Origin
Tłumaczenie: Małgorzata Kafel
Wydawnictwo: Wilga
Liczba stron: 512

"-Test się jeszcze nie skończył. Panuj nad emocjami. Skup się na celu, nie na krokach, które musisz zrobić, żeby go osiągnąć. Tylko cel się liczy. Kroki są nieważne. Nieważne, jak trudna jest podróż, cel zawsze jest jej wart."

W amazońskiej dżungli ukryte jest tajne laboratorium. Chroni ono pilnie strzeżoną tajemnice, którą jest Pia. Pierwszy nieśmiertelny człowiek, pierwsza doskonała istota. Ma ona zapoczątkować tworzenie nowej rasy ludzi, przez co jest poddawana trudnym testom. W swoje 17 urodziny zauważa dziurę w płocie, przez którą po raz pierwszy opuszcza teren Little Cam... Co tak naprawdę kryje się za nieśmiertelnością? Co dzieje się za płotem, który może okazać się zabójczy? Kto przetrwa w buszu amazońskiej dżungli?

Gdy pierwszy raz czytałam tą książkę (nie licząc paru pierwszych rozdziałów), serce chciało wyskoczyć mi z klatki piersiowej, a żołądek podchodził mi co chwilę do gardła. Tym razem emocje były niestety słabsze, nie odczuwałam tego co wtedy, ale to raczej z powodu tego, że wiedziałam co się stanie.

"-Moralny kompas. Oni próbują na siłę ustawić igłę w złą stronę, a ona wciąż walczy, wciąż się waha, kołysze i odwraca w przeciwnym kierunku. Naprawdę tego nie czujesz?"

Przez pierwsze rozdziały można się zanudzić, jest to wprowadzenie które nie napawa zbyt optymistycznie, ale musi być ;). Gdy akcja zaczyna się rozkręcać nie można się oderwać, mimo tego, że główny temat czasami zbacza z torów, a sprawy przybierają inny obrót niż byśmy tego chcieli. Akcja zaskakuje i zmienia kierunki, jednak po połowie książki można się w pewnym stopniu domyślić zakończenia, nie psuje to jednak efektu, magii zawartej na kartach tej książki.
Trudno mi określić bohaterów. Praktycznie każdy ma dwie twarze, przez jakiś czas poznajemy jedną, jednak gdy przychodzi co do czego - maska znika. Nie powiem żeby postacie były płaskie, ale niebyły też aż nazbyt ciekawe. Niezdecydowanie które dawały się we znaki podczas narracji pierwszoosobowej trochę drażni czytelnika, myślę jednak, że jest ona konieczna dla postępu historii. "Doskonałość" o której wspomina się co i rusz trochę dobija (?), no bo jak można mówić o sobie, że jest się doskonałym... Rozumiem, jest nadczłowiekiem, jest nieśmiertelna i każdy (no prawie) mówi że jest "doskonała", ale proszę was... nikt nie jest idealny, a mówić samej tak o sobie to przegięcie. Dobra, zakończmy tę dyskusję.

"-Miłość to prawdziwy fenomen, Pia, ale jest niebezpieczna. [...] Miłość sprawia, że stajesz się słaba. Odwraca twoją uwagę od rzeczy ważnych. Może sprawić, że stracisz z oczu swój cel."

Tą książką zachwycą się osoby lubujące w akcji i tajemnicach. Dzieje się w niej naprawdę dużo, aż dziw że ma tylko 500 stron, a i tak wszystko zostaje do końca wyjaśnione (poza paroma mało interesującymi szczegółami). Pochłania się ją dość szybko dzięki dużym literom i temu, że nie chce się jej odkładać. Myślę, że warto zajrzeć do tej pozycji. Pokazuje do czego ludzie są zdolni, by spełnić "swoje marzenia". Co trzeba zrobić by spełnić czyjeś oczekiwania. I jak jedna decyzja potrafi zmienić całe życie. Polecam.

"Bo wcześniej czy później wszyscy będziemy musieli stawić czoła wieczności."

8+/10
Pozdrawiam
Sisley

wtorek, 7 lipca 2015

Mechaniczny Książe - Cassandra Clare

Mechaniczny Książe
Cassandra Clare
Seria: Diabelskie Maszyny - tom 2
Oryginalna nazwa: The Clockwork Prince. The Infernal Devices - Book Two
Tłumaczenie: Anna Reszka
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 496

"-[...] Są pewne mechanizmy tak... zepsute, że nie da się ich naprawić."


W Clave rozprzestrzenił się spisek, chcą odsunąć Charlotte od stanowiska kierownika Instytutu. Za test, który miał rozwiązać problem uznano odnalezienie Mistrza, przez co piątka Nocnych Łowców wraz z Tessą stają przed nie lada wyzwaniem.

Po zastanowieniu doszłam do wniosku, że drugi tom był lepszy. Czułam płynące z niego uczucia i klimat. Wszystko było wyraźniejsze i bardziej dopracowane (może tak uważam tylko dlatego, że miałam dużo czasu na czytanie, a nie po rozdziale dziennie...). Dodatkowo mogliśmy dokładniej poznać wszystkich bohaterów, zwłaszcza Willa ♥.

"-Gideon i Gabriel. Są całkiem przystojni, wcale nie tacy straszni.
  -Mówiłem o ich duszach czarnych jak smoła-grobowym tonem powiedział Will.
  Tessa prychnęła.
  -A jakiego koloru jest twoja dusza, Willu Herondale?
  -Fioletoworóżowa."

Książe opiera się bardziej na uczuciach bohaterów, ich relacji i stosunkach, dzięki czemu bardziej przypadł mi do gustu. Nie wiem czemu to na mnie wpłynęło, ale miałam chyba ostatnio ochotę na romans w innym wydaniu, bo to co działo się w Wiedźminie trochę mnie zniesmaczyło (?). Historia Will'a i tego co dręczyło go od pięciu lat, złapało mnie za serce, mimo tego, że czytałam tą książkę drugi raz. Słowa Jem'a dały do myślenia, a Tessa skleiła to wszystko w całość. Dodatkowo Charlotte i Henry <3.
Główny wątek, którym miały być poszukiwania Mistrza, zszedł lekko na boczny tor, przez miłosne rozterki bohaterów. Nie wynikły z tego jednaj jakieś braki. Dodatkowo pojawiło się parę bardzo ciekawych postaci. Akcja była płynna i ciekawa, a XIXw. klimat (traktowany z przymrużeniem oka) i fragmenty wierszy na początku każdego rozdziału dały niesamowity efekt.

"Ale nie powinien pragnąć tych wszystkich rzeczy, bo nie mógł ich mieć, a tęsknota za tym, czego nie można mieć, prowadzi do nieszczęścia i szaleństwa."

Po zakończeniu, którego chyba nikt się nie spodziewał mam niesamowitą ochotę sięgnąć po ostatni tom. Czytając ostatni rozdział szczerzyłam się jak głupia do książki, do momentu dwóch ostatnich zdań, wtedy kopara mi opadła. Nie rozumiem jak autorka może robić coś takiego czytelnikom. Tak się nie kończy książek! Mam nadzieje na jakieś niesamowite zakończenie tej trylogii.
Podsumowując, drugi tom był lepszy od poprzedniego, ale bez przesady ;). Po serie (moim zdaniem) trzeba sięgnąć, a to co znajduje się w środku powinno zachwycić każdego, bo można tam znaleźć wszystko. Od romansu, przez fantastykę do kryminału, a autorka dodatkowo kocha zaskakiwać ludzi. Baaaardzo polecam Diabelskie Maszyny.

"-Nie porzuciłem nadziei. Tylko mam nadzieję na inne rzeczy niż ty, Tesso Gray."

Pozdrawiam
10/10
Sisley

PS Przepraszam za tą długą przerwę, ale nie było mnie w domu, Crystall chyba też. Niestety w czasie wakacji będzie się to często zdarzać. Dodatkowo planujemy zmianę wyglądu bloga itp. Skutkować to będzie długimi przerwami między nowymi wpisami. Z góry przepraszam.

środa, 24 czerwca 2015

Wiedźmin. Miecz Przeznaczenia - Andrzej Sapkowski

Wiedźmin. Miecz Przeznaczenia
Andrzej Sapkowski
Seria: Opowieści o Wiedźminie Geralcie z Rivii - tom 2
Wydawnictwo: Super Nowa
Liczba stron: 344


"-[...] Nie mam miejsca do którego mógłbym zmierzać. Nie mam celu, który powinien znajdować się na końcu drogi."

Według kodeksu, Wiedźminowi nie wolno polować na smoki. Mimo to Geralt postanawia przyłączyć się do wyprawy, mającej na celu zabicie gada. Nie jest to jednak powód dla którego nasz bohater wyruszył na tą zabójczą misję. Yennefer - czarodziejka, przez którą Geralt miał już nie lada kłopoty - tam jest, co może mieć fatalne skutki. Dodatkowo obecność Jaskra - trubadura, dodaje powodów dla których Wiedźmin chce pilnować bezpieczeństwa wyprawy na smoka.


Z sześciu opowiadań zawartych w tym tomie, nie mogłam strawić pierwszych trzech. Strasznie ciężko było mi czytać to... romansidło (?). Po pierwszym tomie, liczyłam na coś równie dobrego, a nawet lepszego. Miałam nadzieje na więcej krwi, walk i przygód, a dostałam w kółko powtarzający się schemat spotkań z czarodziejką. Dopiero od czwartej historii udało mi się jakoś zagłębić w treść książki. Dodatkowa zakończenie bardzo mi się spodobało i szczerze mówiąc zaskoczyło.

"-[...] bo za to mi płacą, bo po to mnie stworzono, by wchodzić w plugastwo, które innych napada wstrętem i obrzydzeniem. Pozbawiono mnie zdolności odczuwania, abym nie był w stanie odczuć, jak potwornie plugawe jest owo plugastwo, bym nie cofnął się, nie uciekł przed nim, przejęty zgrozą. Tak, pozbawiono mnie uczuć. Ale niedokładnie. [...]"

Ten tom naprawdę naciska na przeznaczenie o którym wspominają co i rusz. Próbuje udowodnić, że Geralt nie jest wszech wiedzący, że strach i śmierć podążają za nim krok w krok. Pokazuje, że wiedźmin mimo tego co mu zrobiono, nadal ma uczucia. Może nie jest ich tyle co u innych, ale nadal są.
Strasznie irytowałam mnie postać Yennefer, szczerze mówiąc, nie umiem określić dlaczego. Może przez to co robiła Geraltowi, może swoimi żalami, a może sama jej obecność, sprawiała, że miałam dość tej książki. Dobrnęłam jednak do końca i nie żałuje.

"-[...] Ale my już nie jesteśmy w bajce Geralt. Jesteśmy tu naprawdę, ty i ja, i nasz problem. I nasze przeznaczenie. To nie baśń, to życie. Parszywe, złe, ciężkie, nie szczędzące pomyłek, krzywd, żalu, rozczarowań i nieszczęść, nie szczędzące ich nikomu [...]."

W tym przypadku książka również nawiązywała do bajek, baśni, legend, co mnie bardzo się podobało. Niestety nie było to tak odczuwalne jak w pierwszym tomie.
Zakończenie zaskoczyło mnie jednak bardzo pozytywnie, przez co nabrałam ochoty na kolejny tom. Mam bowiem nadzieje, że klimat się utrzyma :).
Mimo dołującej mnie połowy książki, myślę że mogę ją polecić, są to bowiem przygody wiedźmina Geralta z Rivii, które podbijają świat.
7/10
Pozdrawiam 
Sisley

PS Jest ktoś zainteresowany recenzją lub dyskusją na temat "Gwiazd Naszych Wina" w moim wykonaniu? Jeśli tak, napiszcie w komentarzach, co byście chcieli, czego oczekujecie ;)